Centrum Warszawy sparaliżowane przez... słupek? Służby na nogach i widmo bomby lotniczej

Rankiem 7 października na skrzyżowaniu ulic Twardej i Żelaznej w Warszawie doszło do nagłego wstrzymania prac budowlanych. Podczas robót remontowych pracownicy natrafili na zardzewiały, metalowy obiekt tkwiący pionowo w gruncie. Z uwagi na kształt i wygląd części wystającej ponad powierzchnię ziemi, wstępnie przypuszczano, że może to być niebezpieczna bomba lotnicza pochodząca z okresu II wojny światowej.
Teren natychmiast zabezpieczyły dwie załogi policji, które pilnowały wykopu do czasu przybycia wojskowych specjalistów.
Utrudnienia w ruchu
Przed godziną 14:00 na miejsce zdarzenia przyjechał patrol saperski. Z racji tego, że ponad podłoże wystawał jedynie fragment metalu, specjaliści nie mogli od razu jednoznacznie określić rodzaju ani rozmiaru znaleziska. Konieczne było ostrożne odkopanie obiektu.
Na czas prowadzonych czynności wyznaczono około 200-metrową strefę bezpieczeństwa. Działania służb spowodowały utrudnienia komunikacyjne na Woli – ulica Żelazna została zablokowana w obu kierunkach na odcinku między ulicami Chmielną a Sienną. Warszawski Transport Publiczny skierował autobusy linii 157 na trasy objazdowe przebiegające przez ul. Prostą, Aleję Jana Pawła II oraz Aleje Jerozolimskie.
Czym naprawdę było znalezisko?
W trakcie akcji na miejsce wezwano również pogotowie gazowe, aby wykluczyć ryzyko uszkodzenia podziemnej infrastruktury. Gazownicy potwierdzili jednak, że obiekt nie ma związku z ich instalacjami.
Po dokładnym odsłonięciu i oczyszczeniu metalowego przedmiotu saperzy przystąpili do weryfikacji. Oględziny doprowadziły do zaskakującego wniosku. Przedmiot tkwiący w ziemi nie był ładunkiem wybuchowym i nie stanowił zagrożenia dla otoczenia. Służby postawiono na nogi, a warszawskie ulice zablokowano najprawdopodobniej ze względu na XIX-wieczny słupek geodezyjny.
źr. wPolsce24 za miejskireporter.pl









