Polska

Miękkie lądowanie po aferze w Szpitalu Południowym. Znamy szczegóły

opublikowano:
Szpital Południowy
(fot. Fratria)
Odpowiedzialność polityczna w wydaniu obozu rządzącego w praktyce? Aldona Machnowska-Góra, która zaledwie kilka tygodni temu złożyła rezygnację z funkcji wiceprezydent Warszawy po wybuchu potężnego skandalu w Szpitalu Południowym, ma objąć stery w Narodowym Centrum Kultury. Standardy, o których tak chętnie mówią politycy Koalicji Obywatelskiej, znów okazały się jedynie pustym hasłem.

Gdy na jaw wyszły bulwersujące nieprawidłowości w warszawskim Szpitalu Południowym - w tym astronomiczne zarobki powiązanego z KO młodego lekarza Dawida Kacprzyka - w stołecznym ratuszu zatrzęsła się ziemia.

W lipcu Rafał Trzaskowski przyjął dymisję swoich dwóch współpracowników, których prezydent miasta poświęcił na ołtarzu PR-owych ustawek. Trzaskowski liczył, że taka ofiara wystarczy do tego, żeby nikt nie mógł wskazywać jego odpowiedzialności, a wśród odwołanych znalazły się osoby, które dotychczas uznawano za jego najbliższych samorządowych współpracowników.

Jedną z takich osób była Aldona Machnowska-Góra, która pobierała wynagrodzenie za zasiadanie w radzie nadzorczej skompromitowanej placówki. Choć deklarowała brak winy, tłumaczono wówczas opinii publicznej, że rezygnacja to wyraz „najwyższych standardów” i poczucia odpowiedzialności.

Dziś widać wyraźnie, ile te deklaracje były warte.

Z ratusza wprost na państwowy stołek

Jak ujawnił dziennikarz Telewizji Republika Tomasz Kalinowski, Machnowska-Góra nie musiała długo martwić się o brak zatrudnienia. Ma objąć stanowisko dyrektora Narodowego Centrum Kultury - jednej z najważniejszych państwowych instytucji odpowiedzialnych za rozwój i promocję polskiej kultury narodowej.

Zamiast zapowiadanych rozliczeń i wyciągania konsekwencji, opinia publiczna jest świadkiem klasycznego „przemeblowania” wewnątrz układu władzy. Zastępca Trzaskowskiego traci stanowisko na szczeblu samorządowym tylko po to, by chwilę później dostać nominację w instytucji centralnej, podległej resortowi kultury.

Cyniczny sygnał dla wyborców

Ten ruch obozu władzy wysyła w stronę obywateli skrajnie arogancki sygnał: partyjna lojalność liczy się bardziej niż realny nadzór nad publicznym majątkiem. Podczas gdy Polacy borykają się z kryzysem w służbie zdrowia, a w miejskich szpitalach dochodzi do rażących zaniedbań, urzędnicy współodpowiedzialni za nadzór nad tymi jednostkami mogą liczyć na bezpieczne, państwowe synekury.

Dla środowisk konserwatywnych to podwójny cios, bo oddanie Narodowego Centrum Kultury w ręce osoby kojarzonej ze skrajnie lewicowo-liberalną polityką kulturalną warszawskiego ratusza to jasna zapowiedź dalszego demontażu tradycyjnych instytucji dbających o polską tożsamość i pamięć historyczną.

Karuzela stanowisk kręci się w najlepsze, a zapowiedzi o „nowych standardach” kolejny raz zweryfikowała polityczna rzeczywistość.

źr. wPolsce24 za Republika

Polska

Panika w szkole na Podhalu przez rakotwórczy gaz. Skąd wziął się w budynku?

opublikowano:
Dzieci stojące w rzędzie.
(Fot. Fratria)
W jednej ze szkół w Czarnym Dunajcu wykryto przekroczone normy radonu, co wywołało zrozumiały niepokój rodziców. Zarówno dyrekcja placówki, jak i Główny Inspektorat Sanitarny (GIS) uspokajają: nie ma natychmiastowego zagrożenia dla zdrowia dzieci. Czym jest ten niewidzialny gaz i w jaki sposób przenika do sal lekcyjnych? Odpowiadamy.
Polska

ROZMOWA WIKŁY. Dość nielegalnej imigracji! Potrzebne limity

opublikowano:
Wawer ok
Michał Wawer w programie Rozmowa Wikły wskazywał na potrzebę zaostrzenia kontroli osób przyjeżdżających do kraju i wprowadzenia limitów migracji. Mówił także o obywatelach Ukrainy, bezpieczeństwie oraz tym, jakie narzędzia powinny mieć polskie służby. „Nie chodzi tylko o odsianie przestępców” – przekonywał poseł Konfederacji.
Polska

Czarne, lepkie, potencjalnie niebezpieczne. Bałtyk wyrzucił tajemniczą substancję, plaże w Ustce zamknięte

opublikowano:
Czarny koszmar na plażach! Zamknięto aż 50 km wybrzeża
Czyżby ktoś oczyścił baki w Bałtyku? (fot. Urząd Morski w Słupsku)
Urząd Morski w Słupsku zdecydował o czasowym zamknięciu plaż w Ustce. Powodem jest ropopochodna, potencjalnie niebezpieczna, substancja, która została wyrzucona przez Bałtyk. Dziś ma się rozpocząć jej sprzątanie.
Polska

Znana dziennikarka ujawnia porażające informacje. Donald Tusk nie chciał amerykańskiej bazy w Polsce?

opublikowano:
Joanna Miziołek przed mikrofonem
Joanna Miziołek przed mikrofonem (fot. screen za X/SE)
Publicznie mówi o rosnącym zagrożeniu wojną i konieczności wzmacniania obronności, lecz za zamkniętymi drzwiami miał przekonywać, że w kasie państwa brakuje środków na stałą bazę wojsk USA. Zaskakujące kulisy negocjacji na linii Pałac Prezydencki – Kancelaria Premiera ujawniła dziennikarka Joanna Miziołek. Z jej relacji wynika, że Donald Tusk zmienił zdanie dopiero wtedy, gdy współpracownicy prezydenta zagrozili ujawnieniem prawdy opinii publicznej.
Polska

Setką na hulajnodze po trasie szybkiego ruchu w Warszawie! Policja już go szuka

opublikowano:
Mężczyzna na hulajnodze, w tle radiowóz policji
Policja szuka osoby, która rażąco przekroczyła prędkość jadąc na hulajnodze elektrycznej. (fot. Fratria/ Andrzej Wiktor)
Szokujące nagranie ze stołecznej trasy trafiło do sieci i wywołało falę oburzenia. Kierujący elektryczną hulajnogą pędził obok samochodów z prędkością sięgającą 100 km/h. Sprawą zajmuje się już Komenda Stołeczna Policji, a konsekwencje dla bezmyślnego kierowcy mogą być wyjątkowo surowe.
Polska

„Oszustwo na receptę”. Pół miliarda złotych wyparowało z NFZ? Szokujący proceder na rynku leków

opublikowano:
alt="Tabletki w blistrach farmaceutycznych na tle banknotów, ilustracja do tematu wyłudzeń refundacji leków z NFZ"
Zmowa hurtowni farmaceutycznych uderzyła w budżet państwa oraz kieszenie pacjentów kupujących leki (fot. pixabay)
W polskiej służbie zdrowia wybuchł kolejny potężny skandal. Jak ujawnia telewizja wPolsce24 w reportażu „Oszustwo na receptę”, największe hurtownie farmaceutyczne w kraju miały zawrzeć zmowę cenową, sztucznie pompując hurtowe stawki za medykamenty. Z systemu ochrony zdrowia mogło w ten sposób wyciec nawet 500 milionów złotych – a urzędnicy wiedzieli o wszystkim od lat.