ROZMOWA WIKŁY. Mocne słowa o Tusku: „W normalnej firmie to byłby mobbing!”
W programie redaktora Marcina Wikły powrócił temat głośnych nagrań z udziałem byłej minister funduszy i polityki regionalnej, Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, które rzucają bezlitosne światło na brutalną rzeczywistość panującą wewnątrz koalicji rządzącej.
„W firmie to byłby mobbing”
Waldemar Buda zwrócił uwagę na fatalne standardy i brak elementarnej kultury w traktowaniu ministrów przez premiera i otoczenie Koalicji Obywatelskiej. Jak podkreślił, sposób, w jaki traktowano Pełczyńską-Nałęcz, w cywilizowanych warunkach rynkowych spotkałby się ze zdecydowaną reakcją prawną:
Ja się nie zgadzam z tym, co robili jej koledzy wobec niej z punktu widzenia kultury osobistej. (…) Oni ją obrażali, traktowali bardzo niepoważnie. (…) W firmie to byłoby nazwane mobbingiem. W firmie byłoby to nazwane złym traktowaniem, nierównym traktowaniem. To jest zwykła kodeksowa sprawa o bardzo złe traktowanie pracownika przez pracodawcę” — wskazywał polityk PiS.
Buda przypomniał jednocześnie, że sama minister przez długi czas bezrefleksyjnie firmowała szkodliwe posunięcia rządu Donalda Tuska, w tym kontrowersyjny rozdział środków z KPO.
Koalicjanci na kolanach przed Tuskiem
Według europosła mniejsze ugrupowania tworzące koalicję całkowicie zatraciły tożsamość i polityczną godność na rzecz bezwzględnego dyktatu lidera Koalicji Obywatelskiej. Szczególnie gorzkie słowa padły pod adresem Szymona Hołowni:
Perspektywa koalicjantów jest taka, że oni w zasadzie wykonują wolę Donalda Tuska. Tam nie ma żadnej dyskusji, tam nie ma żadnej podmiotowości” — zaznaczył Buda. — Trzeba mieć podmiotowość, trzeba mieć jakiś honor, trzeba mieć jakąś godność. Nie da się zbudować jakiegokolwiek projektu politycznego mówiącego o tym, że 'ja będę wykonywał wolę innego człowieka, Donalda Tuska'. Uważam, że jedyną drogą dla Szymona Hołowni jest absolutnie rzucić papierami, wyjść z koalicji – nawet jednym, dwoma, trzema czy pięcioma posłami łącznie – i powiedzieć: 'nie firmuję tego więcej'. To jest jedyne honorowe zachowanie” — podkreślił europoseł.
W ocenie Budy brak zdecydowanego sprzeciwu wobec dominacji Tuska oznacza dla Polski 2050 i PSL powolną marginalizację i polityczną równię pochyłą.
„Wyrzucanie symboli to sprawa czysto obywatelska”
W rozmowie poruszono również skandaliczny incydent z wyrzuceniem godeł państwowych na śmietnik w trakcie remontu biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Gość programu zauważył, że szacunek do barw i symboli narodowych nie wymaga specjalnych dekretów, lecz elementarnego patriotyzmu:
To nie jest rzecz o przepisach, to nie jest rzecz o tym, żeby komuś nakazywać. To jest kwestia obywatelska. Jeżeli ktoś widzi flagę, która leży na ziemi, co zrobiłby człowiek, który jest patriotą, konserwatystą? Podniósłby ją i w godnym miejscu położył, zostawił albo zabrał ze sobą. I do tego żadna ustawa nie jest potrzebna. To jest pewne poczucie wewnętrznego szacunku dla tych barw i przynależności do narodu” — wskazywał Waldemar Buda.
Polacy tracą cierpliwość. Efekt domina w samorządach?
Komentując sukces referendum w Częstochowie, gdzie mieszkańcy zdecydowali o odwołaniu prezydenta z ramienia Nowej Lewicy oraz rady miasta, europoseł ocenił, że społeczny sprzeciw wobec arogancji obecnej władzy zaczyna przynosić wymierne skutki:
Jest głęboka wiara w to, że złego prezydenta, złego burmistrza czy wójta można odwołać. To pokazuje, że powtarzane latami powiedzenie, że 'wystawiliby kozę z Platformy w dużym mieście i ona by wygrała', po prostu się kończy” — podsumował polityk.
źr. wPolsce24
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
- dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
- lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
- oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
- mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.









