25 lat temu bogaty biznesmen zniknął bez śladu. Teraz policja zatrzymała podejrzanych

Jak informował Onet, gang Borusia był grupą przestępczą działającą w Wielkopolsce na początku XXI wieku. Jej członków podejrzewano o szereg poważnych zbrodni, jak zuchwałe napady w przebraniu policjantów, brutalne porwania dla okupu czy zbrodnie przeciwko zdrowiu i życiu. Ten gang był jednak wyjątkowo hermetyczny, co utrudniało policji walkę z nim.
Najgłośniejszą zbrodnią, jaką z nim łączono, było porwanie mechanika i majętnego przedsiębiorcy Andrzeja Dziamskiego, do którego doszło 18 kwietnia 2001 roku. Tego dnia, późnym wieczorem, wybrał się do swojej krewnej, by oddać jej blachy do pieczenia ciasta. Nigdy do niej nie dotarł. Policja odnalazła później jego auto, które zostało ostrzelane z broni palnej.
Do rodziny wkrótce zgłosili się porywacze, żądając okupu. Wkrótce jednak zerwali kontakt. Media spekulowały, że może dowiedzieli się, że rodzina współpracuje z policją, albo biznesmen zginął od ran odniesionych podczas porwania lub został zamordowany, bo rozpoznał porywaczy. Do dziś nie udało się wyjaśnić co się z nim stało.
Zeznania nie przyniosły przełomu
Wydawało się, że przełom nastąpi w 2013 roku. Wtedy w Poznaniu trwało akurat śledztwo w sprawie tzw. afery gruntowej. Polegała na tym, że osoby z poznańskiego półświatka, w tym z gangu Borusia, wykorzystywały zyski z przestępczej działalności, by udzielać lichwiarskich pożyczek pod zastaw mieszkań, domów i gruntów. Następnie wykorzystywali je, by z pomocą prawników i notariuszy podstępnie przejmować majątki ofiar.
Wśród podejrzanych w tej sprawie był m.in. Marek P., pseudonim Małolat, który miał kraść samochody wspólnie z gangiem Borusia. Poszedł na współpracę z prokuraturą i zeznał, że na polecenie gangu szorował ściany w jednym z poznańskich mieszkań. Potem miał się dowiedzieć, że w ten sposób starł ślady krwi Dziamskiego, którego tam skatowano.
Twierdził także, że w jego morderstwo był bezpośrednio zaangażowany Damian W., ps. Donald, który później zdobył pewną sławę jako autor bajek dla dzieci. Śledztwo po jego zeznaniach utknęło jednak w martwym punkcie, a we wskazanym mieszkaniu nie znaleziono śladów krwi biznesmena. Donald pozwał go za zniesławienie. Małolat w ramach ugody sądowej go przeprosił, ale nie wycofał się ze swoich słów, że to gang Borusia odpowiada za śmierć biznesmena.
Udało się ich namierzyć
Teraz w Poznaniu jest prowadzone wielowątkowe śledztwo, które dotyczy działalności gangu Borusia. Prowadzą je policjanci z wydziału kryminalnego i tzw. Archiwum X – jak potocznie nazywa się jednostki, które zajmują się niewyjaśnionymi przestępstwami sprzed wielu lat – Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu oraz prokurator Jacek Szymanowski.
Teraz wielkopolska policja poinformowała, że dzięki ich pracy udało się także namierzyć Michała B. Okazało się, że ukrywał się w Hiszpanii. Dzięki współpracy z międzynarodowymi służbami mężczyzna został już aresztowany i poddany ekstradycji do Polski, gdzie usłyszał zarzuty. We wtorek sąd zgodził się na areszt tymczasowy.
Damian W. „Donald” czeka teraz na ekstradycję w hiszpańskim areszcie. Sebastian Rz. ps. Uśmiech usłyszał już zarzuty. Sebastian Sz. nadal jest poszukiwany. Piąty członek tego gangu, Krzysztof K. ps. Kosa, zdaniem śledczych nie miał nic wspólnego z tym porwaniem i nie usłyszał w związku z nim zarzutów, ale jest podejrzany o co najmniej kilkanaście napadów na kierowców luksusowych samochodów i ciężarówki przewożące drogie towary.
źr. wPolsce24 za Onet. Wielkopolska Policja









