Polska

Mieszkańcy im tego nie wybaczą. W podwarszawskiej wsi zburzono 100-letnią kapliczkę

opublikowano:
chapel-3562325_1280
(fot. ilustracyjna / pixabay)
W podwarszawskiej wsi Mokre od ponad 100 lat stała kapliczka, która zyskała miano miejscowego zabytku. Niestety mieszkańcy nie mogą jej już podziwiać, a wszystko przed remont drogi. Podczas prac budowlanych kapliczka została zniszczona, na co bardzo emocjonalnie zareagowała lokalna społeczność oraz władze gminy.

Do zniszczenia ponad 100-letniej kapliczki doszło w związku z przebudową drogi powiatowej 4305W w powiecie wołomińskim. To właśnie tam położona jest wieś Mokre wchodząca w skład gminy miejsko-wiejskiej Radzymin. Jak wynika z informacji przekazanych w mediach społecznościowych przez burmistrza Radzymina, Krzysztofa Chacińskiego, przed rozpoczęciem prac remontowych apelowano o zabezpieczenie i przeniesienie kapliczki w inne miejsce. Jednak podczas działań prowadzonych przez firmę remontową doszło do „nieprzewidzianych okoliczności, które doprowadziły do zniszczenia kapliczki”.

Bezmyślność i brutalność

- Kapliczka została zrujnowana w sposób bezmyślny i brutalny podczas przebudowy drogi powiatowej, mimo że istniały odpowiednie sposoby, które pozwalały na jej przeniesienie, zabezpieczenie i ponowne ustawienie w bezpieczniejszym miejscu po zakończeniu prac drogowych, o co na etapie projektowania wielokrotnie zabiegałem – przekazał samorządowiec.

Wicestarosta wołomiński, Katarzyna Pazio w oświadczeniu, które cytuje portal o2.pl, podkreśliła, że zdaje sobie sprawę, jak ważne było to miejsce dla lokalnej społeczności. Dodała, że informacja o zniszczeniu kapliczki została przyjęta z „dużym smutkiem”. Pazio wytłumaczyła, że „plan budowy drogi powiatowej 4305W zakładał przeniesienie kapliczki przy użyciu sprzętu lekkiego, ponieważ była w kolizji z infrastrukturą drogową”.

Brakowało solidnych fundamentów

Generalny wykonawca, firma STRABAG sp. z o.o., wyjaśniła, że podczas odsłaniania fundamentu w celu przygotowania kapliczki do przeniesienia, doszło do osunięcia jej górnej części. W wyniku tego doszło do całkowitego upadku obiektu. Wicestarosta wołomiński zwróciła uwagę na brak solidnych fundamentów oraz „zwietrzałe” spoiwa łączące cegły kapliczki.

Wyjaśnienia władz powiatu nie uspokoiły zarówno władz gminy, jak i oburzonych mieszkańców. Burmistrz Radzymina zwrócił się do starosty wołomińskiego Arkadiusza Werelicha, zarzucając brak odpowiedzialnego nadzoru nad projektem. Zdaniem Chacińskiego ponad 100-letnią kapliczkę można było przenieść w inny sposób. Nie ma on wątpliwości, że do jej zniszczenia doprowadziły zaniedbania i brak właściwej koordynacji działań.

źr. wPolsce24 za o2.pl/ dziennik.pl

Polska

ROZMOWA WIKŁY. „To przekracza granice wyobraźni”. Kukiz ostro o serii afer w warszawskim szpitalu

opublikowano:
Paweł Kukiz o szpitalu południowym, Ukrainie i przyszłości Polski
- Mój ojciec, który był świetnym specjalistą, przez całe życie zarobił tyle, ile ten szczyl w ciągu pół roku - mówi w telewizji wPolsce24 Paweł Kukiz, porównując zarobki swojego ojca lekarza pracującego jeszcze w PRL i Dawida Kacprzyka, koordynatora SOR w Warszawskim Szpitalu Południowym, który zrobił karierę finansową dzięki aktywności w Koalicji Obywatelskiej.
Polska

To nie koniec afery w Szpitalu Południowym. Szokujące, co robili ze zwłokami!

opublikowano:
Kolejne nieprawidłowości w warszawskim Szpitalu Południowym, w tym zarzuty dotyczące fałszowania dokumentacji oraz nielegalnych opłat za wydawanie ciał zmarłych pacjentów.
Szpital Południowy (fot.Fratria)
Nie milkną echa afery szpitalnej, a na jaw wychodzą kolejne fakty dotyczące warszawskiego Szpital Południowy. Tym razem coraz głośniej mówi się o procederze określanym mianem „handlu zwłokami”.
Polska

ROZMOWA WIKŁY: Tusk nie jest zbyt mądry, będzie chronił układ

opublikowano:
Robert Fritz w rozmowie z Marcinem Wikłą na antenie wPolsce24)
Robert Fritz w rozmowie z Marcinem Wikłą (fot. wPolsce24)
Od makabrycznego horroru w warszawskim Szpitalu Południowym, przez rażący cynizm polityków Koalicji Obywatelskiej, aż po skandaliczny panteon na Ukrainie, gdzie hołd mają odbierać mordercy Polaków. Poseł Konfederacji Korony Polskiej, Roman Fritz w rozmowie z Marcinem Wikłą obnaża hipokryzję i nieudolność obecnej władzy.
Polska

Nowe ustalenia prokuratury! Co naprawdę działo się za zamkniętymi drzwiami prosektorium Szpitala Południowego w Warszawie?

opublikowano:
Prokurator Piotr Skiba podczas konferencji prasowej
Prokurator Piotr Skiba podczas konferencji prasowej (fot wPolsce24)
Co naprawdę działo się za zamkniętymi drzwiami prosektorium Szpitala Południowego w Warszawie? Wstrząsające doniesienia o łapówkach, fałszowaniu urzędowych dokumentów i rzekomym bezczeszczeniu ludzkich szczątków wreszcie znalazły się pod lupą prokuratury. Choć śledczy próbują bagatelizować część zarzutów, obraz patologii wyłaniający się z najnowszych ustaleń organów ścigania budzi ogromny niepokój i każe zapytać o nadzór nad warszawskimi placówkami ochrony zdrowia.
Polska

Prezydent podpisał pięć ustaw, dwie zawetował, jedną skierował do TK. Obywatelskie projekty nadal w zamrażarce Czarzastego

opublikowano:
AWIK5403 (1).webp
Karol Nawrocki (fot.Fratria/Andrzej Wiktor)
Prezydent Karol Nawrocki podjął kolejne decyzje legislacyjne. 2 lipca głowa państwa podpisała pięć ustaw, skorzystała z prawa weta w przypadku dwóch, a jedną skierowała do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Jak poinformował rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, podpisane zostały m.in. nowelizacje Prawa oświatowego, Kodeksu postępowania karnego, ustawa o związku metropolitalnym w województwie pomorskim oraz ustawa deregulacyjna w zakresie energetyki.
Polska

Skandal w Pilchowicach. 11 ton martwych ryb, a Henning-Kloska i Zielińska nie raczyły przyjechać

opublikowano:
Pracownicy w kamizelkach ratunkowych stoją na odsłoniętym dnie zbiornika wodnego przy zaporze, gdzie poziom wody został znacznie obniżony w trakcie opróżniania Jeziora Pilchowickiego.
Opróżnianie Jeziora Pilchowickiego – prace przy zaporze i dramatycznie niski poziom wody w zbiorniku (fot. wPolsce24)
Woda z Zalewu Pilchowickiego została spuszczona, a w jej miejscu pozostało cmentarzysko. Ponad jedenaście ton śniętych ryb, niewyobrażalny smród, a w okolicy – zupełna cisza. Działacze ekologiczni, którzy zwykle nie przebierają w słowach, tym razem nie pojawili się na miejscu. „Nie ma ekologów” – mówią mieszkańcy, zadając pytanie: gdzie są ci, którzy tak chętnie bronią przyrody, gdy giną ryby? I dlaczego politycy odpowiedzialni za środowisko nie fatygują się, by zobaczyć katastrofę na własne oczy?