Giertych załamany, Kaczyński triumfuje. Prokuratura umarza głośne śledztwo

Sprawa wyszła na jaw w 2019 roku. Austriacki przedsiębiorca Gerald Birgfellner był zaangażowany w plany budowy dwóch wieżowców na warszawskiej Woli – na działce należącej do spółki Srebrna, powiązanej z PiS. Inwestycja ostatecznie nie doszła do skutku – zrezygnowano z niej w 2018 roku. Birgfellner zażądał wypłaty za poniesione koszty, które wycenił na 1,3 mln euro, ale Kaczyński odmówił. W styczniu 2019 roku pełnomocnicy biznesmena złożyli zawiadomienie do prokuratury, zarzucając prezesowi PiS „dokonanie oszustwa wielkich rozmiarów”.
Przez lata śledztwo nie było wszczynane. Prokuratura odmawiała rozpoczęcia postępowania, argumentując, że Birgfellner nie przedstawił dokumentów potwierdzających poniesione koszty. Zmieniło się to po zmianie władzy – w lutym 2025 roku prokuratura wznowiła śledztwo.
W czerwcu 2026 roku sprawa nabrała tempa. 10 czerwca Jarosław Kaczyński stawił się w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, gdzie przez 9 godzin był przesłuchiwany w charakterze świadka. To był przełom – pierwsze przesłuchanie w tej sprawie od sześciu lat.
Przy okazji nie obyło się bez zamieszania. Mecenas Roman Giertych, pełnomocnik Birgfellnera (i poseł KO), złożył wniosek o wyłączenie prokurator Szeroczyńskiej z prowadzenia sprawy. Argumentował, że podczas przesłuchania Kaczyńskiego prokurator uchyliła ponad 80 procent jego pytań do świadka, co jego zdaniem „stanowi jawne złamanie reguł postępowania” i pozbawia pokrzywdzonego prawa do reprezentacji.
Giertych sugerował, że postawa prokurator mogła wynikać z jej wcześniejszej porażki w innej sprawie, którą również prowadził. Wniosek został jednak oddalony. Co ciekawe, to Kaczyński najpierw złożył wniosek, by Giertych nie przesłuchiwał go podczas zeznań – ale ten wniosek również nie został uwzględniony.
I oto finał. Mimo całego zamieszania, politycznego napięcia i medialnego szumu – sprawa została umorzona. Prokurator Szeroczyńska, która przejęła śledztwo do swojego referatu, uznała, że nie ma podstaw do dalszego postępowania. Wygląda na to że zarzuty były chybione od samego początku.
źr. wPolsce24 za Radio Wnet











