Ostre sceny z Metsolą w Sejmie. Posłowie pokazali jej, kim jest Tusk, a ten uciekał wzrokiem
Wystąpienie szefowej europarlamentu miało przebiegać wedle doskonale znanego schematu: wzajemne poklepywanie się po plecach, puste frazesy o „europejskich wartościach”, powoływanie się na tradycję „Solidarności” i cytowanie polskich poetów i papieża Jana Pawła II. Oczywiście tego nie zabrakło, ale ciężko mówić o ciepłym przyjęciu. Gdy tylko Roberta Metsola pojawiła się na mównicy przy owacjach koalicji 13 grudnia, w ławach Zjednoczonej Prawicy natychmiast podniosły się wymowne transparenty, przygotowane specjalnie tak, by nikt w Brukseli nie mógł zasłaniać się barierą językową.
Banery, których nie dało się przemilczeć
Przed oczami unijnych oficjeli wyrósł wielki, czarny transparent z bezkompromisowym hasłem: „TUSK = DICTATOR”. Tuż obok parlamentarzyści unieśli w górę dziesiątki tabliczek z jednoznacznym alarmem: „A coup d’état, instigated by Donald Tusk, is underway in Poland!” („W Polsce trwa zamach stanu zainicjowany przez Donalda Tuska”).
Jakby tego było mało, polscy parlamentarzyści skonfrontowali eurokratów z obrazami brutalnej rzeczywistości. W stronę Metsoli skierowano wielkoformatowe zdjęcia kordonów policji i radiowozów blokujących wejścia do instytucji państwowych, w tym Trybunału Konstytucyjnego. Był to dobitny dowód na siłowe metody, jakimi obecny gabinet próbuje podporządkować sobie kolejne organy państwa, jawnie depcząc porządek prawny i konstytucję.
Nerwowość w ławach rządowych
W zderzeniu z tak dosadną demonstracją cały misternie budowany teatr brukselskiej przyjaźni pękł jak bańka mydlana. Szczególnie wymowna była reakcja samego szefa rządu. Donald Tusk, zazwyczaj pewny siebie przed sprzyjającymi kamerami, w obecności unijnych gości i obiektywów zagranicznych mediów wyraźnie nie wiedział, gdzie podziać wzrok. Siedząc w ławach rządowych, unikał spojrzeń w stronę protestujących posłów, spuszczając głowę i nerwowo wpatrując się w blat.
Mina premiera mówiła sama za siebie – doskonale zdawał sobie sprawę, że międzynarodowa narracja o „powrocie praworządności” legła w gruzach na oczach najważniejszej postaci europarlamentu.
Wizyta Roberty Metsoli nie poszła zgodnie z planem koalicji. Unijne elity zobaczyły na własne oczy, że w Polsce nie ma zgody na autorytarne metody, a opozycja nie pozwoli na zamiatanie bezprawia pod dywan pod płaszczykiem europejskiej dyplomacji. Przekaz poszedł w świat: brukselskie salony nie zdołają dłużej tuszować tego, jak naprawdę wyglądają rządy Tuska, który zapewne będzie później mówił, że mu wstyd. A wszystko i tak skończy się, jak zawsze, bo UE nie zrobi nic. Tyle tylko, że obrazki poszły w świat i na pewno będzie o nich głośno.
źr. wPolsce24
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
- dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
- lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
- oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
- mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.





