Gospodarka

Potężna podwyżka! Węgiel gwałtownie drożeje przed zimą. Właściciele składów załamują ręce: „Przykro mi rozmawiać z ludźmi”

opublikowano:
Skład węgla
(fot. Fratria)
Czegoś takiego przed zbliżającym się sezonem grzewczym wielu kupujących po prostu się nie spodziewało. Wystarczyło zaledwie kilka tygodni, by ceny opału na prywatnych placach poszły w górę nawet o 20–25 procent, przekładając się na podwyżki rzędu kilkuset złotych na pojedynczej tonie. Klienci, którzy wstrzymywali się z zakupami przez całe lato w nadziei na posezonowe obniżki, zderzyli się z twardą rzeczywistością. Sprzedawcy nie kryją bezradności wobec nastrojów na placach – węgla zaczyna brakować od ręki, a terminy dostaw przesuwają się na kolejne tygodnie.

Powrót z letnich urlopów dla tysięcy gospodarstw domowych ogrzewających domy paliwami stałymi okazał się być wyjątkowo bolesnym zderzeniem z rynkiem. Jeszcze na początku miesiąca i w trakcie wakacji sytuacja wydawała się względnie ustabilizowana, a na placach panował spokój.

Prawdziwe trzęsienie ziemi przyniosły jednak ostatnie tygodnie, gdy przed punktami sprzedaży zaczęły ustawiać się kolejki zdezorientowanych klientów.

Bezradność i szok przy kasie

Właściciele lokalnych składów przyznają wprost, że codzienne rozmowy z kupującymi stają się coraz trudniejsze psychicznie. Zwracają uwagę na ogromny dysonans między oczekiwaniami ludzi a realiami, jakie narzuca hurt.

Przykro mi jest rozmawiać z ludźmi, tym bardziej, że ceny są tak wygórowane - relacjonują właściciele punktów dystrybucji opału.

Odbiorcy indywidualni, pamiętając stabilizację z poprzednich miesięcy, liczyli na to, że przed chłodami uda się kupić opał taniej lub chociaż po stawkach z początku wakacji. Gdy jednak ruszyli z zamówieniami, okazało się, że za ten sam surowiec trzeba wyłożyć od kilkuset do nawet tysiąca złotych więcej na tonie, co przy zakupie standardowych 3–4 ton na zimę podbija łączny wydatek gospodarstwa domowego nawet o 1500–2500 zł.

Twarde liczby: setki złotych w górę w zaledwie kilka tygodni

Skala podwyżek uderza w niemal każdy rodzaj opału, a tempo zmian zaskoczyło nawet stałych obserwatorów rynku. Jeszcze na początku miesiąca tona popularnego groszku kosztowała na składach około 1960 zł, podczas gdy obecnie stawki błyskawicznie wzrosły o 200 zł na tonie i przebijają poziom 2160 zł. W przypadku surowca workowanego o wysokiej kaloryczności ceny w wielu miejscach sięgają już 2300–2400 zł za tonę.

Podobny mechanizm widać przy węglu grubym. Tradycyjny orzech, który jeszcze niedawno można było bez trudu dostać w granicach 1450–1550 zł za tonę, zdrożał skokowo o 400–500 zł i na lokalnych placach dochodzi do 1950 zł za tonę.

Prawdziwy szok cenowy dotknął jednak odbiorców biomasy. Certyfikowany pellet drzewny, którego tona kosztowała jeszcze niedawno w granicach 1800–2000 zł, w sprzedaży detalicznej podrożał nawet o 800–1000 zł na tonie, dochodząc miejscami do poziomu 3000 zł. Z analiz Polskiego Alarmu Smogowego wynika, że przy tych stawkach ogrzanie standardowego, 150-metrowego domu pelletem kosztuje już blisko 12 850 zł za sezon, czyli o połowę więcej niż jeszcze rok temu.

Kolejki i walka z uciekającym czasem

Gwałtownie rosnące stawki to jednak tylko część problemu, bo do drożyzny dołączyła logistyczna zadyszka. Ponieważ ogromna część odbiorców odłożyła decyzję o zapełnieniu piwnic na ostatnią chwilę, w punktach dystrybucji doszło do nagłego spiętrzenia zamówień.

W wielu regionach kraju o dostawie z dnia na dzień można już zapomnieć. Standardowy czas oczekiwania na przyjazd wywrotki wydłużył się do kilkunastu dni, a w mniejszych składach, które zmagają się z opóźnieniami w dostawach z kopalń i terminali, pierwsze wolne terminy wyznaczane są dopiero na drugą połowę kolejnego miesiąca.

Skąd bierze się przepaść cenowa?

Kierowcy i właściciele domów często próbują szukać ratunku bezpośrednio u państwowych producentów, porównując lokalne oferty z cennikami w e-sklepie Polskiej Grupy Górniczej. Różnica w kwotach bywa uderzająca, jednak branża tłumaczy ją nieubłaganą ekonomią transportu.

W cenie węgla na lokalnym placu lądują bowiem rosnące stawki przewozów kolejowych i kołowych, opłaty za przeładunek w terminalach, marże pośredników oraz koszty energii i pracy potrzebnej choćby do workowania surowca. Zanim tona surowca trafi z kopalni na posesję w centralnej lub północnej Polsce, jej koszt z tytułu logistyki i marż musi wzrosnąć o kolejne kilkaset złotych.

Przedstawiciele rządu uspokajają wprawdzie, że surowca w kraju nie zabraknie, a wydobycie i zapasy w pełni zabezpieczają krajowe zapotrzebowanie. W oficjalnych komunikatach dominuje przekaz o klasycznej, sezonowej kumulacji popytu. Dla rodzin stojących przed widmem pierwszych przymrozków jest to jednak niewielka pociecha, bo rachunek za ogrzewanie w nadchodzącym sezonie znów drenuje portfele mocniej, niż zakładano.

źr. wPolsce24 za WNP

 

Gospodarka

Rząd ich zignorował. Zdesperowani przedsiębiorcy proszą o pomoc prezydenta

opublikowano:
Pieniądze na stole
(Fot. Fratria)
Czterokrotny wzrost podatku w zaledwie kilka lat, gigantyczne koszty urzędowych kontroli sięgające osiemnastu tysięcy złotych za pojedynczą próbkę oraz realna groźba rozrostu szarej strefy. Grupa ponad stu czterdziestu przedsiębiorców uznała, że dotychczasowy dialog z ministerstwami nie przyniósł żadnych rezultatów, i skierowała oficjalną petycję do prezydenta.
Gospodarka

Koniec z Merci na sklepowych półkach? Znane słodycze wkrótce znikną z tych sklepów

opublikowano:
Niemiecka sieć Edeka wstrzymała dostawy części produktów firmy Storck, przez co ze sklepów mogą zniknąć m.in. słodycze Merci, Knoppers i Toffifee.
Zdjęcie ilustracyjne (fot.PxHere)
Merci, Knoppers, Toffifee – to produkty doskonale znane wszystkim amatorom słodyczy. Jak się okazuje, wkrótce mogą one zniknąć z niemieckich półek sklepowych.
Gospodarka

Rolnicy łapią się za głowy! Według GUS powinni zarabiać krocie

opublikowano:
GUS wyliczył dochód z hektara przeliczeniowego na blisko 5,5 tys. zł, jednak rolnicy kwestionują te dane i wskazują, że znacząco odbiegają od ich rzeczywistych zarobków.
Zdjęcie ilustracyjne (fot.PxHere)
GUS wyliczył, że przeciętny dochód z hektara przeliczeniowego wyniósł w 2025 roku blisko 5,5 tys. zł. Rolnicy nie kryją oburzenia i przekonują, że urzędowe statystyki mocno rozmijają się z rzeczywistością.
Gospodarka

Klimatyczna histeria zza Odry. W Hamburgu znowu straszą pogodową apokalipsą

opublikowano:
Rüdersdorf Niemcy 20 czerwca 2022 r.: Opuszczony zakład chemiczny wykorzystywany do produkcji pasz dla zwierząt i fosforanów paszowych.
Rüdersdorf Niemcy 20 czerwca 2022 r.: Opuszczony zakład chemiczny wykorzystywany do produkcji pasz dla zwierząt i fosforanów paszowych (fot. shutterstock)
Gdy gospodarka u naszych zachodnich sąsiadów przeżywa zadyszkę wywołaną ideologiczną transformacją energetyczną, niemiecki mainstream medialno-ekspercki wraca do sprawdzonej metody: wzniecania strachu przed rzekomą nieuchronną katastrofą klimatyczną. Podczas kolejnej edycji hamburskiego Kongresu Pogody Ekstremalnej znane twarze niemieckiej telewizji znów biły na alarm.
Gospodarka

Masz to auto? Wadliwa śruba grozi wypadkiem. Prawie 3 miliony VW i Audi pod lupą

opublikowano:
Volkswagen i Audi zbliżenia emblematów oraz uszkodzony element układu kierowniczego symbolizujący potencjalną awarię mocowania przekładni kierowniczej
Prawie 3 miliony aut Volkswagena i Audi pod lupą niemieckiego urzędu KBA z powodu możliwej wady układu kierowniczego (fot. Fratria/graf. AI)
Poważne problemy techniczne u niemieckiego giganta motoryzacyjnego. Federalny Urząd ds. Ruchu Drogowego w Niemczech (KBA) prowadzi dochodzenie w sprawie potencjalnie wadliwego połączenia śrubowego w układzie kierowniczym. Sprawa może dotyczyć nawet 2,86 miliona samochodów marek Volkswagen i Audi na całym świecie. Pęknięcie skorodowanej śruby grozi utratą panowania nad pojazdem.
Gospodarka

Wydaliśmy 402 mln euro na żywność z Mercosur. Polskę zalewa fala żywności z Ameryki Południowej

opublikowano:
Mięso w sklepie
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Od 1 maja 2026 roku tymczasowo obowiązuje umowa handlowa między Unią Europejską a krajami Mercosur. Do Polski trafiła już żywność o wartości ponad 402 mln euro, czyli prawie 1,8 mld zł. Oto jak w praktyce wygląda napływ artykułów rolno-spożywczych z Ameryki Południowej i co oznacza on dla polskich rolników.