Kolejny niebywały występ polityka lewicy. Magdalena Biejat rozpoczęła dzień od obrażania Donalda Trumpa i pouczania ambasadorów Stanów Zjednoczonych

- Prezydent Trump stoi w jasnej opozycji do ONZ, próbując tworzyć alternatywne ciała, jak Rada Pokoju, o której chce rozmawiać pan prezydent Nawrocki na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Próbuje też wymóc siłą i szantażem zgodę na swoją politykę, na przykład poprzez cła. Spójrzmy, jak po wystąpieniu premiera Kanady w Davos natychmiast zagroził Kanadzie. Zapowiedział też, że nie będzie członkiem Rady Pokoju (...) tak zachowuje się człowiek o zapędach autorytarnych, oczekujący totalnego posłuszeństwa - mówiła na antenie radia RMF FM wicemarszałek Biejat.
- Ambasador Rose jako dyplomata i przedstawiciel ważnego sojusznika powinien bardziej ważyć słowa - pouczała polityk Lewicy.
Trudno było nie odnieść wrażenia, iż celem jest dalsze pogłębienie konfliktu i większe antagonizowanie:
- Ambasador podważa zaufanie Polaków do USA, traktując nas jak kolonię. Tak nie zachowuje się partner. Już wcześniej, przed oficjalną nominacją, próbował nam dyktować podatki, bo nie podobał mu się pomysł podatku - mówiła wicemarszałek.
Jednocześnie polityk broniła wypowiedzi Czarzastego o Trumpie:
- Marszałek wypowiedział się w sposób stonowany. Na tym polega zaznaczanie naszej suwerenności. Nie jesteśmy kolonią ani krajem, który powinien naginać karku, bo prezydent Trump sobie czegoś życzy. Naszym obowiązkiem jest nieklękanie przed ambasadorem czy prezydentem USA. Zachęcałabym PiS, by wstało z kolan i pomyślało o asertywnych relacjach oraz partnerstwie z Unią Europejską. To dzięki Brukseli mamy pieniądze na zbrojenia, wsparcie dla Ukrainy i środki z KPO. Partnerzy europejscy są gwarantem naszego bezpieczeństwa - mówiła Biejat.
źr. wPolsce24 za RMF










