KRWAWY ATAK W SZKOLE I MUR MILCZENIA! Przerażeni rodzice czekają za kordonem policji bez żadnych informacji: „Kazano nam po prostu czekać”
Brutalny atak w szkole podstawowej
Do wstrząsających scen doszło w czwartkowe przedpołudnie na terenie placówki w Leszczydole-Nowinach. Z ustaleń wynika, że napastnikiem był 15-letni były uczeń tej placówki, mieszkaniec tej samej miejscowości.
W wyniku bezwzględnego ataku śmierć poniosła kobieta – wieloletnia szkolna woźna, pani Daria, doskonale znana lokalnej społeczności. Dwie osoby odniosły obrażenia. Cały teren wokół szkoły został natychmiast odcięty taśmami policyjnymi, a dojazd zablokowany przez radiowozy i wozy strażackie.
Rozpacz i nerwowe oczekiwanie za kordonem
Przed budynkiem szkoły zebrał się tłum rodziców drżących o bezpieczeństwo swoich najmłodszych dzieci. Jak podkreślał Piotr Czyżewski na antenie wPolsce24, nastroje na miejscu są niezwykle napięte:
Stoi tutaj cała grupa rodziców, która przyszła odebrać swoje dzieci ze szkoły. Przypomnijmy, jest to szkoła podstawowa, więc są tutaj dzieci naprawdę małe, kilkoletnie. Rodzice są bardzo zaniepokojeni (...). Emocji jest na pewno dużo, ci państwo są zdenerwowani” – mówił reporter.
Mieszkańcy są w głębokim szoku, że sprawcą okazał się młody chłopak z sąsiedztwa. Jedna z matek relacjonowała w rozmowie z naszą stacją ogromną stratę, jaką poniosła cała społeczność:
„To była wieloletnia woźna ze szkoły... Kiedy jechałam autem, zawsze mówiła 'dzień dobry', machała. Oczywiście, że ją znaliśmy, osobiście znałam panią Darię. Ogromna tragedia, tym bardziej że nożownikiem był chłopiec, który tę szkołę dopiero co skończył, piętnastolatek z tej miejscowości” – opowiadała łamiącym się głosem.
Porażający brak kontaktu ze strony służb?
Na miejscu tragedii uwidocznił się jednak nie tylko dramat ofiar, ale również rażący deficyt rzetelnej komunikacji ze strony obecnych na miejscu służb. Zdezorientowani rodzice, odcięci od jakichkolwiek oficjalnych wieści, próbowali na własną rękę nawiązać kontakt telefoniczny z dziećmi uwięzionymi w salach lekcyjnych.
„Nikt do nas nie podszedł. Pytaliśmy policjanta, to powiedziano nam tylko, że trzeba czekać. Po prostu czekać” – żaliła się jedna z matek.
Piotr Czyżewski wystosował bezpośredni apel z anteny:
„Najbardziej palącą potrzebą, żeby nieco ostudzić te zrozumiałe emocje, jest to, żeby przyszedł ktoś ze służb – policjant, strażak czy ktokolwiek ze sztabu kryzysowego – i udzielił rodzicom prostych informacji na temat tego, co dzieje się z dziećmi. Ci ludzie stoją tutaj od dłuższego czasu na chodniku (...) Najpierw informacja, a w drugiej kolejności psychologowie i specjaliści”.
Makabryczna seria – przypadek czy niebezpieczny „challenge”?
To kolejny tak dramatyczny incydent w ostatnich godzinach. W kuluarach i wśród mieszkańców krążą niepokojące pogłoski o rzekomym internetowym „wyzwaniu” (tzw. challenge'u), który mógł zainspirować młodocianego agresora.
Czy polskie szkoły stają się celem fali skoordynowanej, bezmyślnej agresji napędzanej siecią? Pojawiają się również sugestię, że za działaniami mogą stać obce służby. Jakie kroki podejmą władze, by zapewnić realne bezpieczeństwo dzieciom i pracownikom oświaty?
Redakcja portalu wPolsce24 będzie na bieżąco informować o ustaleniach śledczych i rozwoju sytuacji w Leszczydole-Nowinach.
źr. wPolsce24









