Co na to Maja Ostaszewska? Władze Warszawy dopięły swego - dziki będzie można wybijać bez limitów

Jak informuje TVN24, władze Warszawy wystąpiły o przyjęcie przez Sejmik Województwa Mazowieckiego uchwały o ograniczeniu populacji dzików na terenie Warszawy. Nie było jej początkowo w porządku obrad, została dopisana w ostatniej chwili przez marszałka Adama Struzika.
Głosowali, ale się nie cieszą
Ostatecznie uchwałę poparło 37 radnych. Czterech było przeciw, a dwie osoby wstrzymały się od głosu. Radni podkreślają, że nie cieszą ich wyniki tego głosowania, ale wobec rosnącego problemu z dzikami nie było innego rozwiązania.
Uchwała wejdzie w życie za dwa tygodnie i będzie obowiązywać przez najbliższe dwa lata.
Uchwała znosi limity w redukcji populacji dzików. Są jednak pewne ograniczenia. Każdy przypadek uśmiercenia dzika będzie musiał być dobrze udokumentowany, łącznie z podaniem powodu, dla którego do tego doszło. Zwierzęta będą trute lub usypiane, bo zgodnie z prawem do zwierzyny nie wolno strzelać w odległości mniejszej niż 150 metrów od budynków mieszkalnych.
Co więcej, uśmiercane będą tylko osobniki, które nie boją się ludzi, pojawiają się często w tych samych miejscach i nie da się ich pozbyć w żaden inny sposób, a także te, które notorycznie wchodzą na chodniki i drogi.
Krytycy tej uchwały twierdzą, że pod te przepisy będzie można jednak podpiąć każdego dzika.
Nie wiedzą, ile trzeba będzie zabić
Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego napisał w komunikacie, że uchwała nie oznacza nakazu redukcji określonej liczby dzików, a jedynie stwarza podstawę prawną do podejmowania działań w uzasadnionych przypadkach. Ograniczeniu populacji na podstawie uchwały będą mogły podlegać wyłącznie zwierzęta bytujące w granicach administracyjnych Warszawy, które stanowią nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka – napisano.
Urzędnicy wyjaśnili, że w uchwale nie ustalono górnego limitu dzików do likwidacji, bo nie da się z góry przewidzieć, ile zwierząt w okresie jej obowiązywania będzie stwarzać zagrożenie.
Zamiast tego zdecydowano się na określone kryteria, które muszą być spełnione, by dzika można było zlikwidować. Obejmują dziki, które uległy synantropizacji – trwałemu utraceniu naturalnego lęku przed ludźmi – bytują na terenach zurbanizowanych i rekreacyjnych lub regularnie je nachodzą, albo przebywają w pasach drogowych dróg publicznych.
Coraz więcej ataków na ludzi
Problem z dzikami w Warszawie faktycznie jest poważny. Według danych Lasów Miejskich liczba zgłoszeń o ich obecności coraz bardziej rośnie. W 2023 było ich 4713, w 2024 5128, a w zeszłym roku już 8804. W tym roku, od początku stycznia do 31 lipca, było ich aż 14 434 – aż o 64% więcej niż w całym zeszłym roku.
Nie chodzi też tylko o ich liczebność. Wzrosła także drastycznie liczba ataków dzików na ludzi i psy. Urząd poinformował, że w 2024 roku było ich odpowiednio 59 i 13, a rok później 121 i 29. W pierwszej połowie obecnego roku dziki zaatakowały aż 159 osób i 42 psy. Są też poważnym zagrożeniem dla kierowców. Masa dorosłego dzika może przekroczyć 200 kg, więc zderzenie z nim może mieć bardzo poważne konsekwencje.
źr. wPolsce24 za TVN24









