Fatalna sytuacja MON. Zbankrutują przez unijną pożyczkę?

Były minister obrony narodowej ocenia, że obecna sytuacja finansowa resortu jest wyjątkowo trudna, a dalsze naciski ze strony Ministerstwa Finansów mogą doprowadzić do paraliżu jego działania. Według Błaszczaka sam MON przyznaje w oficjalnych dokumentach, że brakuje środków na realizację kluczowych zadań, a narastający konflikt grozi utratą płynności finansowej.
- MON samo przyznaje, że sytuacja w finansach resortu jest fatalna, a spór z Ministerstwem Finansów doprowadzi resort do niewypłacalności! - czytamy we wpisie Mariusza Błaszczaka na portalu X.
Sednem sporu jest sposób obsługi zadłużenia związanego z nowym funduszem, który ma zarządzać środkami pozyskanymi w ramach unijnego mechanizmu SAFE. Minister finansów oczekuje, że zobowiązania – podobnie jak w przypadku Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych – będą spłacane bezpośrednio z budżetu MON. Zdaniem byłego ministra oznacza to przerzucenie ciężaru długów na środki przeznaczone na bieżące funkcjonowanie i modernizację armii.
Błaszczak wskazuje, że w dokumentach roboczych dotyczących ustawy o nowym funduszu resort obrony sam alarmuje o skutkach takiego rozwiązania. Wprost mowa jest o ryzyku pochłonięcia wszystkich środków przeznaczonych na transformację Sił Zbrojnych RP przez obsługę zadłużenia, co miałoby natychmiastowy wpływ na realizację już podpisanych kontraktów oraz uniemożliwiłoby planowanie zakupów w dłuższej perspektywie.
W jego ocenie brak sprzeciwu ze strony obecnego ministra obrony może zakończyć się dramatycznie. Były szef MON przekonuje, że podporządkowanie się żądaniom resortu finansów oznaczałoby faktyczne zablokowanie procesu rozbudowy i wzmacniania potencjału obronnego, a w konsekwencji poważne problemy z codziennym funkcjonowaniem wojska.
Cała dyskusja toczy się w cieniu programu SAFE, w ramach którego Polska ma otrzymać około 44 mld euro w formie długoterminowej pożyczki na inwestycje obronne. Choć Komisja Europejska widzi w tym mechanizmie szansę na szybkie zwiększenie zdolności militarnych i wsparcie europejskiego przemysłu zbrojeniowego, krytycy podnoszą, że warunkowość programu oraz decydująca rola unijnych instytucji w wyborze zakupów mogą ograniczyć realną swobodę wydatkowania tych środków.
źr. wPolsce24 za Tysol/X-Mariusz Błaszczak











