„Po dwóch latach mieszkańcy powiedzieli dość, powiedzieli stop”. Gibała komentuje klęskę Koalicji Obywatelskiej
W powyborczym wywiadzie dla stacji wPolsce24 Gibała zaznaczył, że niedzielny sukces to zwieńczenie trwającej blisko ćwierć wieku walki o przywrócenie miasta jego mieszkańcom. Jak wskazał, po wieloletnich rządach Jacka Majchrowskiego opartych na „prywatnych interesach układu towarzysko-biznesowego”, dwuletnia prezydentura Aleksandra Miszalskiego z Koalicji Obywatelskiej okazała się całkowitym fiaskiem, zakończonym zorganizowanym przez obywateli referendum odwoławczym.
„Wpadka Tuska i kandydatka w teczce”
Odnosząc się do samej kampanii wyborczej, Gibała zwrócił uwagę na desperacką strategię sztabu Koalicji Obywatelskiej, która próbowała ratować wynik masowym zwożeniem do Krakowa partyjnych twarzy z Warszawy.
Zaczęło się wszystko od wpadki, kiedy moja kontrkandydatka została w ogóle przedstawiona w Warszawie przez premiera Tuska, co krakowianie odebrali niemal jak obrazę. A potem, gdy wyszło na jaw dzięki państwa stacji, że przez lata w ogóle w Krakowie nie mieszkała, wywołało to potężną falę oburzenia wobec tych, którzy przywieźli ją w teczce. To był dla nich gwóźdź do trumny" - ocenił Łukasz Gibała.
Polityk dodał, że podczas gdy obóz rządzący stawiał na partyjną machinę, jego kampanię niosła oddolna energia i entuzjazm mieszkańców stolicy Małopolski.
Deweloperzy, paraliż drogowy i gigantyczny dług
Pytany o najpilniejsze zadania stojące przed magistratem, przyszły prezydent wskazał trzy kluczowe obszary zaniedbane przez poprzednią władzę:
- Samowola deweloperska: Bezwzględne ukrócenie procederu przedkładania interesu wąskich grup biznesowych ponad dobro mieszkańców oraz wprowadzenie planów miejscowych chroniących zieleń.
- Kryzys komunikacyjny: Realna walka z gigantycznymi korkami i poprawa punktualności transportu zbiorowego zamiast nierealnych obietnic o metrze.
- Katastrofalny stan miejskiej kasy: Rekordowe zadłużenie Krakowa sięgające 11 tysięcy złotych na mieszkańca (trzykrotnie więcej niż w Warszawie), którego koszty przerzucano na obywateli drakońskimi stawkami biletów i opłat lokalnych.
„Nie obiecuję fajerwerków, obiecuję uczciwość”
Gibała podkreślił, że ma pełną świadomość skali trudności, jakie czekają go na stanowisku włodarza drugiego co do wielkości miasta w Polsce.
Mieszkańcy docenią to, jeśli po prostu uda mi się posprzątać po poprzednikach i przywrócić normalność. Nie obiecywałem i nie obiecuję żadnych fajerwerków, bo stan finansów publicznych na to nie pozwala. Obiecuję jednak uczciwość, szacunek dla każdego obywatela i gwarancję, że nikt nie zostanie wykluczony ani pozostawiony sam sobie" - podsumował w rozmowie z wPolsce24.
Więcej w materiale wideo powyżej artykułu.
źr. wPolsce24









