Gospodarka

Polska wieprzowina tylko na papierze. Porażające wyniki kontroli w całym kraju

opublikowano:
Mięso w sklepie
Kupujesz „polskie” mięso? Wyniki kontroli w sklepach zwalają z nóg (fot. ilustracyjna/ pexels)
Kupujesz schab lub karkówkę z biało-czerwoną flagą w przekonaniu, że wspierasz rodzimych hodowców? Rzeczywistość bywa zupełnie inna. Najnowsze kontrole Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych wykazały, że wywieszki w sklepach regularnie wprowadzają konsumentów w błąd, a mięso z zachodnioeuropejskich ferm sprzedawane jest jako rzekomy „Produkt Polski”.

Inspektorzy IJHARS wzięli pod lupę sposób, w jaki placówki handlowe informują klientów o pochodzeniu oferowanego mięsa. Skontrolowano 89 sklepów oraz łącznie 293 partie wieprzowiny. Efekt? W co siódmym sklepie (14,6% punktów) stwierdzono rażące nieprawidłowości, a zastrzeżenia wzbudziło ponad 10% sprawdzonych partii mięsa.

Papier swoje, wywieszka swoje

Najczęstsze uchybienia dotyczyły sprzedaży mięsa na wagę (bez opakowań). Sklepy nagminnie pomijały obowiązkowe informacje o miejscu chowu i uboju zwierząt, a przy stoiskach brakowało graficznego symbolu flagi kraju pochodzenia.

Najbardziej bulwersujące okazały się jednak przypadki ewidentnego fałszowania informacji:

  • Zagraniczne mięso jako polskie: Na wywieszkach deklarowano chów i ubój w Polsce, podczas gdy dokumenty przewozowe i handlowe wskazywały m.in. na Belgię, Danię, Niemcy, Holandię, Irlandię czy Hiszpanię.
  • Bezprawne użycie znaku „Produkt Polski”: Oznaczenie zarezerwowane dla wyrobów spełniających rygorystyczne kryteria krajowego pochodzenia pojawiało się przy partiach pochodzących z importu.
  • Chaos w oznaczeniach: Inspektorzy odnotowali również sytuacje odwrotne, w których polskie mięso oznaczano flagami obcych państw, co dowodzi kompletnego braku kontroli nad identyfikowalnością towaru na sklepowych ladach.

Dla kontrastu, kontrole przeprowadzone równolegle w hurtowniach oraz zakładach rozbioru i przetwórstwa nie wykazały naruszeń. Źródłem dezinformacji okazywał się niemal wyłącznie etap bezpośredniej sprzedaży detalicznej.

Jakie informacje muszą znaleźć się przy mięsie?

Zgodnie z przepisami dotyczącymi świeżej, schłodzonej i mrożonej wieprzowiny (a także drobiu, mięsa koziego i baraniego) sprzedawanej luzem, klient musi mieć przed oczami:

  • Flagę kraju pochodzenia w formie czytelnego symbolu graficznego.
  • Państwo chowu oraz państwo uboju zwierzęcia.
  • Skróconą formułę (np. „Pochodzenie: Polska”) dopuszcza się wyłącznie wtedy, gdy zwierzę urodziło się, było chowane i zostało ubite na terytorium jednego państwa.

Wobec podmiotów, które dopuściły się wprowadzania konsumentów w błąd, IJHARS wszczęła postępowania administracyjne i nałożyła przewidziane prawem sankcje finansowe.

źr. wPolsce24 za Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych


Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?

Zachęcamy do:
•⁠ ⁠dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
•⁠ ⁠lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
•⁠ ⁠oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
•⁠ ⁠mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów

Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.


Gospodarka

3 mln zł stracone tylko w jednym mieście. Działacz KO obnaża patologię systemu kaucyjnego

opublikowano:
Puste butelki plastikowe
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Wprowadzony z wielkimi nadziejami system kaucyjny w Polsce po pierwszym roku funkcjonowania jest surowo rozliczany. Nawet przez działaczy ugrupowania, którzy stoją za jego wprowadzeniem. Zamiast zapowiadanego sukcesu ekologicznego, samorządowcy i eksperci wskazują na poważne luki, absurdalne koszty logistyczne oraz ogromne kwoty kaucji, które zamiast wrócić do portfeli konsumentów, przepadają w śmietnikach lub utknęły w systemie, a mowa o 3 mln zł tylko w jednym mieście.
Gospodarka

Kupujesz przez internet? UOKiK wydaje ostrzeżenie, możesz stracić pieniądze

opublikowano:
Dłoń trzymająca kartę bankomatową przed laptopem
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Podejrzanie wysokie rabaty, fikcyjne wyprzedaże magazynowe i sklepy udające lokalne polskie butiki – Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów opublikował poradnik ostrzegający przed nieuczciwymi praktykami w sieci. Sprawdź, na co uważać podczas zakupów online, aby nie stracić oszczędności.
Gospodarka

Pierwszy taki kryzys od 1997 roku. NBP grozi paraliż

opublikowano:
Szyld Narodowego Banku Polskiego
Donald Tusk blokuje działanie NBP. (fot. Fratria/ Andrzej Skwarczyński)
Już w listopadzie Narodowy Bank Polski może znaleźć się w stanie paraliżu, a jego zarząd stopnieje poniżej ustawowego minimum po raz pierwszy od 1997 roku. Kancelaria Prezydenta bije na alarm i obwinia premiera Donalda Tuska o odmowę kontrasygnaty dla wskazanych kandydatów.
Gospodarka

Ojej. Niemcy uświadomili sobie, że niszczą planetę. Akurat wtedy, kiedy przestało się to im opłacać

opublikowano:
Wycięty las tropikalny pod fabrykę
Wycięty las tropikalny pod fabrykę (fot. shutterstock)
Wymuszona przez brukselskie elity i ekologicznych radykałów rewolucja elektromobilności miała zbawić planetę. W praktyce okazuje się gigantycznym oszustwem moralnym i gospodarczym. Śledztwa dotyczące pozyskiwania niklu w Indonezji – surowca niezbędnego dla baterii niemieckich koncernów, takich jak Volkswagen – obnażają brutalną hipokryzję stojącą za Zielonym Ładem.
Gospodarka

Skandal w Węgrowie: Bezradna seniorka, „dzicy lokatorzy” i chore prawo chroniące cwaniaków

opublikowano:
Blok mieszkalny (
Blok mieszkalny (fot. shutterstock)
Prawo własności w Polsce wciąż bywa fikcją na papierze. Przekonała się o tym 67-letnia pani Monika z Węgrowa, która zamiast spokojnej emerytury i godziwego zysku z odziedziczonego majątku, przeżywa prawdziwy koszmar we własnym lokalu. Sprawę nagłośnił program „Uwaga!” TVN, a szczegóły opisał portal Bezprawnik.pl.
Gospodarka

Upadek polskiego giganta i cios w rolników. W tle tajemniczy kapitał z zagranicy

opublikowano:
Gruszki w sadzie już po zbiorach
Gruszki w sadzie (zdjęcie ilustracyjne, fot. shutterstock)
Przez lata budował swoją pozycję na polskim i międzynarodowym rynku, zatrudniał setki pracowników i skupował owoce od tysięcy polskich sadowników. Dziś po potędze Kampol-Fruit zostały jedynie długi, prokuratorskie zarzuty i wyprzedaż majątku przez syndyka. Jak ujawnia Grzegorz Szafraniec na portalu wGospodarce.pl, w dramatycznej historii upadku przetwórczego kolosa pojawił się nagły zwrot – kluczowy zakład w Rykach może trafić w ręce zagranicznego inwestora.