Sprzedał wszystko i ruszył 2000 km do blondynki poznanej w internecie. Na miejscu czekała go przykra niespodzianka

Bohaterem tej tragikomicznej epopei jest 49-letni Edimar Rocha Martins z Imperatriz na północnym wschodzie Brazylii. Po śmierci matki w jego życiu ziała pustka. Zamiast jednak rozejrzeć się po sąsiedztwie, pójść do kościoła czy po prostu zagadać do jakiejś kobiety z krwi i kości na lokalnym targu, pan Edimar zawierzył magii szklanego ekranu.
Tam objawiła mu się Jéssica – urocza, blondwłosa gospodyni, która w rolkach i postach pozowała na tle malowniczych stajni, karmiła trzodę chlewną i z uśmiechem doglądała wiejskiego dobytku. Obrazek jak z podręcznika tradycyjnych wartości: pracowita, zaradna dziewczyna ze stanu Minas Gerais, która marzy o silnym męskim ramieniu. W jednym z nagrań rzuciła nawet hasło, by „przyjechać do niej i żyć jak król”.
Edimar potraktował to śmiertelnie poważnie. W myśl romantycznej zasady „wszystko albo nic” spakował manatki, spieniężył cały życiowy dorobek, wsiadł w autobus i ruszył w liczącą 2000 kilometrów oraz 36 godzin podróż do Belo Horizonte.
„Puk, puk, czy tu mieszka Jéssica z Instagrama?”
Dramat (albo farsa – zależy, jak na to spojrzeć) zaczął się w momencie, gdy zgrzany i obładowany tobołami podróżnik wysiadł na dworcu. Okazało się, że zakochany amant… nie ma zielonego pojęcia, gdzie właściwie owa rolniczka mieszka. Brak adresu, brak pinezki na mapie. Chodził więc po ulicach wielkiego miasta, machając przed oczami przechodniów smartfonem ze zdjęciem wybranki.
Gdy to nie poskutkowało, zdesperowany ruszył prosto do lokalnej rozgłośni Rádio Itatiaia, prosząc dziennikarzy o pomoc w odnalezieniu miłości życia. Redaktorzy rzucili okiem na profil blond-bogini i zamiast łez wzruszenia, musieli zaserwować mężczyźnie kubeł lodowatej wody: „Panie Edimarze... ta kobieta to bot. Ona w ogóle nie istnieje”.
Jéssica okazała się zręczną mistyfikacją – wyrenderowanym przez sztuczną inteligencję awatarem, stworzonym przez jakiegoś sprytnego marketingowca tylko po to, by nabijać wyświetlenia i wciskać internautom produkty. A odpowiedzi na komentarze? Klasyczny automat. Autor profilu bez cienia żenady stwierdził potem, że nagrania były ogólne, a Edimar po prostu sam sobie dopowiedział resztę.
Chłop z prowincji kontra cyber-Matrix
Zamiast wesela i pracy na ranczu, skończyło się na policyjnej zapomodze na bilet powrotny i gorzkich żalach. – „Powinno być na to jakieś prawo!” – pomstował zrezygnowany budowlaniec.
I choć po ludzku żal faceta, bo samotność to ciężki kawałek chleba, to historia ta dobitnie pokazuje, w jakie absurdy wpędza ludzi rezygnacja ze zdrowego rozsądku na rzecz cyfrowych miraży. Co najbardziej szokujące: według brazylijskiego radia Edimar wcale nie był pierwszy. W ciągu ostatnich miesięcy do tego samego miasta przyjechało dwóch innych delikwentów omamionych przez wirtualne „rolniczki”.
Morał dla panów na całym świecie? Kiedy widzicie w internecie idealną blondynkę, która przerzuca siano, piecze chleb i obiecuje wam rajskie życie na farmie – zanim sprzedacie dom i kupicie bilet w jedną stronę, upewnijcie się przynajmniej, czy wasza wybranka ma w ogóle numer PESEL, bije jej serce, a dłonie na zdjęciach mają nie więcej niż pięciu palców. Inaczej zamiast gospodarki życia przywita was rachunek za bilet i bolesne zderzenie z algorytmem.
Oczywiście wyjątki się zdarzają, czego przykładem jest nasza telewizyjna koleżanka. Ania Pawelec, która, potwierdzamy, jest najbardziej realną kobietą i rolniczką. Ale ona ma, również całkowicie realnego, męża, którego znacie z Wiadomości wPolsce24.
źr. wPolsce24 za www.hln.be
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
• dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
• lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
• oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
• mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.






