„Poprosił, żebym go przytulił”. Dyrektor szkoły zdradził, co usłyszał od nożownika
Jak relacjonuje dyrektor szkoły w Leszczydole-Nowinach Krzysztof Ochmański, moment rozpoczęcia ataku wyglądał niepozornie i z początku wywołał skojarzenia z uczniowskim wybrykiem.
- Spojrzałem w prawą stronę na klatkę schodową, a z końca korytarza biegła do mnie jakaś postać. Był przebrany – widziałem ciemne ubranie, kask z czymś na głowie i zakrytą twarz – opowiadał dyrektor.
Ochmański początkowo pomyślał, że uczeń ósmej klasy postanowił przestraszyć nauczycieli i chce pożartować. Gdy zamaskowany napastnik podbiegł z rękami w górze, dyrektor odruchowo uchwycił go za dłonie. W tym momencie szef placówki nie miał jeszcze pojęcia, że napastnik trzyma w nich noże.
Dramatyczna szamotanina i zranienie nauczycielki
W trakcie szamotaniny dyrektor czuł, że napastnik nie jest zbyt silny, co utwierdzało go w przekonaniu, że ma do czynienia z uczniem. Sytuacja przybrała jednak tragiczny obrót, gdy obaj znaleźli się przy drzwiach jednej z klas.
Z sali wychyliła się nauczycielka, która odruchowo chwyciła napastnika i szarpnęła w swoją stronę. Wtedy padły ciosy nożem.
- To był moment, w którym dotarło do mnie, że to chyba nie są żarty. Zobaczyłem, jak dźga tę nauczycielkę. Pierwszy raz dostrzegłem, że tam jest jakiś nóż – mówił Krzysztof Ochmański.
Dyrektor natychmiast kazał nauczycielce uciekać. Kobieta zdołała się wyrwać i – jak się później okazało – odniosła jedynie powierzchniowe obrażenia.
Zasłonił się tablicą. Potem padła niezwykła prośba napastnika
Aby zyskać kontrolę nad sytuacją i chronić resztę szkoły, dyrektor chwycił stojącą obok tablicę i użył jej jako tarczy. Zasłaniając się nią, zepchnął zamachowca na koniec korytarza, jednocześnie głośno wzywając personel do powiadomienia policji.
W tym momencie nastąpił nieoczekiwany zwrot wydarzeń – po fizycznym wysiłku napastnik sprawiał wrażenie, jakby „został odłączony od czegoś” i dotarło do niego, co uczynił. Zaczął przepraszać i mówić, że nie chce tego robić. Dyrektor zachował opanowanie i podjął rozmowę z nastolatkiem.
- Krzyknąłem: „Ja ci pomogę, ale odłóż noże!”. On w tym czasie posłusznie te noże odłożył – relacjonował.
Ochmański kazał chłopakowi usiąść na ławce i zdjąć kask. Dla bezpieczeństwa dyrektor zabrał noże i odrzucił je do toalety. Zamachowiec całkowicie się poddał, a w pewnym momencie poprosił dyrektora, by ten go... przytulił. Gdy na miejsce przybyła policja, sprawca został przekazany funkcjonariuszom.
Monitoring ujawnił cel ataku. Dzieci uratowała wycieczka
Z analizy nagrań z monitoringu wynika, że po wtargnięciu do budynku napastnik kierował się najpierw do dyżurki woźnej, a następnie w stronę klas najmłodszych dzieci.
Tragedii na większą skalę udało się uniknąć dzięki zbiegowi okoliczności – sala zerówki była zamknięta, ponieważ dzieci wyjechały tego dnia na wycieczkę. Przed wtargnięciem do pozostałych sal lekcyjnych napastnika powstrzymał i odizolował dyrektor.
Napastnik miał na kasku zamontowany smartfon na statywie. Pytany przez dyrektora potwierdził, że przyszedł bezpośrednio z domu i działał w pojedynkę.
Kim jest sprawca? „Uśmiechnięty chłopak z dołkami"
Okazało się, że napastnikiem jest absolwent tej szkoły. Dyrektor zapamiętał go z zupełnie innej strony.
- To był chłopak uśmiechnięty, z dołkami. Nie było u niego widać żadnej agresji – wspominał Krzysztof Ochmański.
Jak zaznaczył dyrektor, w czasach szkolnych jedynym problemem u chłopca była niechęć do uczęszczania na zajęcia oraz trudności w nauce. W ósmej klasie kadra pedagogiczna odniosła sukces wychowawczy – chłopak zaczął chętnie jeździć na wycieczki szkolne i dołączył do pocztu sztandarowego.
Wsparcie dla poszkodowanych i odwołane lekcje
Władze gminy oraz organ prowadzący natychmiast zorganizowały pomoc psychologiczną dla społeczności szkolnej oraz rodziny poszkodowanej pracownicy. Zajęcia dydaktyczne w szkole zostały odwołane, a placówka zapewniła opiekę świetlicową dla potrzebujących uczniów.
źr. wPolsce24









