Rzecznik UJ odpowiada: Stowarzyszenie ma swoją odrębność prawną, działa na swój rachunek na uczelni i poza nią

Artykuł opublikowany w serwisie wpolsce24.tv, zatytułowany „Skandal na UJ. Każda kobieta powinna popracować seksualnie”, wywołał serię komentarzy.
Od początku o wyjaśnienia poprosiliśmy rzecznika Uniwersytetu Jagiellońskiego dr Marcina Kubata. Pytaliśmy m. in.:
- Czy władze Uniwersytetu Jagiellońskiego utożsamiają się z tezą postawioną podczas spotkania, że „każda kobieta powinna trochę popracować seksualnie”? Jeśli nie, to jakie kroki zostaną podjęte, aby odciąć się od promowania zachowań ryzykownych i uderzających w godność studentek?
- Jakie standardy merytoryczne muszą spełniać wydarzenia organizowane przez organizacje studenckie w murach uczelni? Czy dopuszczalne jest, aby prelekcje na tematy o tak dużym ciężarze społecznym odbywały się bez udziału ekspertów prezentujących dane naukowe, statystyki policyjne czy perspektywę psychologiczną ofiar przemocy?
- Czy zdaniem Rektora promowanie prostytucji jako „metody zarobku dla osób neuroatypowych” wpisuje się w strategię wspierania osób z niepełnosprawnościami na UJ? Czy uczelnia uważa za stosowne sugerowanie studentom ze spektrum autyzmu lub ADHD, że eskorting jest dla nich lepszą alternatywą niż praca zawodowa zgodna z wykształceniem?
- Czy Uniwersytet bierze odpowiedzialność za potencjalne skutki decyzji studentek, które pod wpływem prelekcji w Bibliotece Jagiellońskiej zdecydują się na wejście w tzw. seksbiznes? Czy uczelnia dysponuje programem wsparcia dla osób, które padły ofiarą przemocy w tym sektorze?
- Dlaczego podczas debaty o „pracy seksualnej” zabrakło głosu organizacji zajmujących się pomocom ofiarom handlu ludźmi oraz tzw. „przetrwanek” (osób, które opuściły prostytucję)? Czy jednostronny przekaz aktywistyczny nie nosi znamion ideologicznej indoktrynacji kosztem obiektywizmu naukowego?
- W jaki sposób weryfikowane są programy cykli edukacyjnych realizowanych przez organizacje takie jak All In UJ? Czy władze uczelni wiedziały, że w ramach edukacji seksualnej będzie promowana wizja prostytucji jako „pozytywnego doświadczenia życiowego”?
- Czy uczelnia zamierza wyciągnąć konsekwencje wobec organizatorów za dopuszczenie do sytuacji, w której studentom podaje się informacje sprzeczne z wiedzą o traumie i uzależnieniach, niepoparte żadnymi badaniami naukowymi?
- Czy Biblioteka Jagiellońska – miejsce o szczególnym znaczeniu dla polskiej kultury i nauki – jest odpowiednią przestrzenią do wygłaszania pogardliwych uwag na temat uczciwej pracy biurowej przy jednoczesnej gloryfikacji płatnych usług seksualnych?
W odpowiedzi na te pytania rzecznik odpowiedział dość zdawkowo, prostując podaną przez nas informację, że All in UJ nie jest organizacją studencką. Faktycznie, to nie organizacja studencka, a stowarzyszenie.
- To nie jest organizacja studencka, a stowarzyszenie, co stanowi znaczącą różnicę. Stowarzyszenie ma swoją odrębność prawną, działa na swój rachunek na uczelni i poza nią. Z tych powodów proszę o zapoznanie się oświadczeniem Stowarzyszenia All in UJ - czytamy w mailu.
Czyli w skrócie, to nie jest sprawa uniwersytetu - odpowiedzi udzieliło samo stowarzyszenie. A ta brzmi następująco.
Chcielibyśmy ustosunkować się do treści posta Stowarzyszenia Bez, które odniosło się do jednego z wydarzeń tegorocznej edycji Tygodnia Edukacji Seksualnej. TES jest serią spotkań o tematyce edukacji seksualnej organizowanych cyklicznie od kilku lat. W ramach TES-u organizujemy prelekcje, warsztaty i dyskusje mają na celu zmniejszyć tabu wokół tematyki seksualnej.
Naszym celem podczas wydarzenia było stworzenie bezpiecznej przestrzeni, w której będziemy mogli poruszyć temat pracy seksualnej i skonfrontować się z krążącymi wokół niej mitami, jako, że jest to temat tak rzadko podnoszony publicznie. Zostało to zakomunikowane na samym początku wydarzenia. Nigdy nie było zamysłem przekonywanie kogokolwiek, że praca seksualna to łatwa i dostępna forma zarobku - samo wydarzenie miało odwrotny wydźwięk. Zdawaliśmy sobie sprawę, że temat ten jest kontrowersyjny i nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi, uważamy jednak, że zamiatanie go pod dywan nie znika, a po prostu staje się tabuizowany.
Wydarzenie miało na celu także dopuścić do głosu osoby, które mają doświadczenie pracy seksualnej i poznać ich perspektywę. Prelegentka współtworzy Kolektyw Kamelia - który zajmuje się wsparciem osób z doświadczeniem PS, poprzez konsultacje prawne czy porady psychologiczne. W naszym spotkaniu miała też brać udział prelegentka z uczelni. Niestety, pani doktor nie mogła pojawić się na spotkaniu z przyczyn prywatnych, czego żałujemy. Poinformowała nas o tym na tyle późno, że nie byliśmy w stanie odwołać wydarzenia. Z naszej strony pojawiły się próby ściągnięcia innych ekspertów, niestety bezskuteczne.
Zarzuty o „promowanie pracy seksualnej” są nieprawdziwe i mocno przekręcają to, czym było to wydarzenie. Zdajemy sobie sprawę z jakimi zagrożeniami wiąże się praca seksualna i spotkanie było moderowane z tą myślą. Po wstępie, gdzie nakreśliliśmy cel naszego spotkania oraz jaka jest sytuacja prawna osób pracujących seksualnie w Polsce, wspomnieliśmy dosadnie o zagrożeniach z nią związanych. Całe wydarzenie było prowadzone w taki sposób, aby skupić się przede wszystkim na doświadczeniach osób wykonujących ten zawód. Nie uważamy, że uciszenie ich głosu jest rozwiązaniem właściwym. Tematyka wydarzenia absolutnie nie była wybrana z uwagi na kryzys bezrobocia i kategorycznie zaprzeczamy, że miało to związek z celem i zamysłem naszego wydarzenia. Próba przekręcenia jej osobistych doświadczeń i dodania kontekstu kryzysu na rynku pracy jest według nas zabiegiem daleko krzywdzącym.
"Każda kobieta powinna trochę popracować seksualnie, żeby zobaczyć, jak zachowują się normalni mężczyźni. Nam pokazują tą najgorszą twarz i jest to przykre. Wynika to chyba z tego, że nie traktują nas jak ludzi.” - wypowiedziane słowa były przytoczone w kontekście zagrożeń, z którymi spotyka się osoba pracująca seksualnie. Uważamy, że użycie samej pierwszej części wypowiedzi do nagłówka posta jest przemyślanym zabiegiem marketingowym, który znacząco zmienia wydźwięk całości. Wszystkie czynniki wydarzenia budowały obraz pracy, której nie warto jest podejmować. Prelegentka w swoich wypowiedziach nie namawiała nikogo do podjęcia pracy seksualnej - nawet użyła słów „Jeśli ktoś z was zastanawia się, czy podjąć pracę seksualną - niech tego nie robi”. Dodatkowo, odmówiła udzielania rad dotyczących wchodzenia w branżę.
Zależało nam na stworzeniu przestrzeni na swobodną wymianę zdań, aby wydarzenie było dla osób o każdym poglądzie. Nikomu głos nie był zabierany podczas dyskusji z publicznością. Jedyne co nas ograniczało to czas wynajmu sali.
Przykro nam, że wydarzenie mające na celu pokazanie perspektywy osób pracujących seksualnie zostało obrócone w próbę stworzenia skandalu, zniesławiając tym samym imię Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jako Stowarzyszenie All in UJ jesteśmy samodzielnym bytem, niezwiązanym z uczelnią w sposób prawny.
Stowarzyszenie All in UJ. "
Brzmi to o tyle dziwnie, że stowarzyszenie BEZ to organizacja, która od lat z sukcesami walczy z propagowaniem prostytucji i ciężko zarzucać jej złe intencje w tym temacie.
Od siebie dodamy, że normalni mężczyźni z założenia nie korzystają z "usług prostytutek", więc trudno w takich okolicznościach poznać "ich prawdziwą twarz".
źr. wPolsce24








