Gospodarka

Ukraińskie zboże znowu zalewa Polskę. Ponad 100 wagonów ze zbożem dziennie wjeżdża do Polski

opublikowano:
Ukraińskie zboże znowu zalewa Polskę
Ukraińskie zboże znowu zalewa Polskę (fot. shutterstock)
Zapewnienia o szczelnych granicach, obietnice ochrony polskiego rynku i twardych negocjacjach z Brukselą okazały się kolejną fikcją koalicji rządzącej. Podczas gdy polscy gospodarze stają na krawędzi bankructwa, wschodnia granica znowu stoi otworem przed ukraińskimi zbożowymi potentatami. Z danych branżowych wynika, że każdego dnia do Polski wtaczają się dziesiątki wagonów załadowanych surowcem zza Buga. Rolnicy z Lubelszczyzny mówią wprost: zostaliśmy oszukani.

Twarde liczby nie kłamią: Polska głównym kierunkiem

Oficjalna retoryka rządu o rzekomej kontroli nad importem i tranzytem rozmija się z rzeczywistością. Jak wynika z informacji ujawnionych przez ukraiński portal branżowy RAIL.insider oraz serwis CenyRolnicze.pl, tylko w pierwszych dniach października średni dzienny przewóz wagonów zbożowych przez zachodnie przejścia graniczne Ukrainy gwałtownie wzrósł.

Co najbardziej uderza – to właśnie Polska jest głównym odbiorcą tego potoku. Każdego dnia na polskie tory wjeżdża średnio aż 106 wagonów ze zbożem z Ukrainy – to skok o 37 składów na dobę w porównaniu z wrześniem. Dla porównania na Węgry trafia ok. 89 wagonów, a w kierunku Słowacji ruch nawet zmalał. To polska infrastruktura i polski rynek znów przyjmują na siebie największy ciężar polityki otwartych drzwi.

Wściekłość na Lubelszczyźnie

W regionach przygranicznych narasta gniew. Rolnicy z województwa lubelskiego, którzy na własne oczy widzą kilkukilometrowe kolejki towarowe na bocznicach i przejściach granicznych, czują się zdradzeni przez resort rolnictwa i obecną koalicję. Na forach rolniczych i w rozmowach wrze, a gospodarze nie kryją frustracji z powodu zaniechań rządzących:

Byłem ostatnio na granicy i widziałem kolejki z rzepakiem i zbożem, które ma wjechać do Polski, obecny rząd i ministerstwo rolnictwa tylko gadają, a nas zalewa ukraińskie zboże marnej jakości, dziś płacimy za to my, rolnicy, wkrótce zapłaci całe społeczeństwo. Dziękujemy Panie Tusk, dziękujemy Panie Kosiniak-Kamysz, dziękujemy Panie Krajewski” – alarmuje jeden z rozgoryczonych producentów z Lubelszczyzny.

Producenci podkreślają, że nie chodzi wyłącznie o zachwianie cen skupu pszenicy czy rzepaku, ale również o kwestię norm sanitarnych i fitosanitarnych, których ukraińscy oligarchowie rolni nie muszą spełniać w przeciwieństwie do unijnych rolników duszących się pod unijnymi regulacjami Zielonego Ładu.

Kijów żąda pełnego otwarcia, Warszawa milczy

Sytuacja jest tym bardziej alarmująca, że strona ukraińska wcale nie zamierza poprzestać na obecnych korytarzach transportowych. Władze w Kijowie otwarcie zapowiadają, że w procesie integracji z Unią Europejską nie zgodzą się na żadne stałe ograniczenia w eksporcie swoich płodów rolnych. Przedstawiciele tamtejszego ministerstwa rolnictwa wprost argumentują, że jakiekolwiek stałe bariery „przeczą logice członkostwa w UE”.

Zamiast twardego sprzeciwu i bezwzględnej obrony interesu narodowego, ze strony Donalda Tuska, Władysława Kosiniaka-Kamysza i kierownictwa resortu rolnictwa płyną jedynie gładkie deklaracje o „dialogu”. Efekt? Setki wagonów towarowych przetaczających się przez granicę każdego tygodnia, magazyny zapełniające się tanim surowcem i widmo kolejnego załamania rodzimego sektora rolnego. Polscy rolnicy ostrzegają: jeśli rząd nie zatrzyma tego procederu, powrót na traktory i blokady dróg w całym kraju są tylko kwestią czasu.

źr. wPolsce24 za RAIL.insider, CenyRolnicze.pl,

Gospodarka

Niemal 70 lat tradycji znika z Austrii. Znana firma przenosi się do Polski

opublikowano:
Kobieta szyjąca na maszynie
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Zapowiedź zamknięcia zakładu produkcyjnego w Górnej Austrii kończy pewien rozdział w historii słynnego producenta odzieży Eisbär Sportmoden. Firma, której czapki z charakterystycznym logo misia polarnego od dziesięcioleci noszą fani sportów zimowych, zwalnia część załogi i przenosi produkcję do Polski oraz Chin.
Gospodarka

Ponad 432 tysiące Polaków wpadło w „pelletową pułapkę”. Ministerstwo przyznaje, że nie panuje nad sytuacją

opublikowano:
Zdjęcie białego domu i okrągła fotografia pelletu
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Programy państwowe przez lata zachęcały Polaków do wymiany pieców na ekologiczne kotły na pellet, ale tuż przed nowym sezonem grzewczym ceny opału drastycznie skoczyły do 2 tysięcy złotych za tonę. Tymczasem Ministerstwo Klimatu i Środowiska oficjalnie przyznaje, że nie ma kontroli nad rynkiem pelletu, nie posiada danych o ilości drewna trafiającego do produkcji ani nie potrafi określić rocznego zapotrzebowania gospodarstw domowych.
Gospodarka

Budżet się sypie, Tusk szuka 40 mld zł. Zapłacimy my wszyscy, Polacy

opublikowano:
Donald Tusk znowu dobierze nam się do portfeli
Donald Tusk znowu dobierze nam się do portfeli (fot. shutterstock)
Koniec wyborczych bajek o „kwocie wolnej 60 tysięcy” i obniżaniu danin. Koalicja Donalda Tuska zderzyła się z brutalną ścianą rzeczywistości. Zadłużenie państwa bije rekordy, Polska tkwi w nałożonej przez Brukselę procedurze nadmiernego deficytu, a w państwowej kasie zieje gigantyczna dziura. Aby ratować rozpadające się finanse publiczne, Ministerstwo Finansów szykuje bezprecedensowy drenaż portfeli obywateli. W 2027 roku rząd zamierza wyciągnąć z rynku ponad 40 mld zł – uderzając zarówno w podatki bezpośrednie, jak i pośrednie.
Gospodarka

Przekręt przy montażu pomp ciapła i fotowoltaiki? Jeśli podpisałeś umowę z tą firmą, możesz mieć problemy

opublikowano:
Panele fotowoltaiczne zamontowane na dachu
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył karę w wysokości blisko 21,5 mln zł na wrocławską spółkę Nasz Prąd. Urząd zakwestionował aż 21 postanowień umownych stosowanych przy oferowaniu pomp ciepła, fotowoltaiki oraz kotłów na pellet. Sprawa jest na tyle poważna, że szef UOKiK skierował również zawiadomienie do prokuratury w związku z ryzykiem popełnienia przestępstwa przy zawieraniu umów.
Gospodarka

„Jak trzeba będzie, to pójdę do więzienia”. Daniel Obajtek odpowie za to, że Polacy tankowali taniej?

opublikowano:
2487400_6
Były prezes Orlenu Daniel Obajtek zarzucił obecnym władzom stosowanie metod „ubeckiego państwa”. W swoich wypowiedziach polityk szczegółowo skomentował kwestie kształtowania cen paliw, sytuację finansową płockiego koncernu i działania służb wobec byłych menedżerów spółki.
Gospodarka

Zakupy będą jeszcze droższe! Branża bije na alarm: „To będzie katastrofa"

opublikowano:
Sklep spożywczy
Rząd chce podnieść opłatę cukrową. (fot. Fratria/ Andrzej Skwarczyński)
Rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o zdrowiu publicznym, który zakłada drastyczną podwyżkę tzw. podatku cukrowego oraz znaczne rozszerzenie listy produktów nim objętych. Podczas gdy strona rządowa tłumaczy zmiany względami zdrowotnymi, producenci napojów, rolnicy i eksperci alarmują, że nowa opłata uderzy w budżety domowe Polaków, wywoła falę zwolnień i pogorszy rentowność polskiego rolnictwa.