Myśleli, że zamkną usta krytykom. Nagranie policji wywołało jeszcze większą burzę
Wczoraj przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie w biurze Adama Borowskiego (siedziba Stowarzyszenia Wolnego Słowa) policja spacyfikowała i zatrzymała jego współpracownika i uczestnika protestu przed Trybunałem Konstytucyjnym. Skuty mężczyzna, na którym w czasie zakładania kajdanek siedziało trzech funkcjonariuszy, stracił przytomność i trafił do szpitala. Ostatnim, który widział pana Piotra w szpitalu był poseł Marek Jakubiak. Polityk, który osobiście go, zna relacjonuje, że mężczyzna miał mocno obitą i rozciętą głowę na czole.
Kuriozalne wideo KSP i pułapka na zatrzymanego
Po zatrzymaniu rodzina oraz pełnomocnik mężczyzny nie mieli z nim kontaktu. Według opisu mec. Magdaleny Leszczyńskiej policja odmawiała informacji o podstawach prawnych zatrzymania i o tym, kto prowadzi postępowanie, adwokat nie ma z nim kontaktu. Policja twierdzi jednak, że nie utrudniała kontaktu z rodziną i pełnomocnikiem. W opublikowanym na X wpisie i filmie KSP przekonuje, że pan Piotr nie chciał kontaktu z adwokatem i nie chciał się poddać badaniom medycznym.
Policja nie blokowała, ani nie uniemożliwia kontaktu zatrzymanego z adwokatem! Wbrew twierdzeniom rozpowszechnianym w mediach społecznościowych i części publikacji medialnych, zatrzymany mężczyzna od samego początku odmawiał kontaktu z adwokatem lub pełnomocnikiem prawnym. Decyzja w tym zakresie została przez niego podjęta dopiero teraz. Od chwili zatrzymania odmawiał on także podania swoich danych osobowych. Nie chciał ich podać również podczas badań w szpitalu. Policja respektuje prawa zatrzymanego i realizuje obowiązujące procedury. Nie może zmusić go do skorzystania z pomocy prawnej wbrew jego woli. Publikujemy nagranie dokumentujące przebieg czynności z udziałem zatrzymanego mężczyzny. Należy także podkreślić, że wbrew upowszechnianym informacjom o „ranie ciętej głowy” u zatrzymanego mężczyzny nie ma takich obrażeń"- napisała KSP na X.
Proszę pana, zgłosiła się do pana adwokat Magdalena Leszczyńska i chciała z panem nawiązać kontakt. Ten kontakt będzie wtedy, jeśli pan nam poda dane. Musi się pan przed nami wylegitymować - w sensie podać swoje dane, żebyśmy wiedzieli, że pan to pan, tak? Czy pan żąda kontaktu z tą kobietą, z tym adwokatem?"- słyszymy na nagraniu pytanie policjanta.
Nie znam jej" - odpowiedział pan Piotr nie mając świadomości, że pełnomocnika ustanowiła jego żona, o czym nie został poinformowany.
Tej narracji stołecznej policji całkowicie przeczy mec. Magdalena Leszczyńska, pełnomocnik pana Piotra działający z ramienia Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris:
Piękny film KSP, szkoda tylko, że zatrzymanego nie poinformował pan funkcjonariusz, że jego obrońcami ustanowiono również mec. Bartosza Malewskiego i mec. Jerzego Kwaśniewskiego i że tych obrońców ustanowiła żona.
Zatrzymany wprost wskazał, że nie miał tych informacji i nie wiedział, że są to osoby, którym może zaufać. Co ciekawe pan funkcjonariusz widoczny na nagraniu wczoraj zapewniał mnie, że nie miał bezpośredniego kontaktu z zatrzymanym a jedynie przekazuje informacje otrzymane od swoich przełożonych i że niestety takiego nagrania nie może upublicznić" - odkłamała twierdzenia KSP mec. Leszczyńska.
Brutalna siła zamiast procedur
Mec. Leszczyńska dysponuje nagraniami dokumentującymi przebieg zdarzenia. Złożyła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z przekroczeniem uprawnień i złamaniem przepisów proceduralnych przez funkcjonariuszy. W rozmowie ze stacją Telewizja wPolsce24 prawniczka oceniła działania policjantów:
Nagranie absolutnie pokazuje przekroczenie uprawnień przez funkcjonariuszy. Żadne działanie, które jest widoczne tutaj ze strony zatrzymanego, nie uzasadniało użycia siły. (...) w tej sprawie nie wiemy absolutnie nic. Nie wiemy nawet tego, kto prowadzi postępowanie, Policja po prostu nie udziela takiej informacji" - powiedziała mec. Magdalena Leszczyńska w Telewizji wPolsce24.
Jeżeli natomiast, chodzi o mój status, to cały czas jestem obrońcą. Działam na podstawie tymczasowego upoważnienia do obrony, którego udzieliła mi żona pana Piotra. To upoważnienie absolutnie nie zostało wypowiedziane, więc zupełnie nie rozumiem z jakiego powodu funkcjonariusze odmawiają dopuszczania mnie do czynności i odmawiają zatrzymanemu prawa do kontaktu z adwokatem. (...) nóż został znaleziony po zatrzymaniu, został sfotografowany, a następnie został wykorzystany do tworzenia narracji, jakoby nożownik atakował funkcjonariuszy policji" - powiedziała mec. Leszczyńska.
Obnażone kłamstwa i bezprawie
Europoseł Jacek Ozdoba natychmiast zareagował na tę manipulację. Zwrócił uwagę, że policjant podał nazwisko adwokatki, ale nie wyjaśnił, że prawniczkę wysłała i upoważniła żona zatrzymanego. Ozdoba alarmował, że ranny mężczyzna nie przeszedł kompleksowych badań medycznych. Poseł opisał sytuację, w której funkcjonariusz wchodzi do sali i żąda danych, rzucając nazwiskiem adwokata, ale zataja kluczowy fakt: prawniczkę wysłała żona zatrzymanego:
Funkcjonariusz wchodzi do pomieszczenia, żąda danych i podaje nazwisko adwokata, nie wyjaśniając, że żona wie o tym fakcie. Mężczyzna jest ranny i nie został przebadany w sposób kompleksowy. W atmosferze powtarzających się prowokacji zatrzymany ma pełne podstawy, by podejrzewać kolejną pułapkę. Takie działania rodzą zasadnicze pytanie: czy policji chodzi o rzeczywiste zapewnienie prawa do obrony, czy jedynie o stworzenie przekazu PR-owego, że dopełniono formalności?" - napisał Jacek Ozdoba.
Do wniosków dotyczących dostępu do obrońcy doszedł również dziennikarz Patryk Słowik. Wpisując się w dyskusję wokół policyjnego nagrania, wskazał, że uzależnianie kontaktu z prawnikiem od odpowiedzi na pytania funkcjonariuszy godzi w prawo do obrony. Słowik zwrócił też uwagę, że policjant nie wyjaśnił, dlaczego podaje zatrzymanemu nazwisko nieznanej mu adwokatki.
Bardzo źle to wygląda dla policji:
- Uzależnienie dostępu adwokata od udzielenia informacji (tutaj na temat danych osobowych). Dostęp do profesjonalnego pełnomocnika nie może być warunkowany odpowiedzią na pytania policji. Ba, zatrzymany przed udzieleniem jakiejkolwiek odpowiedzi może właśnie potrzebować rozmowy z profesjonalnym pełnomocnikiem.
- Policjant powinien przekazać, że adwokat została ustanowiona przez żonę. Tutaj mamy absurd, że policjant podaje nieznane człowiekowi imię i nazwisko, bez słowa wyjaśnienia.
- Nagranie jest niedoskonałe i nie wiem, czy zatrzymany pierwszy mówi, że nie chce kontaktu z adwokatem, czy pierwszy mówi to policjant. Jeśli to drugie - to oczywiście też wbrew jakimkolwiek standardom" - napisał na X Słowik.
Nagranie z momentu legitymowania
Służby, zamiast wyjaśnić sprawę, postawiły na propagandowy spektakl. Nagranie KSP wywołało pytania o sposób informowania zatrzymanego o przysługującej mu pomocy prawnej. Mec. Leszczyńska zawiadomiła prokuraturę o podejrzeniu przekroczenia uprawnień i złamania przepisów proceduralnych. Oliwy do ognia dolało kolejne policyjne naganie, z kamery nasobnej funkcjonariusza. Widać na nim bardzo wyraźnie, że pan Piotr jest zdziwiony dlaczego policjanci natarczywie żądają od niego pokazania dowodu osobistego, zwłaszcza że w Polsce nie ma obowiązku posiadania go przy sobie. Pan Piotr prawdopodobnie się przestraszył natarczywością policjantki i zaczął uciekać. Tym nagraniem policja sama siebie wkopała.
źr. wPolsce24 za X/PAP/KSP
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
• dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
• lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
• oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
• mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.






