To już oficjalne dane. Nokaut w Krakowie! Kandydatka Tuska zmiażdżona w II turze
Mieszkańcy Krakowa po raz kolejny pokazali czerwoną kartkę politykom Platformy Obywatelskiej. Druga tura przedterminowych wyborów prezydenckich zakończyła się bezdyskusyjnym zwycięstwem lidera stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców.
Druzgocąca przewaga przy urnach
Dane PKW ze 100 proc. obwodów nie pozostawiają złudzeń co do skali porażki obozu władzy:
-
Łukasz Gibała zdobył 62,12% głosów (zagłosowały na niego 161 184 osoby).
-
Monika Piątkowska (forsowana wspólnie przez Koalicję Obywatelską oraz PSL) uzyskała zaledwie 37,88% poparcia (98 306 głosów).
Frekwencja wyborcza wyniosła 44,27%. Różnica ponad 62 tysięcy głosów na korzyść Gibały to nie tylko wygrana – to polityczna deklasacja kandydatki namaszczonej przez partyjną centralę w Warszawie.
Seria porażek obozu władzy w Małopolsce
Warto przypomnieć, że przedterminowe wybory były bezpośrednim następstwem bezprecedensowego majowego referendum, w którym krakowianie odwołali ze stanowiska prezydenta Aleksandra Miszalskiego z Koalicji Obywatelskiej. Zamiast wyciągnąć wnioski z rosnącego buntu mieszkańców przeciwko arogancji lokalnych struktur, partia Donalda Tuska postanowiła postawić na senator Monikę Piątkowską.
Wynik II tury pokazuje jednak, że krakowianie mieli dość partyjnego dyktatu. Choć w pierwszej turze Gibała prowadził z wynikiem 36,38% przed Piątkowską (29,91%), w decydującym starciu to on przyciągnął głosy wyborców zmęczonych dotychczasowymi rządami obozu liberalnego – w tym zapewne znaczną część elektoratu Michała Drewnickiego z PiS (który w I turze uzyskał solidne 17,50%) oraz środowisk patriotycznych i wolnościowych.
Kiedy zaprzysiężenie?
Od momentu ogłoszenia oficjalnego komunikatu przez Miejską Komisję Wyborczą biegnie 14-dniowy termin na ewentualne protesty wyborcze. Zgodnie z zapowiedziami przewodniczącego Rady Miasta Krakowa, Jakuba Koska, ślubowanie nowego włodarza zaplanowano na 21 października. Do tego dnia miastem zarządza wyznaczony komisarz.
Krakowski nokaut to dla rządu Donalda Tuska wyjątkowo gorzka pigułka. Pokazuje bowiem, że nawet w dużych miastach, dotychczas uważanych przez obóz liberalno-lewicowy za swoje bastiony, wyborcy mówią stanowcze „dość”.
źr. wPolsce24 za wPolityce.pl








