PRZEGLĄD PRASY. Powrót „przemysłu pogardy”. Wyborcy przejrzeli sztuczki PR-owców
Kłamstwo o „prześladowaniu” nie pomogło
Kampania Moniki Piątkowskiej, wspieranej przez aparat partyjny KO, od początku opierała się na schemacie dobrze znanym z podręczników politycznego marketingu: odwracaniu uwagi od faktów, unikaniu merytorycznej dyskusji oraz nieustannym stawianiu siebie w roli ofiary. Ucieczka od debat i wyuczone formułki suflowane przez agencje PR okazały się jednak całkowicie nieskuteczne w zderzeniu z rzeczywistością.
Mieszkańcy Krakowa zweryfikowali tę strategię przy urnach, odrzucając kandydatkę KO i wybierając Łukasza Gibałę. Pokazało to wyraźnie, że wyborcy oczekują autentyczności, a nie wyreżyserowanych wystąpień i agresywnej retoryki strachu.
Przemysł pogardy 2.0 w pełnym natarciu
Klęska w Krakowie to tylko jeden z symptomów szerszego zjawiska, jakim jest eskalacja medialnej nagonki ze strony obozu rządzącego i sprzyjających mu liberalnych mediów. Jak celnie wskazuje tygodnik „Sieci”, mamy do czynienia z nową odsłoną brutalnego zjawiska – „przemysłem pogardy 2.0”.
Mechanizm ten, którego korzenie sięgają zorganizowanych ataków na śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, dzisiaj wymierzany jest w kolejnych niewygodnych dla władzy oponentów. Standardy dziennikarskie zastępowane są skoordynowaną presją, paszkwilami i próbami niszczenia wizerunku każdego, kto ośmieli się stanąć w poprzek interesom obecnej koalicji.
Krakowski werdykt wyborczy dowodzi jednak, że metoda dzielenia społeczeństwa i medialnego zastraszania traci swoją moc. Polacy coraz wyraźniej dostrzegają różnicę między prawdą a cyniczną kreacją polityczną.
źr. wPolsce24









