Nawet „Wyborcza” to przyznaje. Zaskakujący cios w rząd Tuska za unijne miliardy

Przez lata wmawiali Polakom, że armia jest niepotrzebna, a na wschodzie panuje wieczny pokój. Dziś środowisko z Czerskiej wraca do starych narracji w nowym opakowaniu. Na łamach „Gazety Wyborczej” ukazał się obszerny tekst uderzający w modernizację Sił Zbrojnych RP. Przesłanie? Polska ma rzekomo „zazbroić się na śmierć”, a zakupy nowoczesnego sprzętu – od czołgów Abrams po myśliwce F-35 – publicysta porównuje do… bankructwa Grecji. Czy to wstęp do zwijania polskiej armii pod pretekstem dyscypliny budżetowej?
Kiedy w obliczu brutalnej, pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę Polska podjęła bezprecedensowy wysiłek odbudowy potencjału militarnego, w wielu kręgach liberalno-lewicowych wywołało to wyraźny dyskomfort. Dziś, gdy wydatki obronne sięgają ponad 4 proc. PKB, na łamach mediów sprzyjających obecnej władzy pojawia się publicystyka, która wprost podważa sens tak dynamicznej rozbudowy armii.
Grecki straszak przeciwko polskim czołgom
Tekst Piotra Miączyńskiego w „Wyborczej” nie pozostawia złudzeń co do intencji. Autor kreśli wizję nieuchronnej katastrofy gospodarczej, twierdząc, że koszty utrzymania pozyskanego sprzętu (tzw. OPEX) doprowadzą Polskę do niewypłacalności. Jako koronny argument przywoływana jest Grecja z lat 90. i początku XXI wieku, która kupowała czołgi i niemieckie okręty podwodne, a skończyła pod pręgierzem unijnych cięć i bankructwa.
Mimowolnie autor porównał państwo frontowe NATO, bezpośrednio zagrożonego przez imperialną i zbrodniczą Rosję, do Grecji uwikłanej w korupcyjne kontrakty na niemiecki sprzęt i fałszującej statystyki finansowe. Nie skupia się jednak na tym, by walczyć z potencjalną korupcją. Artykuł ma wyłącznie jeden cel: wywołać w polskim społeczeństwie strach przed kosztami obrony własnej ojczyzny. Publicysta drobiazgowo wylicza, ile paliwa zużywa Abrams, jak szybko zużywa się lufa czołgowa i ile miliardów pochłonie serwis amerykańskich maszyn w kolejnych dekadach, by czytelnik odniósł wrażenie, że nowoczesna broń to fanaberia, na którą nas nie stać.
Bezpieczeństwo to nie „pozycja w Excelu”
W tekście padają również cytaty liberalnych ekonomistów, takich jak dr Bogusław Grabowski, którzy przekonują, że „armata i samolot nigdy nie dadzą efektu produkcyjnego”. To kwintesencja myślenia, które przez dekady rozbrajało Europę i doprowadziło do tego, że Zachód stanął bezradny wobec bandyckiej polityki Władimira Putina.
Dla technokratów i księgowych armia jest jedynie kosztem. Zapominają jednak o podstawowej prawdzie geopolitycznej: alternatywą dla wydatków na własne wojsko nie są „inwestycje i konsumpcja”, lecz finansowanie armii okupacyjnej albo widmo zniszczonych miast, jakie oglądamy dziś na Ukrainie. Czołgi Abrams, wyrzutnie Patriot czy samoloty F-35 nie mają generować bezpośredniego zysku w bilansie księgowym – ich zadaniem jest odstraszanie wroga, by Polska mogła w ogóle istnieć i się rozwijać.
Rządowa pętla SAFE: prawdziwe zagrożenie dla suwerenności
Co najbardziej uderzające, autor – zapewne wbrew sympatiom politycznym swojej redakcji – mimochodem obnaża fatalną nieudolność i brak wyobraźni obecnej ekipy rządzącej. Tekst bezlitośnie uderza w Donalda Tuska i Andrzeja Domańskiego, pokazując, jak obecna władza próbuje pudrować gigantyczny deficyt pozabudżetowymi sztuczkami. Prawdziwym skandalem ujawnionym w artykule jest wpędzenie Polski w kuriozalny, unijny instrument pożyczkowy SAFE na kwotę sięgającą niemal 44 miliardów euro. Zamiast budować suwerenne, zdrowe fundamenty finansowania obronności oparte na polskim przemyśle, rząd pakuje Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych w potężną pętlę długu, która do 2030 roku eksploduje do niemal 450 mld zł. Jak cytuje sam autor, urzędnicy bezrefleksyjnie przepłacają za kontrakty, „bo jest SAFE i pieniędzy się nie liczy”. To właśnie ten mechanizm unijnego zadłużania i brak jakiejkolwiek twardej strategii ze strony resortu obrony staje się tykającą bombą fiskalną, która w przyszłości posłuży Brukseli i rodzimym liberałom jako idealny pretekst do wymuszenia drastycznych cięć w zbrojeniach.
Tylko rozwiązanie tego problemu podał już wcześniej prezydent wraz z prezesem NBP, których jednak słuchać nie chciano.
Pokrętna logika: czeski „wzór” zamiast silnej armii
Znamienny jest fragment, w którym autor artykułu z nieskrywaną sympatią odnosi się do polityki Czech, które pod rządami Andreja Babiša redukują wydatki obronne do poziomu 1,7 proc. PKB i pilnują niskiego deficytu. Jak konkluduje publicysta, jeśli Czesi nie mają racji co do braku zagrożenia ze strony Rosji, to… „bronić ich będą Niemcy i my”.
To jawne promowanie postawy pasażera na gapę, który woli liczyć na innych, niż wziąć odpowiedzialność za własne granice. Tyle że Polska – ze względu na swoje położenie geograficzne i strategiczne znaczenie Przesmyku Suwalskiego – nie ma luksusu bycia schowaną za plecami sąsiadów. Jeśli Polska nie obroni własnego terytorium i wschodniej flanki NATO, nikt nie zrobi tego za nas.
Przygotowanie pod „zwijanie” kontraktów?
Za ubolewaniem nad deficytem kryje się znacznie groźniejsza teza. W artykule wprost pada sugestia, że „ostateczna skala wydatków militarnych może być mniejsza i/lub bardziej rozłożona w czasie”.
Nie trudno odczytać ten sygnał: w mediach sprzyjających władzy zaczyna się oswajanie opinii publicznej z koniecznością rewizji, opóźniania bądź cięcia wielkich kontraktów zbrojeniowych zawartych w ostatnich latach. Zamiast rozliczyć rząd z chaotycznej polityki pożyczkowej i braku offsetu, najłatwiej po raz kolejny uderzyć w samą ideę silnej armii – dokładnie tak, jak robiono to w Polsce przed laty, kiedy likwidowano jednostki wojskowe i cięto kontrakty, a obronę przenoszono za linię Wisły.
źr. wPolsce24 na podstawie wyborcza.pl
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
- dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
- lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
- oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
- mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.









