Bohaterska postawa dyrektora i niewyobrażalna tragedia. Wstrząsające relacje po ataku nożownika w szkole
Spokojny poranek w szkole przerwał przeraźliwy krzyk kobiety. Gdy dyrektor szkoły, Krzysztof Ochmański, wybiegł na korytarz, zobaczył biegnącą w jego stronę zamaskowaną postać w kasku. Jak sam przyznaje, w pierwszej chwili pomyślał, że to żart jednego ze starszych uczniów. Dopiero instynktowna reakcja uświadomiła mu śmiertelne zagrożenie.
Kiedy zaczął biec w moją stronę, pomyślałem, że pewnie ze mną też chce pożartować. Dopiero jak zobaczyłem ręce w górze, zadziałał instynkt. Złapałem jedną rękę, drugą rękę, uniosłem je i trzymałem go w górze, nie wiedząc nawet, że ma w nich nóż. Cały czas miałem w głowie, że to tylko żart" - wspomina wstrząśnięty dyrektor Krzysztof Ochmański.
Morderczy rajd po korytarzach
Po odepchnięciu napastnika przez dyrektora u 15-latka nastąpiło nagłe załamanie. Sprawca zaczął mówić, że „już nie chce tego robić” i przepraszał za to, co się stało. Dyrektor opanował sytuację, nakazał mu natychmiast odłożyć noże, zdjąć kask i usiąść do czasu przybycia służb. Analiza nagrań ze szkolnego monitoringu mrozi krew w żyłach – gdyby nie opór i interwencja pracowników, skala tragedii mogła być znacznie większa.
Oglądając monitoring, widać, że miał określony kierunek: najpierw woźna, potem zerówka, kolejna klasa obok i pewnie dalej. Te sale na szczęście były puste i zamknięte, ponieważ dzieci pojechały na szkolną wycieczkę" - relacjonuje dyrektor.
Osierociła dwóch synów. Ostatni raz pomachała im na pożegnanie
Najwyższą cenę zapłaciła pani Daria. 37-letnia woźna, która od dziecka mieszkała w Leszczydole i była niezwykle ciepłą, powszechnie lubianą osobą, stanęła na drodze napastnika jako pierwsza, przyjmując na siebie całą furię nastolatka. Kobieta osierociła dwóch synów w wieku 6 i 11 lat. Zaledwie kilka godzin przed tragedią chłopcy wsiedli do autokarów jadących na szkolną wycieczkę – to właśnie przed tym wyjazdem matka uśmiechnięta pomachała im ręką na pożegnanie, nie wiedząc, że widzi swoje dzieci po raz ostatni w życiu.
Dla 15-letniego Wiktora gra w wirtualną przemoc brutalnie zderzyła się z rzeczywistością dorosłych i kodeksem karnym. Sprawca został odizolowany w ośrodku dla nieletnich, a cała lokalna społeczność pogrążyła się w głębokiej żałobie po stracie oddanej matki i pracownicy.
Więcej w materiale wideo powyżej artykułu.
źr. wPolsce24









