Dzieci z Podlasia ofiarami zwyrodnialca. Był już karany, dlaczego znów miał dostęp do najmłodszych?

Sprawa pokazuje, jak niebezpieczne może być bezkarne ufanie "znajomym" oraz jak kluczowa jest czujność rodziców i służb.
Koszmar ukryty wśród znajomych
Funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Hajnówce zatrzymali 61-latka po tym, jak jedna z pokrzywdzonych dziewczynek zdecydowała się zgłosić na policję po profilaktycznych zajęciach dotyczących molestowania przeprowadzonych w szkole. To właśnie dzięki jej odwadze oraz pracy mundurowych możliwe było przerwanie dramatu, który rozgrywał się w ukryciu przez wiele miesięcy.
Okazało się, że podejrzany, będący znajomym rodziny pokrzywdzonych, wykorzystywał swoją pozycję, by dopuszczać się wobec nich przestępczych czynów. Do niebezpiecznych sytuacji dochodziło zarówno w mieszkaniu, jak i w samochodzie mężczyzny, gdy był z nimi sam na sam.
Policja postawiła mu łącznie 4 zarzuty, w tym dopuszczenia się wobec małoletnich poniżej 15. roku życia tzw. innych czynności seksualnych oraz kierowania gróźb bezprawnych, by wymusić milczenie dziewczynek. Za te czyny grozi nawet do 15 lat więzienia.
Powracał do tego koszmarnego procederu
Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zdecydował o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny na 3 miesiące.
Co najbardziej bulwersujące - mężczyzna w przeszłości był już karany za czyny pedofilskie. Tu warto postawić pytanie, jak niedoskonały jest system, skoro seksualny drapieżca mógł przebywać w obecności dzieci i dopuszczać się kolejnych bezecnych aktów wobec najmłodszych.
Skala problemu, która krzyczy o zmianę prawa
Ta historia jest kolejnym dowodem na to, że nasze dzieci nie są bezpieczne. Pedofile często działają cicho, manipulują zaufaniem i więziami społecznymi - potrafią wykorzystać każde zaniedbanie systemu, lukę w prawie lub niedostateczną ochronę najmłodszych.
To także wezwanie do zdecydowanych działań. Konieczne są ostrzejsze kary za czyny pedofilskie, skuteczniejsze monitorowanie recydywistów, szersze programy profilaktyki i edukacji w szkołach oraz pełne wsparcie dla ofiar i ich rodzin.
Nie ma zgody na milczenie
Ta historia musi wstrząsnąć każdym rozsądnym Polakiem. To nie był pojedynczy przypadek, to sygnał, że bez zaostrzenia przepisów i bez zdecydowanego wsparcia dla służb, zagrożenie wobec naszych dzieci będzie rosło.
Nasze społeczeństwo ma obowiązek chronić najsłabszych i nie pozwolić, by zło czaiło się samotnie za przyjaznymi fasadami „znajomości” i „zaufania”.
źr. wPolsce24 za KPP Hajnówka











