Finał głośnej sprawy. Słynny kabareciarz wymeldował się z rudery

Wójcik był partnerem Janiny W., która zmarła na nowotwór piersi 6 marca 2023 roku. Jej rodzice powiedzieli "Faktowi", że po śmierci córki sami zaproponowali mu, że zameldują go w należącym do nich pustostanie. Chcieli, by stanął na nogi i uregulował swoje sprawy z urzędem skarbowym, a do tego potrzebny był mu stały meldunek.
Nie wiedzieli, gdzie mieszka
Potem relacje między nimi się pogorszyły i rodzice Janiny W. stracili z nim kontakt. Pustostan, w którym mieszkał ich niedoszły zięć to rudera, zagrażająca bezpieczeństwu ludzi. Postanowili ją więc wyburzyć. Nie mogli jednak tego zrobić, dopóki ktoś był w niej zameldowany.
Właścicielka posesji powiedziała "Faktowi", że aby wymeldowanie było skuteczne, należy ustalić miejsce przebywania osoby, której dotyczy ta procedura. Oni jednak nie wiedzieli, gdzie Wójcik aktualnie mieszka. Nie udało im się nawiązać kontaktu. Sprawdzono adresy w Lublinie, gdzie mieszkał wcześniej, szukały go urzędy z Mysłowic i Katowic, procedury się przeciągały. W końcu urzędnicy wystąpili do sądu o ustanowienie tzw. reprezentanta osoby nieobecnej, by ten dokonał w jego imieniu wymeldowania.
Sam stawił się w urzędzie
Jak się jednak okazało, nie było takiej potrzeby. "Fakt" dowiedział się, że 8 września kabareciarz w końcu zgłosił się do Urzędu Miejskiego w Katowicach. Tam złożył oświadczenie, że nie przebywa i nie zamieszkuje w tej ruderze ani nie trzyma w niej swoich rzeczy. Wobec tego został wymeldowany, a urzędnicy wycofali z sądu wniosek o ustanowienie reprezentanta.
"Faktowi" udało się porozmawiać z artystą przed występem w Świętochłowicach. - Piszecie kłamstwa i nieprawdziwe informacje – powiedział im, wyraźnie zdenerwowany, nie wchodząc jednak w szczegóły.
Koledzy z kabaretu mieli być zaskoczeni – miał ich utrzymywać w przekonaniu, że już dawno wymeldował się z tej rudery.
źr. wPolsce24 za Fakt









