Zatrzymanie w cieniu kryptowalutowego giganta. Kim był człowiek łączący ZondaCrypto z polskimi bankami?

Sprawa wokół dawnego BitBaya i jego następcy - estońskiej spółki BB Trade Estonia OU, operatora giełdy ZondaCrypto - tym razem uderza w samo serce krajowego sektora finansowego. Zatrzymany we wtorek Artur K. usłyszał w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej ciężkie zarzuty: udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, oszustwa komputerowego oraz prania brudnych pieniędzy.
Kim jest zatrzymany i dlaczego jego rola wywołała natychmiastowe reakcje na szczytach bankowego lobby?
Od szkoleń w Szczytnie po gabinety bankowców
Artur K. przez lata budował swoją pozycję jako policyjny ekspert od zwalczania przestępczości w sieci. Na Śląsku szkolił prokuratorów, funkcjonariuszy policji oraz służb specjalnych w mechanizmach obrotu cyfrowymi aktywami. Jak wynika ze śledztwa dziennikarskiego Money.pl, to właśnie doświadczenie operacyjne i sieć branżowych kontaktów posłużyły mu do otwarcia drzwi dla władz giełdy ZondaCrypto.
W strukturach giełdy formalnie posługiwał się tytułem: Head of Security (Szef Bezpieczeństwa - przp. red.). Równocześnie reprezentował platformę w kontaktach ze Związkiem Banków Polskich, występując m.in. jako prelegent na konferencjach współorganizowanych przez ZBP i Komendę Główną Policji w Akademii Policji w Szczytnie.
Dla bankowców był twarzą i zaufanym punktem kontaktowym giełdy.
Zaskakujący lobbing nad ustawą
Najpoważniejszy wątek ujawniony w dokumentacji dotyczy prac nad projektem ustawy o kryptoaktywach, mającej wdrożyć unijne rozporządzenie MiCA.
Z korespondencji opisanej przez portal Money.pl wynika, że w marcu 2024 roku Związek Banków Polskich skierował do Ministerstwa Finansów zestawienie 55 uwag legislacyjnych:
Aż 47 pozycji pochodziło wprost z tabeli przygotowanej przez zarząd giełdy Przemysława Krala. W 46 przypadkach postulowane przepisy zostały przejęte przez ZBP bez zmiany choćby jednego słowa, a sformułowania „w ocenie Spółki” zamieniono na „w ocenie ZBP”.
Sama nazwa ZondaCrypto w oficjalnym stanowisku przekazanym resortowi finansów w ogóle się nie pojawiła. Wkrótce potem prawnicy ZBP przekazali Arturowi K. zaproszenie Ministerstwa Finansów na zamkniętą konferencję uzgodnieniową, mimo że operator giełdy nie znajdował się na oficjalnej liście zaproszonych instytucji.
Do tych ustaleń odniósł się ZBP, który w obszernym oświadczeniu poinformował m. in. o tym, że:
Z informacji posiadanych przez Związek wynika, że propozycje kierowane przez przedstawicieli Zonda Crypto, dotyczące projektu ustawy, nie zawierały wskazanej propozycji dodania przepisu art. 131. W związku z tym, uwagi Związku nie mogły być w tym zakresie „identyczne co do słowa” z propozycjami p. Przemysława Krala.
Prezes ZBP odpowiada: „Nigdy nie rozmawiałem z szefem Zondy”
W odpowiedzi na nowe informacje medialne Związek Banków Polskich opublikował kolejne oświadczenie, w którym prezes ZBP Tadeusz Białek zdystansował się od zarzutów personalnych i powiązań z szefostwem giełdy.
Wskazał, że nigdy nie spotkał się ani nie rozmawiał z Przemysławem Kralem, a wobec naruszeń dóbr osobistych zapowiedział kroki prawne.
ZBP kolejny raz przypomniał jednocześnie, że oficjalne członkostwo operatora giełdy w komitetach Związku nigdy nie weszło w życie z przyczyn formalnych (m.in. braku opłacenia składki).
Śledztwo prowadzone przez Śląski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej gromadzi obecnie tysiące zawiadomień od pokrzywdzonych klientów giełdy. Zabezpieczone w mieszkaniu Artura K. dyski i dokumentacja stanowią ważne dowody w badaniu tego, jak daleko sięgały wpływy platformy w instytucjach zaufania publicznego.
źr. wPolsce24 za RMF/Money.pl/ZBP









