Zarówno modele przygotowywane przez amerykańską NOAA, jak i europejskie analizy ECMWF wskazują na zwiększone prawdopodobieństwo dodatnich anomalii temperatury. W praktyce oznacza to, że średnie wartości mogą być wyższe od normy z ostatnich dekad. Dodatkowym elementem układanki jest sytuacja nad Pacyfikiem. Coraz częściej pojawiają się sygnały sugerujące możliwy rozwój zjawiska El Nino, które wpływa na cyrkulację atmosferyczną w skali globalnej. Specjaliści zaznaczają jednak, że jego ewentualny wpływ na Europę Środkową bywa zwykle pośredni i trudny do jednoznacznego przewidzenia.
Meteorolodzy podkreślają, że prognozy sezonowe nie działają jak klasyczna prognoza pogody. Nie odpowiadają na pytanie, jaka aura będzie panować konkretnego dnia, lecz pokazują ogólny trend dla całych miesięcy. Określenie „powyżej normy” oznacza więc większą szansę na cieplejsze tło termiczne, a nie ciągłe upały.
Duże znaczenie dla pogody w Polsce może mieć inny czynnik – Północnoatlantycka Oscylacja (NAO). To ona w dużej mierze decyduje, czy do naszego kraju napływać będzie gorące powietrze z południa, czy raczej wilgotniejsze masy znad Atlantyku, sprzyjające burzom i zmiennej aurze. Jak pokazują ostatnie lata, Polska coraz częściej doświadcza cieplejszych sezonów letnich. Rekordy temperatur i długie fale gorąca pojawiały się zarówno podczas El Nino, jak i w okresach neutralnych czy nawet przy La Nina, co potwierdza, że kluczowe są bieżące układy baryczne nad Europą.
Najbardziej realny scenariusz zakłada dziś lato cieplejsze od średniej wieloletniej, ale jednocześnie dynamiczne i niejednorodne. Okresy upałów mogą przeplatać się z frontami atmosferycznymi i burzami, a na razie brak podstaw, by przesądzać o wyjątkowo ekstremalnym lecie w Polsce.
źr.wPolsce24 za Wprost