Kaczyński nie zostawia suchej nitki na Tusku: „Nie było takiego kłamcy w całym tysiącleciu”
Jarosław Kaczyński wygłosił oświadczenie, w którym odniósł się do ataków na europosła PiS Adama Bielana w związku z doniesieniami, jakoby pod wpływem szefa EKR administracja amerykańska naciskała na wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, aby zerwał koalicję i podjął współpracę z prawicą - co mogłoby doprowadzić do obalenia rządu.
Adam Bielan jest w tej chwili niezwykle atakowany, ostro, jako "zdrajca" wręcz. Podczas gdy jego „winą” jest to, że w momencie, kiedy sprawa amerykańskiej bazy „zamarła”, pomógł w doprowadzeniu do spotkania pana premiera, ministra obrony, Kosiniaka-Kamysza, z prezydentem Trumpem" - podkreślił prezes PiS.
Jarosław Kaczyński wskazał, że rozmowa doprowadziła do tego, aby „coś się w tej kwestii ruszyło”.
Oczywiście, brak w dalszym ciągu jakichś energicznych, szybkich działań prowadzi do wniosku, że być może powtarza się sytuacja z Redzikowem, tj. w gruncie rzeczy ta władza nie chce tej bazy. Jest to w moim przekonaniu bardzo prawdopodobne. Ale oskarżanie człowieka, który zrobił coś dobrego, i to dla polityka, który jest po drugiej stronie i po tej drugiej stronie bardzo często ostro nas atakuje, to jest już nadużycie moralne, intelektualne i każde inne, bardzo radykalnego charakteru" - zaznaczył.
„Takiego kłamcy nie było w całym tysiącleciu”
Pytany o sprzeczne wersje wydarzeń przedstawiane przez stronę rządową oraz o to, komu w tym sporze daje wiarę, Jarosław Kaczyński nie krył emocji:
Oczywiście, że wierzę Adamowi Bielanowi. Natomiast całkowicie nie wierzę Donaldowi Tuskowi. Takiego kłamcy w polskiej polityce to chyba w całym przeszło tysiącleciu nie było" – oświadczył bezpardonowo lider Prawa i Sprawiedliwości.
Dodał również, że cała polityka obecnego obozu rządzącego od lat opiera się na „jednym wielkim, nieustannym kłamstwie i manipulacji”, które stanowią zaprzeczenie reguł demokratycznych.
Apel do Kosiniaka-Kamysza
Chciałem z tego miejsca zaapelować do pana Kosiniaka-Kamysza, aby publicznie oświadczył, czy był szantażowany, czy też nie. I to zamknęłoby tę obrzydliwą sprawę. Obrzydliwą, bo te ataki są po prostu obrzydliwe. Ludzie, którzy już mają na sumieniu osłabienie pozycji Polski, choćby poprzez historię z bazą w Redzikowie – ona co prawda istnieje, ale w znacznie zredukowanej formie, którzy są odpowiedzialni za reset, śledztwo smoleńskie przeprowadzone w sposób arcyskandaliczny. I ci ludzie ośmielają się innych atakować, i to ludzi naprawdę dobrej woli, a jednocześnie dużych umiejętności, których oni sami po prostu nie mają" - przypomniał były wicepremier ds. bezpieczeństwa.
Niewesoła sytuacja Tuska
Prezes PiS wskazał, że oskarżenia, które swego czasu publicznie formułował premier Donald Tusk pod adresem prezydenta USA mogły mieć znacznie poważniejsze konsekwencje.
Donald Tusk oskarżył publicznie prezydenta Trumpa, wtedy jeszcze kandydata, że był agentem służb specjalnych Rosji od 30 lat. To jest niebywale ciężkie oskarżenie, zagrożone – tutaj mówię na podstawie konstytucji amerykańskiej – karą śmierci. W związku z tym jego kontakty, jego możliwości wobec dzisiejszej administracji USA, są radykalnie ograniczone. I to wynika tylko i wyłącznie z jego agresywności i głupoty" - dodał Jarosław Kaczyński.
źr. wPolsce24









