Ekspert nie miał złudzeń. Tak partacze Tuska utopili atak na Trybunał

Dramatyczny zwrot prezydenckiego Boeinga 737 (lot PLF101) nad Gibraltarem i błyskawiczny powrót głowy państwa do Warszawy przejdą do historii jako moment, w którym bezprawny skok na instytucje państwa zderzył się ze ścianą. Gdy prezydent Karol Nawrocki lądował na Okęciu, a następnie osobiście stanął w obronie polskiego porządku prawnego, machina uzurpatorów rozsypała się jak domek z kart.
Mało kto zdawał sobie jednak sprawę, na jakiej cienkiej szali ważyły się losy państwa. Znakomitą, chłodną analizę techniczno-operacyjną przedstawił w mediach społecznościowych ekspert rynku lotniczego Maciej Wilk. Wnioski są jednoznaczne: sprawcy zamachu sami weszli na przysłowiowe grabie.
Matematyka nie kłamie: 90 minut, które uratowało Polskę
Plan politycznych agresorów wydawał się prosty: uderzyć w Trybunał Konstytucyjny pod nieobecność Prezydenta RP, który udawał się z oficjalną wizytą do Dakaru, i zastosować bezwzględną metodę faktów dokonanych. Spiskowcy wykazali się jednak tak panikarskim pośpiechem i amatorszczyzną, że sami wyznaczyli moment swojej klęski.
Gdyby akcję siłowego wtargnięcia rozpoczęto zaledwie 60–90 minut później (np. o 19:00 zamiast o 17:35), bezpośredni powrót prezydenckiego samolotu byłby fizycznie niemożliwy.
Wszystko rozbiło się o bilans paliwowy:
-
Realny scenariusz: Po trzech godzinach lotu, w rejonie południowej Hiszpanii, prezydencka maszyna miała w zbiornikach około 16 ton paliwa. Zwrot o 180 stopni zajął kolejne 3,5 godziny i pochłonął ok. 8 ton. Prezydent wylądował na Okęciu z bezpieczną rezerwą ponad 8 ton.
-
Gdyby poczekali 90 minut: Dodatkowy dystans na południe oznaczałby kolejne 3,5 tony spalonego paliwa w tamtą stronę oraz dodatkowe 3,5 tony na powrót. Samolot zużyłby łącznie 7 ton więcej, co sprawiłoby, że nad Warszawą w zbiornikach zostałaby mniej niż tona kerozyny – margines całkowicie wykluczający bezpieczne lądowanie według procedur HEAD.
W takim wariancie Boeing musiałby kontynuować lot do Afryki bądź lądować na tankowanie na Wyspach Kanaryjskich lub w kontynentalnej Hiszpanii.
Ściana procedur: Czas pracy załogi
Międzylądowanie to jednak dopiero początek kłopotów, których architekci ataku nawet nie byli w stanie przewidzieć w swojej bezbrzeżnej ignorancji. Piloci wojskowych maszyn HEAD podlegają twardym limitom czasu służby (standardowo 12 godzin dla załogi dwuosobowej).
Konieczność lądowania na obcym lotnisku, tankowanie i procedury naziemne nieuchronnie doprowadziłyby do wyczerpania norm. Zgodnie z przepisami piloci musieliby udać się na minimum 8-godzinny, przymusowy odpoczynek.
Oznacza to jedno: opóźnienie powrotu Prezydenta RP do Warszawy o co najmniej 12 do kilkunastu godzin.
W tym czasie uzurpatorzy zdążyliby zabetonować bezprawne zmiany w TK, postawić opinię publiczną przed faktem dokonanym i zorganizować propagandową osłonę swoich działań.
Totalna kompromitacja uzurbatorów
Nawet przy scenariuszu maksymalnego zatankowania i wzmocnionej załogi istniały inne narzędzia sabotażu – jak choćby czasowe zablokowanie lotniska docelowego (np. fałszywym alarmem dronowym czy bombowym), co zmusiłoby maszynę do lądowania w Modlinie lub Łodzi i dało zamachowcom kolejne bezcenne godziny.
Ale oni nawet o tym nie pomyśleli.
Zamiast chłodnej, precyzyjnej kalkulacji, Polacy zobaczyli nerwowe, chaotyczne ruchy ludzi opętanych żądzą natychmiastowego przejęcia władzy nad kolejną niezależną instytucją. Pucz, który miał być demonstracją bezwzględnej siły obecnej koalicji, zakończył się spektakularnym partactwem. Pośpiech, brak elementarnej wiedzy operacyjnej i polityczna histeria sprawiły, że „puczyści” zrobili dokładnie to, co uniemożliwiło im domknięcie skoku na Trybunał.
Wnioski na przyszłość
Sytuacja ta jest jednak także poważnym ostrzeżeniem dla Kancelarii Prezydenta i 1. Bazy Lotnictwa Transportowego. Jak słusznie zauważa Maciej Wilk, państwo polskie musi wyciągnąć natychmiastowe lekcje w zakresie ochrony procedur HEAD w dobie narastającej anarchii ze strony obozu rządzącego:
-
Podwójny skład załogi na każdym locie trwającym powyżej 5 godzin, aby wykluczyć paraliż decyzyjny limitami czasu pracy.
-
Dodatkowa rezerwa paliwowa (minimum 2,5 tony) planowana z urzędu na wypadek konieczności nagłej zmiany planu lotu.
-
Bezwzględny wymóg sprawnej łączności satelitarnej na pokładzie maszyny prezydenckiej, bez której samolot staje się ślepy na wydarzenia na ziemi.
Rząd po raz kolejny udowodnił, że potrafi niszczyć instytucje państwa, ale nawet bezprawie wykonuje ze skrajną nieudolnością. Tym razem to właśnie ta niekompetencja stanęła w obronie konstytucyjnego porządku.
źr. wPolsce24
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
- dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
- lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
- oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
- mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.






