Skandaliczne słowa premiera. Tusk wykorzystuje tragedię dzieci do uderzenia w prezydenta
Tragedia jako pretekst do politycznego odwetu
Kolejne doniesienia o przemocy w szkołach – pod Wyszkowem i w Ostrołęce – wywołały uzasadniony niepokój rodziców i całej opinii publicznej. W takiej chwili od premiera oczekuje się powagi, konkretów i sprawności służb. Tymczasem podczas konferencji Donald Tusk bardzo szybko zszedł na grunt partyjnej agresji, kierując jej ostrze w stronę Pałacu Prezydenckiego.
Szef rządu przypomniał forsowany wcześniej projekt ustawy, który po krytyce i oporze społecznym został zablokowany przez prezydenckie weto. Tusk w emocjonalnym tonie obwinił Prezydenta oraz środowiska sprzeciwiające się rządowym rozwiązaniom o to, że państwo rzekomo „ma związane ręce” w walce z agresją w sieci, poniekąd próbując obarczać głowę państwa, za ostatnie tragedie w szkołach.
Gdyby dzisiaj ten młodociany nożownik transmitował zbrodnię w internecie, to nie moglibyśmy tej treści zablokować, ponieważ nie dostaliśmy tego narzędzia prawnego do ręki” – grzmiał szef rządu, próbując przypisać przeciwnikom politycznym odpowiedzialność za potencjalne skutki przestępstw.
Atak na wolność słowa pod płaszczykiem walki z hejtem
To nie koniec oskarżeń. Premier z wyraźną pogardą wypowiadał się o osobach stających w obronie podstawowych swobód obywatelskich, zarzucając im zasłanianie się „źle pojętą wolnością słowa”. Oponentów – w tym głowę państwa – Tusk wprost wpisał w szereg tych, którzy mieliby tolerować przemoc i dewiacje:
Nie ma czegoś takiego jak wolność słowa do przemocy, przekleństwa, pogardy, wymuszania, wykorzystywania młodocianych” – pouczał podczas konferencji prasowej
Prawica i organizacje wolnościowe od miesięcy alarmowały jednak, o co w rzeczywistości chodziło w rządowych planach: nie o doraźną walkę z bandytyzmem, ale o wprowadzenie cenzury pozasądowej. W myśl forsowanych przez obecną większość regulacji urzędnicy mieliby otrzymać prawo arbitralnego wyłączania i blokowania treści w internecie pod nieostrym zarzutem tzw. „mowy nienawiści” – z pominięciem niezależnego wyroku sądu. Właśnie przed takimi niebezpiecznymi mechanizmami chroniło prezydenckie weto.
Rząd nie rezygnuje z kneblowania sieci
Wystąpienie Tuska to wyraźny sygnał, że obóz rządzący planuje wykorzystać społeczne emocje i strach wywołany atakami nożowników, by ponownie przeforsować restrykcyjne prawo. Zwracając się do wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego, Tusk wprost polecił powrót do spornych zapisów w Senacie:
Obawiam się, panie (wice)premierze, że w Senacie będziemy musieli wrócić do przywrócenia tych zapisów i mam nadzieję, że dzisiejsze zdarzenia już nikomu nie dadzą pretekstu do blokowania”.
Instrumentalne wykorzystywanie dramatu dzieci do rozliczania politycznych porachunków z Prezydentem i forsowania urzędniczej cenzury to kolejny przekroczony standard przez obecną władzę. Zamiast wzmacniać bezpieczeństwo i realnie reformować system wychowawczo-profilaktyczny, Tusk sięga po najprostszą, autorytarną pokusę: knebel na internet i atak na Pałac Prezydencki.
źr wPolsce24






