Tak „szukają” Ziobry. W weekend nieczynne, cyrk dla fanatyków
Najpierw ze śledczych zadrwił sam Zbigniew Ziobro, dzwoniąc na numer podany w liście gończym. Polityk chciał powiedzieć to, co wiedzą wszyscy, łącznie z prokuraturą i policją – jest w Budapeszcie, bo Węgry przyznały mu azyl polityczny. Nikt nie musi więc go szukać.
Potem zadziałali internauci, próbując „poinformować” rzekomo „ścigających” Ziobrę policjantów o jego miejscu pobytu mailowo. W odpowiedzi autorespodner poinformował nadawcę, że adresata nie ma w pracy a Sekretariat Wydziału Poszukiwania i Identyfikacji Osób Komendy Stołecznej Policji działa tylko w dni powszednie w godz. 8-16.
- Cyrk dla „Silnych Razem” – komentowali internauci, przywołując najbardziej fanatyczną grupę zwolenników Donalda Tuska.
Przypomnijmy, że w miniony czwartek sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu Zbigniewa Ziobry. Według jego obrońców sędziowie nie odnieśli się merytorycznie do żadnego z zarzutów, po jakimi stoi były minister sprawiedliwości w związku z rzekomymi nadużyciami w Funduszu Sprawiedliwości. W piątek prokuratura wydała za Ziobrą list gończy, mimo, że normalnie poszukiwania zarządza się, gdy nie sposób ustalić miejsca pobytu podejrzanego. Tymczasem były minister – co jest wiedzą powszechną – jest na Węgrzech, gdzie dostał azyl polityczny.
źr. wPolsce24











