Polska

Sanepid po partyjnej linii. Jak politycy PO i PSL dostali ważne stanowiska

opublikowano:
Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Krakowie to instytucja kluczowa dla zdrowia publicznego w całym regionie. To tam zapadają decyzje dotyczące bezpieczeństwa żywności, warunków higienicznych w miejscach pracy czy jakości wody. Nic dziwnego, że wybór jej szefa powinien odbywać się według jasnych, transparentnych kryteriów. Tymczasem – jak ustalili dziennikarze Interii – wygląda na to, że w grę weszła przede wszystkim… polityka.
(Fot, Fratria)
Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Krakowie to instytucja kluczowa dla zdrowia publicznego w całym regionie. To tam zapadają decyzje dotyczące bezpieczeństwa żywności, warunków higienicznych w miejscach pracy czy jakości wody. Nic dziwnego, że wybór jej szefa powinien odbywać się według jasnych, transparentnych kryteriów. Tymczasem – jak ustalili dziennikarze Interii – wygląda na to, że w grę weszła przede wszystkim… polityka.

Kilka miesięcy temu główny inspektor sanitarny Paweł Grzesiowski, znany ekspert i lekarz, wprowadził zasadę konkursów na stanowiska wojewódzkich inspektorów. W Małopolsce zwyciężyła doktor nauk medycznych Ewa Wiercińska. Wydawało się, że to ona obejmie stanowisko. Jednak zgodnie z ustawą z 1985 roku decyzja wymagała zgody wojewody. A wojewodą małopolskim był wówczas Krzysztof Klęczar z PSL. Ten przeciągał sprawę tygodniami, aż ostatecznie doprowadził do tego, że szefem sanepidu został… Andrzej Hawranek – polityk Platformy Obywatelskiej, który w konkursie przegrał.

Sanepid jako przyczółek polityczny

Od tamtej pory sanepid w Krakowie zaczął przypominać partyjny przyczółek rządzącej koalicji. Jednym z nowych dyrektorów został Marek Gajowy, polityk PSL i dawny radny, który niedawno przegrał wybory na wójta Spytkowic. Gajowy nie potrafił odpowiedzieć dziennikarzom Interii na pytanie, w jaki sposób otrzymał posadę. Przyznał tylko, że – o ile wie – konkursu nie było. Do dziś nie oddzwonił z wyjaśnieniami.

Zatrudnienie znalazł też polityk PO Krzysztof Marcinkiewicz, doktorant z Uniwersytetu Jagiellońskiego i były rzecznik wojewody małopolskiego Józefa Pilcha. On również nie odpowiedział na pytania o tryb swojego powołania.

Cisza zamiast odpowiedzi

Dyrektor Hawranek, który sam dostał stanowisko mimo przegranej w konkursie, również nie udzielił Interii odpowiedzi na pytania: czy partyjna legitymacja miała znaczenie przy zatrudnieniu, dlaczego nie było konkursów, i kto podejmował decyzje kadrowe. Telefon milczy, na maile nie odpowiedział.

Test dla państwa

Śledztwo Interii pokazuje mechanizm dobrze znany z polskiej polityki: instytucje, które powinny być neutralne i fachowe, stają się łupem partyjnych działaczy. Sanepid – odpowiedzialny przecież za nasze zdrowie – został obsadzony po linii PO i PSL. Pytanie, które nasuwa się samo: jeśli tak wygląda polityka kadrowa w kluczowej instytucji zdrowia publicznego, to jakie standardy obowiązują w pozostałych urzędach państwa?

źr. wPolsce24 za Interia.pl

Polska

Koszmar na spacerze w Lipnie. Betonowe ogrodzenie runęło na małą dziewczynkę. Pijany ojciec w areszcie

opublikowano:
Szok w Lipnie: Chciał zerwać dziecku orzechy, betonowy płot zmiażdżył 5-latkę. Ojciec miał 3 promile!
Niewyobrażalny dramat. Poszli na spacer, 5-latka zginęła pod betonowym płotem. Ojciec „opiekun” ledwo stał na nogach. Zdjęcie ilustracyjne (fot. Policja)
Niedzielny spacer ojca z córką zakończył się niewyobrażalną tragedią w Lipnie (woj. kujawsko-pomorskie). 44-letni mężczyzna wszedł na betonowe ogrodzenie, by zerwać dla dziecka orzechy. Konstrukcja nie wytrzymała ciężaru i runęła wprost na kilkulatkę. Dziewczynka zmarła w szpitalu. Okazało się, że opiekun miał w organizmie ponad trzy promile alkoholu.
Polska

Panika w szkole na Podhalu przez rakotwórczy gaz. Skąd wziął się w budynku?

opublikowano:
Dzieci stojące w rzędzie.
(Fot. Fratria)
W jednej ze szkół w Czarnym Dunajcu wykryto przekroczone normy radonu, co wywołało zrozumiały niepokój rodziców. Zarówno dyrekcja placówki, jak i Główny Inspektorat Sanitarny (GIS) uspokajają: nie ma natychmiastowego zagrożenia dla zdrowia dzieci. Czym jest ten niewidzialny gaz i w jaki sposób przenika do sal lekcyjnych? Odpowiadamy.
Polska

ROZMOWA WIKŁY. Dość nielegalnej imigracji! Potrzebne limity

opublikowano:
Wawer ok
Michał Wawer w programie Rozmowa Wikły wskazywał na potrzebę zaostrzenia kontroli osób przyjeżdżających do kraju i wprowadzenia limitów migracji. Mówił także o obywatelach Ukrainy, bezpieczeństwie oraz tym, jakie narzędzia powinny mieć polskie służby. „Nie chodzi tylko o odsianie przestępców” – przekonywał poseł Konfederacji.
Polska

Miękkie lądowanie po aferze w Szpitalu Południowym. Znamy szczegóły

opublikowano:
Szpital Południowy
(fot. Fratria)
Odpowiedzialność polityczna w wydaniu obozu rządzącego w praktyce? Aldona Machnowska-Góra, która zaledwie kilka tygodni temu złożyła rezygnację z funkcji wiceprezydent Warszawy po wybuchu potężnego skandalu w Szpitalu Południowym, ma objąć stery w Narodowym Centrum Kultury. Standardy, o których tak chętnie mówią politycy Koalicji Obywatelskiej, znów okazały się jedynie pustym hasłem.
Polska

Czarne, lepkie, potencjalnie niebezpieczne. Bałtyk wyrzucił tajemniczą substancję, plaże w Ustce zamknięte

opublikowano:
Czarny koszmar na plażach! Zamknięto aż 50 km wybrzeża
Czyżby ktoś oczyścił baki w Bałtyku? (fot. Urząd Morski w Słupsku)
Urząd Morski w Słupsku zdecydował o czasowym zamknięciu plaż w Ustce. Powodem jest ropopochodna, potencjalnie niebezpieczna, substancja, która została wyrzucona przez Bałtyk. Dziś ma się rozpocząć jej sprzątanie.
Polska

Znana dziennikarka ujawnia porażające informacje. Donald Tusk nie chciał amerykańskiej bazy w Polsce?

opublikowano:
Joanna Miziołek przed mikrofonem
Joanna Miziołek przed mikrofonem (fot. screen za X/SE)
Publicznie mówi o rosnącym zagrożeniu wojną i konieczności wzmacniania obronności, lecz za zamkniętymi drzwiami miał przekonywać, że w kasie państwa brakuje środków na stałą bazę wojsk USA. Zaskakujące kulisy negocjacji na linii Pałac Prezydencki – Kancelaria Premiera ujawniła dziennikarka Joanna Miziołek. Z jej relacji wynika, że Donald Tusk zmienił zdanie dopiero wtedy, gdy współpracownicy prezydenta zagrozili ujawnieniem prawdy opinii publicznej.