Mimo obietnic, rząd nie pomógł rodzinie zabitego policjanta. Od tragedii minęły prawie dwa miesiące

Śmierć asp. sztabowego Mateusza Biernackiego wstrząsnęła całą Polską. Pochodzący z Żurawlówki mężczyzna służył w Komendzie Rejonowej Warszawa VI. Pan Mateusz był doświadczonym, cenionym przez współpracowników i przełożonych policjantem.
23 listopada ub. r. został wezwany do interwencji na ul. Inżynierską, warszawską mekkę handlarzy narkotykami. Mieszkańcy zawiadomili stróżów prawa, że po ulicy biega człowiek z maczetą w ręku. Mateusz Biernacki wraz z kolegą próbowali okiełznać agresora. Byli bez mundurów. Na pomoc ruszył im patrol mundurowych. 21-letni, początkujący policjant z tego drugiego patrolu oddał strzał w kierunku asp. szt. Biernackiego. Niestety, śmiertelny.
Gdzie jest pomoc?
Tuż po tragedii minister spraw wewnętrznych i administracji Tomasz Siemoniak zapewniał, że rodzina poległego policjanta otrzyma natychmiast rentę i odszkodowanie. Mówił, że „decyzje już zapadły”. Minęły dwa miesiące i z obietnicą Siemoniaka jest tak, jak z wszystkim innym w wykonaniu tego rządu: nic się nie zadziało.
– Do dzisiaj moja Mocodawczyni, która została z dwójką malutkich dzieci (2 i 5 lat) oraz kredytem, nie otrzymała od państwa wsparcia finansowego. Ładnie wyglądają deklaracje w mediach i obecność na pogrzebach, ale to wstyd, że wdowa i małe dzieci zostały tak potraktowane – poinformował adwokat żony policjanta mec. Bartosz Lewandowski. – Śledztwo w prokuraturze trwa, Rodzina śp. Mateusza Biernackiego i my o sprawie nie zapomnieliśmy – zapewnił prawnik.
Panie ministrze, czy tak po ludzku Panu nie wstyd?
źr. wPolsce24 za x.com/ @BartoszLewand20