To koniec komputerów? Rynek PC na kolanach. Takich danych jeszcze nie było

Świat, do którego byliśmy przyzwyczajeni przez ostatnie dekady, bezpowrotnie przemija. Osobisty pecet stojący na biurku w każdym domu – narzędzie pracy, edukacji i nieskrępowanego kontaktu ze światem – staje się towarem luksusowym, na który przeciętnej rodziny wkrótce po prostu nie będzie stać.
Krach na rynku elektroniki: Spadek o ponad 20%
Według najnowszego raportu firmy analitycznej IDC, globalne dostawy komputerów PC w III kwartale spadły o 20,1 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego. W liczbach bezwzględnych to katastrofa: na rynek trafiło o 15,8 miliona maszyn mniej.
Co więcej, dynamika upadku przyspiesza w zastraszającym tempie. Jeszcze w drugim kwartale spadek wynosił niespełna 4 proc. Dziś mamy do czynienia z tąpnięciem, które zmiotło z rynku wolumeny porównywalne z całoroczną sprzedażą średniej wielkości państw.
Najwięksi giganci branży notują gigantyczne straty wolumenowe:
-
HP: spadek dostaw aż o 30,9%
-
Dell: tąpnięcie rzędu 25%
-
Lenovo: zjazd o 22,6%
Tylko ta wielka trójka dostarczyła na rynek o niemal 12 milionów urządzeń mniej niż przed rokiem. Choć giganci z Doliny Krzemowej i azjatyckich hubów technologicznych zaklinają rzeczywistość, liczby nie kłamią.
Obłęd sztucznej inteligencji zarzyna konsumenta
Skąd ten nagły krach? Przyczyny nie są przypadkowe i wpisują się w szerszy, niepokojący trend globalnej transformacji technologicznej.
Podczas gdy media głównego nurtu zachwycają się rzekomym „dobrodziejstwem” sztucznej inteligencji, w cieniu tej narracji dochodzi do drenażu zasobów na niespotykaną skalę. Producenci półprzewodników masowo przestawiają swoje linie produkcyjne na drogie, wyspecjalizowane pamięci HBM (High Bandwidth Memory), potrzebne do zasilania potężnych serwerowni korporacyjnych gigantów i cyfrowych molochów.
Efekt? Zwykły konsument staje się obywatelem drugiej kategorii. Ceny tradycyjnych pamięci RAM wzrosły w drastyczny sposób – niektóre moduły podrożały nawet o 500 procent. Za profesjonalny zestaw pamięci DDR5 o pojemności 128 GB trzeba dziś zapłacić bajońskie 3400 dolarów, w Polsce w sklepach internetowych trzeba na to przeznaczyć od 11 tys. złotych. To kwoty zaporowe dla uczciwie pracującego grafika czy małego przedsiębiorcy.
Wielki Reset w elektronice: Od własności do cyfrowej zależności
To, czego jesteśmy świadkami, to coś więcej niż chwilowa fluktuacja koniunktury. To systemowy demontaż idei, która napędzała cyfrową rewolucję lat 90.: prawa do posiadania własnego, w pełni kontrolowanego sprzętu.
Tradycyjny komputer PC był z definicji ostoją prywatności – można go było rozebrać, zmodernizować, odpiąć od sieci, zainstalować dowolny system i pracować bez niczyjej łaski. Dziś ten model uwiera globalistów i korporacje. Coraz droższy sprzęt, monopolizacja mocy obliczeniowej w chmurach i forsowanie terminali całkowicie uzależnionych od zewnętrznych serwerów to realizacja doskonale znanego hasła: „nie będziesz miał niczego i będziesz musiał być szczęśliwy”.
Eksperci i przedstawiciele branży – jak dyrektor generalny firmy Acer – próbują tonować nastroje, wskazując, że giganci sztucznie windują marże i manipulują podażą, a ewentualna poprawa sytuacji może nadejść dopiero wtedy, gdy swoje moce uwolnią fabryki w Chinach. Niezależnie jednak od tego, czy kryzys pamięci to wyrachowana spekulacja, czy faktyczny brak krzemu, diagnoza pozostaje jedna: era taniego, powszechnego i niezależnego komputera stacjonarnego dobiega końca.
Żegnamy epokę wolnego internetu i wolnego sprzętu – witamy erę cyfrowej oligarchii.
źr. wPolsce24 za pixelnerd.pl, idc.com







