Gdzie jest premier 15 sierpnia? Zaskakujące tłumaczenie Donalda Tuska wywołało burzę
Podczas gdy w Warszawie prezydent Karol Nawrocki, wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz ministrowie i dowódcy wojskowi brali udział w nabożeństwie w Katedrze Polowej Wojska Polskiego i przygotowaniach do defilady na Wisłostradzie, premier Donald Tusk zapowiedział swoją obecność na paradzie morskiej w Gdyni.
Wyjaśniając powody swojej nieobecności w stolicy, szef rządu tłumaczył:
Pomyślałem sobie: po co w Warszawie – będzie ponad 30 stopni – po co osiem przemówień w Warszawie? Jest prezydent, jest wicepremier Kosiniak-Kamysz. Może lepiej będzie, jak ja otworzę tam u siebie w domu, nad morzem, też bardzo atrakcyjną dla ludzi i ważną z punktu widzenia bezpieczeństwa defiladę okrętów. Będę stamtąd pozdrawiał wszystkich, którzy w Warszawie się zgromadzą – argumentował premier.
Decyzja premiera o rezygnacji z obecności na głównych państwowych uroczystościach w stolicy spotkała się z krytycznymi ocenami ze strony opozycji oraz komentatorów. Politycy prawicy zwracali uwagę, że 15 sierpnia wymaga obecności najważniejszych osób w państwie przy głównych ceremoniach, a unikanie wystąpień w stolicy wpisuje się w zarzucany premierowi dystans wobec tradycyjnego protokołu państwowego w kluczowe święta narodowe.
Zwracano uwagę na kontrast pomiędzy bezpośrednim udziałem głowy państwa w pełnym harmonogramie warszawskich obchodów a decyzją szefa rządu o pozostaniu nad morzem.
źr. wPolsce24











