Ludzie Tuska bezkarni? Fikcyjne dyżury w szpitalu i kompromitacja z raportem AI
Raport wygenerowany przez AI i 700 milionów złotych
Barbara Mróz-Gorgoń straciła stanowisko pełnomocnika rządu ds. strategii promocji Polski na świecie po ujawnieniu kuriozalnych treści w oficjalnym dokumencie, pod którym złożyła podpis. W raporcie – stworzonym w większości przez sztuczną inteligencję – znalazły się m.in. twierdzenia, że Katowice leżą blisko Bałtyku, na Mazurach znajduje się 15 tysięcy jezior, a większość Polaków biegle posługuje się językiem mandaryńskim.
Odwołana urzędniczka miała zarządzać budżetem wizerunkowym sięgającym nawet 700 milionów złotych, a wątpliwości wzbudziły także informacje dotyczące jej dorobku naukowego. Po tygodniach milczenia pojawiła się w mediach sprzyjających obecnej koalicji, twierdząc, że padła ofiarą „tsunami hejtu”. Krytycy zarzucają jej jednak budowanie wokół siebie aury osoby poszkodowanej i odrzucanie w pełni uzasadnionej krytyki merytorycznej kompromitacji.
Afera w Szpitalu Południowym i zarzuty dla Dawida K.
Znacznie poważniejszy wymiar ma sprawa Dawida K., bohatera skandalu w warszawskim Szpitalu Południowym. Dopiero po czterech miesiącach od wybuchu afery usłyszał on prokuratorski zarzut przywłaszczenia blisko 600 tysięcy złotych za dyżury, na których w rzeczywistości się nie pojawiał. Gdy sprawa ujrzała światło dzienne, sam zwrócił tę kwotę placówce, co część polityków koalicji stara się przedstawiać jako okoliczność łagodzącą.
Zeznania pracowników szpitalnego oddziału ratunkowego wskazują dodatkowo na istnienie tzw. szybkiej ścieżki medycznej dla polityków Koalicji Obywatelskiej, którzy mieli być przyjmowani poza kolejnością po bezpośrednim kontakcie z lekarzem.
Powolne tempo śledczych i parasol ochronny
Postępowanie prokuratury w sprawie Dawida K. spotkało się z zarzutami o wyjątkową opieszałość, zwłaszcza w porównaniu z błyskawicznymi działaniami śledczych w mniej skomplikowanych sprawach obyczajowych czy internetowych wpisach. Mimo wagi zarzutów, sprawa przez długi czas nie spotykała się ze stanowczą reakcją szefa rządu.
Komentatorzy zwracają uwagę na powrót mechanizmów obrony swoich ludzi, w ramach których rzeczywiste konsekwencje karne próbuje się zastąpić jedynie pojęciem społecznego ostracyzmu. Poczucie bezkarności bohaterów obu spraw pokazuje, że polityczne zaplecze wciąż bywa traktowane jako tarcza chroniąca przed odpowiedzialnością.
Więcej w materiale wideo powyżej artykułu.
źr. wPolsce24









