Publicystyka

Festiwal obłudy w wykonaniu prezydent Dulkiewicz w Krakowie. Trudne pytania to nie hejt, a Gdańsk nie rozliczył własnych grzechów

opublikowano:
Aleksandra Dulkiewicz
Aleksandra Dulkiewicz zaangażowała się w wybory w Krakowie. (fot. Fratria/ M. Czutko)
Gdy rozum śpi, budzą się demony. Gdy brakuje argumentów merytorycznych, na jaw wychodzą niewygodne fakty dotyczące miejsca zamieszkania i braku realnych związków z miastem, w sztabach lewicowo-liberalnych elit natychmiast uruchamiany jest ten sam, doskonale znany mechanizm obronny: karta ofiary. W Krakowie jesteśmy świadkami politycznego teatru, w którym uzasadnioną i konieczną w procesie demokratycznym dociekliwość dziennikarzy próbuje się zakrzyczeć opowieściami o „hejcie”, a jako moralną tarczę ściąga się Aleksandrę Dulkiewicz i tragedię sprzed lat.

Czas to napisać wprost: mieszkańcy Krakowa zasługują na prawdę, a nie na emocjonalny szantaż.

Syndrom oblężonej twierdzy 

Wizyta prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz w stolicy Małopolski miała być wizerunkowym pokazem siły i kobiecej solidarności na rzecz Moniki Piątkowskiej. Zamiast debaty o krakowskich inwestycjach, korkach czy smogu, wyborcy otrzymali jednak moralizatorski wykład o mowie nienawiści.

Komunikat prasowy wysłany do dziennikarzy po tej konferencji to istny teatr absurdu:

My w Gdańsku doskonale wiemy, do czego hejt może prowadzić - mówiła Aleksandra Dulkiewicz, przypominając tragiczne doświadczenie Gdańska i zabójstwo Pawła Adamowicza - czytam w komunikacie prasowym przesłanym dziennikarzom po konferencji obu pań. 

Ta rzekoma obrona przed „hejtem” to oczywista próba dyskredytowania pracy naszych dziennikarzy, którzy od kilku dni sprawdzają, czy wymyślona przez Donalda Tuska kandydatka na prezydenta Krakowa ma w ogóle jakiekolwiek związki z Małopolską. 

Skąd ta nagła potrzeba stawiania barykad? Odpowiedź jest prosta. W przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się publiczne pytania o to, czy kandydatka aspirująca do rządzenia jednym z najważniejszych miast w Polsce ma z nim w ogóle cokolwiek wspólnego. Informacje o posiadłości pod Warszawą i faktycznym centrum życiowym poza Krakowem to nie żaden „hejt”. To elementarny obowiązek mediów kontrolujących ludzi ubiegających się o władzę i publiczne pieniądze.

Próba ucieczki przed weryfikacją poprzez etykietowanie każdego trudnego pytania jako „nagonki” to arogancja, która obraża inteligencję mieszkańców Nowej Huty, Podgórza czy Krowodrzy.

Mit założycielski i wybiórcza pamięć

Najbardziej bulwersującym elementem krakowskiego spektaklu jest jednak ponowne sięgnięcie po pamięć o śp. Pawle Adamowiczu. Aleksandra Dulkiewicz po raz kolejny sufluje narrację, jakoby za morderstwem prezydenta Gdańska stała wyłącznie „atmosfera nienawiści”.

To wygodna, ale zafałszowana wersja historii, która pomija twarde fakty. 

Pawła Adamowicza zamordował wielokrotny recydywista ze zdiagnozowanymi zaburzeniami, który wszedł na scenę imprezy masowej z plakietką „Media”. Do tragedii doszło przez rażące zaniedbania agencji ochroniarskiej, brak podstawowej weryfikacji i błędy organizacyjne, o których sądy mówiły wprost podczas procesów karnych.

Dziś liberalne elity stawiają Adamowicza na piedestale, ale w 2018 roku to partyjny aparat Platformy Obywatelskiej bezpardonowo niszczył urzędującego prezydenta. Forsowano wówczas kandydaturę Jarosława Wałęsy, wywierano presję na rezygnację Adamowicza i publicznie rozliczano go z kontrowersji wokół oświadczeń majątkowych.

Wspominanie tamtej tragedii na politycznym wiecu w Krakowie, by ratować kulejącą kampanię, przekracza granice politycznego cynizmu.

Pytania, których nikt nie zadał Aleksandrze Dulkiewicz

Gdyby krakowska konferencja była rzeczywistym spotkaniem z mediami, a nie wyreżyserowanym wiecem poparcia, prezydent Gdańska musiałaby zmierzyć się z pytaniami o realny bilans swoich rządów, który tak chętnie przywozi do Małopolski jako wzór.

Tych pytań nikt nie miał okazję zadać, a zdecydowanie warto byłoby o kilka spraw prezydent Dulkiewicz zapytać. Jeśli konferencja odbywała się we wtorek o godzinie 13:30, to czy prezydent Gdańska przebywała w Krakowie na urlopie wypoczynkowym, czy za ten wyjazd i czas poświęcony na kampanię partyjną zapłacili mieszkańcy Gdańska? 

Co z bieżącym zarządzaniem miastem w godzinach pracy magistratu?

Jakich rad, poza tymi absurdalnymi i nieprawdziwymi historiami o hejcie, chciałaby udzielić swojej partyjnej koleżance? Może chciałaby opowiedzieć o tym, jak w Gdańsku wdrażano system FALA, któremu towarzyszyły wielomilionowe koszty, ogromne opóźnienia, zamieszanie taryfowe oraz krytyka pasażerów, a w tle pojawiały się cięcia kursów i podwyżki cen biletów? 

Czy to właśnie takie standardy cyfryzacji i zarządzania transportem zbiorowym rekomendowałaby do wdrożenia w Krakowie?

Gdańskiej prezydenturze od lat zarzuca się uleganie interesom deweloperów, m.in. gęstą zabudowę na południu miasta, za którą nie nadąża infrastruktura drogowa, sieć szkół czy zieleń. Być może pani prezydent Dulkiewicz odpowie Pani mieszkańcom Krakowa, którzy borykają się z podobną „patodeweloperką” o tym, jak radzić sobie z podobnymi doświadczeniami? 

To przecież nie wszystko, bo opozycja i ruchy miejskie w Gdańsku wielokrotnie wytykały Pani prezydent Dulkiewicz setki niezagospodarowanych pustostanów komunalnych przy jednoczesnych wieloletnich kolejkach dla rodzin oczekujących na lokal socjalny.

Czy taka polityka mieszkaniowa to wzór do naśladowania dla Krakowa?

Idźmy dalej. Gdańszczanie regularnie zmagają się z podwyżkami opłat za wywóz śmieci, wodę, podatków od nieruchomości oraz rosnącym zadłużeniem budżetu miasta. Czy hasło „Kraków ponad podziałami” ma oznaczać przeniesienie na krakowski grunt gdańskiego modelu łatania budżetu sięganiem do kieszeni podatników?

Może prezydent Dulkiewicz, wielokrotnie krytykowana za skupianie się na ogólnokrajowej polityce, sporach ideologicznych czy głośnych wizerunkowo inicjatywach, podczas gdy mieszkańcy skarżą się na codzienne uciążliwości - od dziurawych dróg po odór z Szadółek - kolejny raz chciała pokazać, że bieżące problemy Gdańska schodzą u niej na dalszy plan?

Ktoś złośliwy mógłby przypomnieć, że w Gdańsku szerokim echem odbił się zakup przez urząd instalacji artystycznej w formie rydwanu za niemal 150 tysięcy złotych na potrzeby nowego muzeum, podczas gdy mieszkańcy i media wytykali miastu znacznie pilniejsze potrzeby. Czy w ramach wymiany doświadczeń prezydent Dulkiewicz doradzałaby Pani Monice Piątkowskiej podobną hierarchię wydatków budżetowych w Krakowie? 

Chętnie zadalibyśmy te i podobne pytania obu paniom, ale niestety, regularnie odmawiają rozmowy z naszą stacją. Stale ignorują nasze pytania, nazywają nas “pracownikami stacji” a nie dziennikarzami, a zwykłe medialne aktywności kłamliwie nazywają “hejtem”.

Desperacja przed wyborczą weryfikacją

Nie miejmy żadnych złudzeń. Apelowanie o walkę z „hejtem” i hasła o „potrzebie gospodarza-kobiety” to klasyczna zasłona dymna. Płeć kandydata nie zastąpi programu, a wizyty skompromitowanych polityków z Trójmiasta czy Łodzi nie odpowiedzą na pytanie, dlaczego o losach Krakowa mają decydować ludzie, których codzienne życie toczy się setki kilometrów dalej.

Nie wiem, kto będzie lepszym prezydentem Krakowa. Jestem jednak pewien, że mieszkańcy tego grodu to ludzie słynący z politycznego pragmatyzmu i przywiązania do realiów, a nie ideologicznych póz. Wyreżyserowany specjalnie dla nich spektakl o rzekomym „prześladowaniu” pokazuje tylko jedno: gdy kurtyna opada, a wyborcy żądają konkretów, liberalny salon ma do zaoferowania wyłącznie moralną wyższość i ucieczkę od odpowiedzialności.

Pani Dulkiewicz z pewnością teatr swój widzi ogromny, ale regularnie zapomina o tym, iż na razie pełni rolę prezydenta miasta nad Motławą. Pięknego, starego i dumnego grodu, którego mieszkańcy wybrali ją do rządzenia właśnie tą częścią naszej ojczyzny. 

źr. wPolsce24 za wPolityce.pl

Publicystyka

Pół miliona migrantów i ekspresowe wybory. Czy Tusk pójdzie tą samą ścieżką co Madryt?

opublikowano:
Polityczny pojedynek na tle wiadomości
Kryzys polityczny w Hiszpanii, decyzje Pedro Sáncheza i spór o migrację wywołują debatę w Europie. Czy wydarzenia w Madrycie będą miały wpływ także na Polskę?(fot. Fratria/PAP/EPA)
Lewacki premier Hiszpanii Pedro Sanchez ogłosił kolejne już w swojej politycznej karierze premiera przedterminowe wybory. Skąd w nim tyle odwagi, by poddać się ocenie wyborców, którzy w większości mają serdecznie dość jego rządów?
Publicystyka

Sekielski zachwycony opisem Czarzastego, co takiego robił w polu. Degrengolada postępuje

opublikowano:
Tomasz Sekielski nie tylko wykazał pełne zrozumienie dla knajackiej wypowiedzi marszałka Sejmu, ale wręcz uznał ją za potrzebną!
Tomasz Sekielski nie tylko wykazał pełne zrozumienie dla knajackiej wypowiedzi marszałka Sejmu, ale wręcz uznał ją za potrzebną! (Fot. Fratria)
Język polski słynie z bogactwa, plastyczności i niezwykłego zasobu słownictwa. Można nim opisać najskrajniejsze emocje, skomplikowane procesy historyczne i cywilizacyjny skok Polski po wstąpieniu do Unii Europejskiej. Jednak dla marszałka polskiego Sejmu Włodzimierza Czarzastego oraz dziennikarza Tomasza Sekielskiego jednorazową miarą postępu cywilizacyjnego okazało się… „sranie w polu, bo nie było kibli”. Taki poziom dyskursu serwują nam dziś ludzie, którzy na co dzień aspirują do roli członków elity. To naprawdę przerażające!
Publicystyka

Szokujące wyniki badania. Ojciec założyciel USA zrobił dziecko niepełnoletniej niewolnicy

opublikowano:
jefferson
(fot. domena publiczna)
Naukowcy przebadali genetycznie włos, który należał do Thomasa Jeffersona – jednego z Ojców Założycieli i trzeciego prezydenta USA. Potwierdzili, że miał dziecko z niepełnoletnią niewolnicą.
Publicystyka

VAT w dół, marże w dół, paliwo po 5,19! Przypominamy paliwowe postulaty dzisiejszych rządzących

opublikowano:
Politycy obecnej koalicji rządzącej przed laty domagali się obniżenia podatków i marż, aby zmniejszyć ceny paliw; dziś autor artykułu przypomina ich dawne postulaty i pyta, dlaczego rząd z nich nie korzysta.
Donald Tusk, Wladyslaw Kosiniak- Kamysz i Dariusz Wieczorek (fot.Fratria)
Ceny paliw na stacjach biją kolejne rekordy drożyzny, a rząd cały czas stara się przerzucać winę za ten stan rzeczy na prezydenta Karola Nawrockiego. Jak się jednak okazuje, politycy koalicji 13 grudnia mają rozwiązanie tego problemu, o którym tak chętnie mówili jeszcze kilka lat temu, kiedy byli w opozycji. Dlaczego teraz z niego nie skorzystają?
Publicystyka

Kadyrow zrealizuje w Czeczenii swój program wyborczy niemal w całości. Tak wynika z "prawa Tuska"

opublikowano:
Donald Tusk jedyną możliwość na realizację wszystkich obietnic wyborczych widzi w powtórzeniu "sukcesu" Ramzana Kadyrowa. Ale to się raczej nie uda
Donald Tusk jedyną możliwość na realizację wszystkich obietnic wyborczych widzi w powtórzeniu "sukcesu" Ramzana Kadyrowa. Ale to się raczej nie uda (Fot. Fratria)
Ramzan Kadyrow pobił swój własny rekord życiowy. Czeczeński dyktator w wyborach na przywódcę republiki uzyskał, uwaga, 99,85 procenta głosów. Wynik tak bezczelny, że nawet w realiach wschodnich despotii wywołuje uśmiech politowania. Jednak gdzieś w Warszawie ten rezultat może budzić nie tyle pobłażliwe parsknięcie, co... cichą zazdrość i polityczną rozkosz. Wszak gdyby Donald Tusk rządził w Groznym, wreszcie zrealizowałby wszystkie swoje obietnice.
Publicystyka

Jak Donald Tusk może tak ordynarnie kłamać prosto w oczy milionom Polaków?!

opublikowano:
Tusk na mównicy. Jak zwykle kłamie jak z nut.
Tusk na mównicy sejmowej często mija się z prawdą (wPolsce24)
Donald Tusk znów sięga po sprawdzoną, destrukcyjną metodę: zasiać panikę, podzielić Polaków i uciec przed odpowiedzialnością za drożyznę oraz zapaść państwa. Na antenie telewizji wPolsce24 w programie „Kontra” doradca prezydenta Błażej Poboży bezlitośnie obnażył manipulację szefa rządu, który publicznie powoływał się na rzekomy raport wywiadu USA. Jak Donald Tusk może tak ordynarnie kłamać prosto w oczy milionom Polaków?!