Kopali na Śląsku i zaniemówili. To, co wyciągnęli z ziemi, bije na głowę odkrycia z całego świata

Mowa o Tanystropheus conspicuus – stworzeniu, które z powodzeniem mogłoby posłużyć za pierwowzór mitycznych bestii. Gad mierzył nawet do siedmiu metrów długości, z czego niemal połowę stanowiła monstrualna szyja. Ta niezwykła konstrukcja przez ponad sto lat spędzała sen z powiek światowym paleontologom. Klucz do rozwiązania zagadki znaleziono jednak nie w Szwajcarii, Włoszech czy Niemczech, lecz w polskiej ziemi na Śląsku.
Polska potęga paleontologiczna: 25 osobników kontra zachodni niedosyt
Przez lata wiedza o tanystrofach opierała się na spłaszczonych, zniekształconych skamieniałościach m.in. z alpejskiego Monte San Giorgio. Odkrycia w powiecie tarnogórskim całkowicie zmieniły układ sił w paleontologii. Polskie stanowisko okazało się najbogatszym miejscem występowania tych gadów na świecie.
Liczby mówią same za siebie. Jak podkreślił w wypowiedzi dla Polskiej Agencji Prasowej (PAP) kierujący badaniami dr Adam Rytel z Instytutu Paleobiologii PAN:
Dla porównania, w ciągu około 200 lat badań na około 60 stanowiskach w Niemczech znaleziono około 200 kości tanystrofów”.
Tymczasem w samych tylko Miedarach polscy naukowcy zabezpieczyli szczątki należące do co najmniej 20–25 osobników – w tym doskonale zachowane kości w pełnym trójwymiarze, całe partie szkieletu w układzie anatomicznym oraz pierwsze w historii bezsprzecznie zidentyfikowane fragmenty czaszki tego gatunku.
Ciepłe morze na Śląsku i „geriatryczne jeziorko”
Około 240 milionów lat temu krajobraz dzisiejszego Górnego Śląska przypominał tropikalne wybrzeże. W płytkich, ciepłych wodach Tanystropheus polował z zasadzki na ryby i głowonogi. Co ciekawe, w przeciwieństwie do innych długoszyich stworzeń, nie posiadał on dziesiątek drobnych kręgów – jego szyja składała się ze stosunkowo nielicznych, lecz potężnie wydłużonych kości (od 5 cm u młodych do aż 40 cm u dorosłych) podpartych usztywniającymi żebrami.
Jedną z największych ciekawostek jest stan zachowania odnalezionych bestii. Część kości nosi ślady zaawansowanego wieku, zwyrodnień i patologicznych zrostów. Dr Adam Rytel skomentował to z humorem:
Badacz określa śląskie stanowisko mianem „geriatrycznego jeziorka tanystrofów”, co wskazuje, że sędziwe drapieżniki znajdowały w tych spokojnych, obfitujących w pokarm wodach bezpieczną przystań na schyłek życia.
Triumfalny powrót polskiej tradycji naukowej
Wielki sukces terenowy idzie w parze z sukcesem rodzimej myśli naukowej i wydawniczej. Wyniki wieloletnich prac dr. Adama Rytla zostały opublikowane w monumentalnej, 74-stronicowej monografii: (Rytel, A. 2026. Tanystropheus still conspicuous—an osteological redescription of the first tanystropheid. „Palaeontologia Polonica” 68: 1–74 (suplement do „Acta Palaeontologica Polonica” 71.)
Wydarzenie to ma wymiar symboliczny – stanowi wielki powrót zasłużonej serii naukowej „Palaeontologia Polonica”, której tradycja sięga 1929 roku (przedwojennej II Rzeczypospolitej), wznowionej po dekadzie przerwy.
Wykopaliska w Miedarach wciąż trwają i regularnie dostarczają kolejnych dowodów na to, że polska nauka, opierając się na bogactwie rodzimej ziemi i rzetelnej pracy badaczy, potrafi bez kompleksów dyktować warunki w światowej debacie akademickiej.
źr. wPolsce24 za PAN









