Titanic Tuska i Domańskiego płynie wprost na skały. Budżet na 2027 rok zatwierdzony z 282 mld zł dziury. To rekord wszech czasów

Rada Ministrów zaakceptowała projekt ustawy budżetowej na 2027 rok. Założenia są optymistyczne, bo rząd przewiduje wzrost PKB o 3,9 proc. oraz spadek inflacji do poziomu 5 proc. Dalej nie ma żadnych dobrych wiadomości, bo dochody państwa mają wynieść 632,6 mld zł, a wydatki 914,6 mld zł.
Różnica między tymi dwiema kwotami, czyli deficyt budżetowy, osiągnie 282 mld zł. To oznacza, że wydatki znacząco przewyższają wpływy do budżetu. Z kolei potrzeby pożyczkowe rządu oszacowano na poziomie 366 mld zł.
O planowanym deficycie budżetowym wiadomo było już od końca sierpnia, jednak teraz Rada Ministrów oficjalnie przyjęła ustawę z zapisami o dziurze wynoszącej 282 mld zł. Minister Domański, podobnie jak poprzednio, próbował łagodzić nastroje, tłumacząc, że powodem tak gigantycznego zadłużenia są m.in. wydatki na spłatę zobowiązań przedniego rządu, zbrojenia i uelastycznienie zarządzania finansami publicznymi.
Pamiętacie oburzenie na "rekordowy" deficyt Morawieckiego?
Warto jednak cofnąć się w czasie i przypomnieć, jak media lewicowo-liberalne i politycy ówczesnej opozycji reagowali na deficyty planowane przez rząd Zjednoczonej Prawicy. Gdy w grudniu 2023 r. nowa koalicja przejmowała władzę, nowelizowała jeszcze budżet na 2024 r. Wówczas założono w nim dziurę rzędu 184 mld zł (poprzedni gabinet planował ok. 165 mld zł).
W tamtym czasie portale takie jak Money.pl cytowały opinie, że taki deficyt to ruch wręcz "srogi" i bezwzględnie go piętnowano, pisząc o "rozdawaniu radośnie 800 plusów". Ekonomiści cytowani w mainstreamowych mediach wskazywali, że przez taki poziom deficytu nie ma szans na obniżenie stóp procentowych, a państwo "jedzie na rekordowych deficytach".
Co więcej, za czasów Zjednoczonej Prawicy, zwłaszcza przed okresem pandemicznym, opozycyjne media zaciekle atakowały nawet tzw. budżety bez deficytu, zarzucając Mateuszowi Morawieckiemu "kreatywną księgowość" i wypychanie wydatków do funduszy celowych, co miało rzekomo być próbą fałszowania stanu finansów (takie teksty pojawiały się m.in. w portalu "Gazety Wyborczej" czy w Money.pl).
Tymczasem deficyt planowany przez rząd Donalda Tuska na 2027 rok jest niemal o 100 miliardów złotych wyższy niż ten krytykowany zaledwie trzy lata wcześniej!
Międzynarodowe agencje tracą cierpliwość
Warto przypomnieć, jak oceniane są działania ministra Domańskiego i premiera Tuska na arenie międzynarodowej. Reakcje już nadeszły. Zaledwie kilkanaście dni temu, po raz pierwszy od 24 lat, renomowana agencja ratingowa Moody's obniżyła rating wiarygodności kredytowej Polski, z poziomu A2 na A3.
Taka obniżka ratingu to bardzo wyraźny sygnał od światowych rynków.
Oznacza on, że inwestorzy mogą z mniejszym entuzjazmem kupować polskie obligacje, co z kolei wymusi na państwie wyższe koszty obsługi tego długu. Ekonomiczni analitycy komentując decyzję agencji, wprost wskazywali na konsekwencje poluzowania rygorów fiskalnych. Rząd Zjednoczonej Prawicy pozostawił stery w sytuacji, gdy Polska przez lata utrzymywała i ulepszała swój rating. Dziś trend uległ wyraźnemu odwróceniu.
źr. wPolsce24









