Stchórzyła przed starciem. Monika Piątkowska nie przyszła na debatę wPolsce24
Kandydatka „przywieziona w neseserze”
Monika Piątkowska, choć urodziła się w Zakopanem i przed laty pracowała w krakowskim ratuszu, od czternastu lat nie ma realnego związku z miastem – na co dzień mieszka w domu pod podwarszawskim Nadarzynem. Próba kreowania jej na rodowitą krakowiankę szybko upadła.
Główny powód absencji na debacie jednoznacznie podsumowała Marzena Nykiel:
Odpowiedź jest jedna: z tchórzostwa. To jest kobieta przywieziona w neseserku z Warszawy i myślała, że to się nie wyda”.
Z kolei Jacek Karnowski wskazał na strach przed otwartym starciem programowym:
Pani Piątkowska nie przyszła dlatego, że wybrano ją ze względów wizerunkowych i myślę, że nie chciała się zderzać. Bała się tego zderzenia, bo w tłumie kandydatów to łatwiej się schować, a jak jest jeden na jeden, godzina, półtorej, to wszystko widać. A po drugie myślę, że od pewnego momentu (...) poczuła, że ta kampania legła w gruzach".
Zamiast rozmowy kandydatka wybrała barykadowanie się przed mediami. Kiedy pod krakowskim adresem pojawił się reporter z czarną kawą bez cukru – o którą sama wcześniej publicznie prosiła – Piątkowska nie raczyła nawet otworzyć drzwi. Jak ironizowano w studiu, wyjście z uśmiechem i poczęstowanie dziennikarza ciasteczkiem mogło zneutralizować wpadkę, jednak sztab wybrał ucieczkę.
Tani chwyt z „nękanym dzieckiem”
Ogromne oburzenie komentatorów wywołała próba zasłaniania się rodziną. Piątkowska publicznie zarzuciła reporterowi Stanisławowi Pyrzanowskiemu, że ten „nęka jej dziecko”. Szybko okazało się, kim w rzeczywistości jest owo rzekomo bezbronne dziecko.
To dziecko - kiedy oskarżyła, że jest nękane - wszyscy wyobrażali sobie: No, szkrab tam zakłada plecak, rusza do przedszkola, pierwszej czy drugiej klasy, a tutaj napada na niego Pyrzanowski. A to był 19-letni chłopak, w zasadzie dorosły mężczyzna, który mógłby już iść do wojska. No, taka tania manipulacja" - ocenił Jacek Karnowski.
Plastikowy PR i najgorsza kampania od lat
Eksperci nie zostawili suchej nitki na strategii marketingowej Piątkowskiej, nazywając jej działania sztucznymi i oderwanymi od rzeczywistości. Wytykano sztabowcom tworzenie pozorów wielkomiejskiego luzu, za którym kryją się wyłącznie strach i sztywność.
Najostrzejszą ocenę pracy sztabu wystawiła Małgorzata Gałka:
Ja bym taką agencję PR-ową natychmiast zwolniła. To jest absolutnie najgorsza recenzja agencji PR-owej, marketingowej w historii 30 lat budowania marketingu politycznego w Polsce. Tyle wpadek, ile pani Piątkowska zaliczyła w ostatnim tygodniu, to naprawdę nie przypominam sobie takiej samorządowej kampanii”.
Unikanie debaty w sytuacji, gdy sondaże wyraźnie wskazują na porażkę, jest ruchem samobójczym. W ocenie publicystów kandydatka, która i tak przegrywa, powinna walczyć o każdy głos, bo nie ma nic do stracenia. Ucieczka ze studia potwierdziła tylko, że projekt krakowskiej prezydentury Piątkowskiej legł w gruzach.
Więcej w materiale wideo powyżej artykułu.
źr. wPolsce24









