Zdrowie

Polak uratował życie milionom ludzi. Dziś mało kto o nim pamięta

opublikowano:
Rudolf Stefan Weigl
Rudolf Stefan Weigl (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)
W dobie kryzysu autorytetów postać prof. Rudolfa Stefana Weigla stanowi monumentalne świadectwo tego, czym są wierność Rzeczypospolitej, bezkompromisowy patriotyzm oraz triumf polskiej myśli naukowej nad śmiercionośnym żywiołem. Choć w jego żyłach płynęła krew austriacka, całym swoim życiem dowiódł, że polskość to nie przypadek metryki, lecz świadomy akt woli, honoru i sumienia.

Genialny biolog ze Lwowa stworzył pierwszą na świecie skuteczną szczepionkę przeciw tyfusowi plamistemu, ratując miliony ludzkich istnień – od kresowych wiosek po dalekie misje katolickie w Azji. Gdy nadeszła hekatomba II wojny światowej, nie ugiął karku ani przed sowieckim politrukiem, ani przed niemieckim zbrodniarzem w mundurze SS.

Śmiertelne żniwo tyfusu: biologiczny bicz wojen i rewolucji

Aby zrozumieć wagę dzieła Weigla, należy uświadomić sobie, czym był dur plamisty (zwany tyfusem plamistym). Przez stulecia choroba ta stanowiła nieodłącznego towarzysza wojen, rewolucji i głodu. Wywoływana przez wewnątrzkomórkową bakterię Rickettsia prowazekii, przenoszona była przez wesz odzieżową, która w warunkach frontowych i kryzysowych namnażała się błyskawicznie.

Tyfus atakował bez litości. Po okresie inkubacji następowało gwałtowne uderzenie:

  • Wyniszczająca gorączka sięgająca ponad 40°C,

  • Uogólnione zapalenie naczyń krwionośnych, wywołujące charakterystyczną bordową wysypkę (plamy),

  • Ostre objawy neurologiczne – delirium, majaczenia, skrajne otępienie i bezsenność,

  • Niewydolność krążeniowa prowadząca w 10–40% przypadków (a w skrajnych epidemiach nawet do 60%) do bolesnego zgonu.

Tyfus przesądzał o losach mocarstw – zdziesiątkował armię Napoleona wycofującą się spod Moskwy, pochłonął miliony ofiar podczas I wojny światowej i wojny domowej w ogarniętej bolszewizmem Rosji. Wobec braku antybiotyków medycyna pozostawała bezradna. Bakterii nie dało się hodować na sztucznych podłożach laboratoryjnych, gdyż potrzebowała do życia żywej komórki.

Dopiero lwowski uczony dokonał przełomu, na który bezskutecznie czekał zachodni świat nauki: przekształcił samą wesz odzieżową w mikroskopijne laboratorium.

Genialna metoda i „polska szczepionka” dla katolickich misji

Weigl opracował unikalną procedurę mikroiniekcji: przez odbyt wprowadzał do jelita wszy zawiesinę bakterii. Po namnożeniu się zarazków preparował owadzie jelita, zalewał fenolem i tworzył preparat uodparniający. Metoda wymagała jednak żywego żywiciela – tak narodziła się profesja karmicieli wszy, którzy przypinali do ud i łydek specjalne klatki z insektami.

Wieść o sukcesie polskiego naukowca obiegła glob. Najwspanialszym sprawdzianem skuteczności preparatu stała się akcja ratunkowa w katolickich misjach w Chinach. Tyfus dziesiątkował tam zgromadzenia zakonne – aż 70% misjonarzy umierało na tę chorobę. Dzięki partii szczepionek wysłanej ze Lwowa przez Weigla, śmiertelność spadła do zera, ocalając życie zakonników oraz tysięcy nawróconych tubylców.

W dowód wdzięczności papież Pius XI nadał uczonemu wysokie odznaczenie kościelne – Order Świętego Grzegorza Wielkiego, a król Belgii uhonorował go prestiżowym Orderem Leopolda.

Próba ognia: „Ojczyznę wybiera się tylko raz”

Najwyższa próba charakteru nadeszła wraz z napaścią obcych mocarstw na Polskę w 1939 roku. Rudolf Weigl przebywał wówczas w Abisynii, zwalczając ogniska zarazy. Zamiast bezpiecznego azylu na Zachodzie, wybrał powrót do ukochanego Lwowa. Odrzucił propozycję ewakuacji do Rumunii – wiedział, że wojenny kataklizm przyniesie zarazę, a jego miejsce jest przy rodakach.

Gdy Lwów zajęli Sowieci, Nikita Chruszczow kusił profesora zaszczytami i tytułem akademika sowieckiej Akademii Nauk. Weigl odmówił. Jeszcze twardszy opór stawił w 1941 roku, gdy do miasta wkroczył niemiecki okupant.

Generał SS Fritz Katzmann zażądał, by profesor – mający rodowód austriacki – podpisał Reichslistę i objął kierownictwo instytutu w Berlinie. Wobec groźby śmierci Weigl wypowiedział słowa, które na trwałe zapisały się w panteonie polskiego honoru:

Ojczyznę wybiera się tylko raz. Ja swój wybór podjąłem. Jestem Polakiem”.

Gdy zbrodniarz z SS przypomniał mu o bestialskim mordzie na profesorach lwowskich na Wzgórzach Wuleckich, Weigl odparł chłodno:

Jeśli pan, panie generale, każe mnie rozstrzelać, wyrządzi mi pan przysługę, a Polska będzie czcić moją pamięć”.

Instytut jako twierdza polskiego oporu i inteligencji

Okupanci, śmiertelnie przerażeni wybuchem epidemii tyfusu na froncie wschodnim, musieli ustąpić. Weigl wymusił pełną autonomię w doborze personelu. Lwowski Instytut Badań nad Tyfusem Plamistym stał się nieoficjalną „arką przetrwania” dla polskiej elity intelektualnej, patriotycznej i ludzi skazanych na zagładę.

Dokument karmiciela wszy (Ausweis) chronił przed wywózką do obozów, robotami przymusowymi i ulicznymi łapankami. Pod skrzydłami Weigla schronienie znaleźli m.in.:

  • Twórca lwowskiej szkoły matematycznej Stefan Banach,

  • Wybitni poeci i literaci: Zbigniew Herbert oraz Mirosław Żuławski,

  • Setki żołnierzy podziemia niepodległościowego z Armii Krajowej,

  • Prześladowani naukowcy pochodzenia żydowskiego, w tym wybitny mikrobiolog prof. Henryk Meisel.

Z narażeniem życia profesor organizował także sabotaż medyczny: nadwyżki bezcennej szczepionki były szmuglowane do oddziałów leśnych AK oraz do gett we Lwowie i Warszawie. Za to bezinteresowne bohaterstwo Instytut Yad Vashem nadał mu po latach tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.

Zdrada komunistów i skradziony Nobel

Niezłomność Weigla miała swoją cenę. Niemcy zemścili się, blokując jego kandydaturę do Nagrody Nobla w 1942 roku. Prawdziwy cios nadszedł jednak po 1945 roku ze strony marionetkowego reżimu komunistycznego w powojennej Polsce.

Moskiewscy namiestnicy nie mogli wybaczyć profesorowi, że odrzucił awanse Chruszczowa i zachował niezłomną postawę polskiego patrioty. Na skutek donosów konformistów oraz intryg komunistycznych władz, w 1951 roku oficjalnie wycofano poparcie PRL dla jego noblowskiej nominacji, a samego uczonego odsunięto od nowo tworzonej, zbolszewizowanej Polskiej Akademii Nauk.

Profesor zmarł w 1957 roku w Zakopanem. Choć komuniści próbowali wymazać jego nazwisko, pamięć o lwowskim tytanie nauki powraca. Rudolf Weigl pozostaje wzorem naukowca całkowicie oddanego prawdzie, Bogu, Ojczyźnie i drugiemu człowiekowi – postacią, która z dumą powinna patronować współczesnym pokoleniom Polaków.

źr. wPolsce24 za IPN, histmag.org, Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej

Zdrowie

Wyrzuć to natychmiast z lodówki! GIS bije na alarm. Wykryto niebezpieczną toksynę!

opublikowano:
Camembert z surowego mleka objęty ostrzeżeniem GIS – francuskie sery wycofane z rynku z powodu wykrycia bakterii E. coli STEC produkującej toksynę Shiga
Pilne ostrzeżenie GIS. Groźna bakteria wykryta w popularnych francuskich serach camembert. Sprawdź, czy masz ten produkt w lodówce (fot. GIS/graf. AI)
Główny Inspektorat Sanitarny wydał pilne ostrzeżenie publiczne dotyczące żywności. W dwóch rodzajach francuskiego sera wyprodukowanego z surowego mleka krowiego stwierdzono obecność niebezpiecznej bakterii Escherichia coli produkującej toksynę Shiga (STEC). Spożycie skażonego produktu niesie za sobą wysokie ryzyko wystąpienia poważnego zatrucia pokarmowego.
Zdrowie

Tych grzybów nie wolno zbierać w Polsce. Większość grzybiarzy nie ma pojęcia, że grozi im surowa kara

opublikowano:
koszyk pełny grzybów
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Wyprawa do lasu na grzyby to dla wielu Polaków ulubiony sposób na spędzanie wolnego czasu. Choć większość popularnych gatunków jadalnych można zbierać bez ograniczeń, to niewielu grzybiarzy nie zdaje sobie sprawy, że nieprzestrzeganie obowiązujących przepisów może skończyć się wysoką grzywną lub sprawą w sądzie.
Zdrowie

Ten błąd popełniają miliony Polaków, a wątroba po cichu umiera

opublikowano:
shutterstock_2736332541
Ciągłe zmęczenie, spadek sił witalnych i brak energii pomimo przespanej nocy? Wielu zrzuca to na karb przepracowania, stresu czy wieku. Tymczasem prawda może leżeć zupełnie gdzie indziej. Nasz organizm wysyła cichy sygnał ostrzegawczy – problemem może być przeciążona i otłuszczoną wątroba. Współczesny świat promuje wygodnictwo, przetworzoną chemię i bezruch, a rachunek za te „dobrodziejstwa” płacimy własnym zdrowiem.
Zdrowie

Chora na raka czekała 46 godzin na przyjęcie na oddział. Jej syn powiadomił prokuraturę

opublikowano:
Chora na raka czekała na SOR poznańskiego szpitala 46 godzin na przyjęcie na oddział. Gdy zmarła, jej syn powiadomił prokuraturę
(Chora na raka czekała na SOR poznańskiego szpitala 46 godzin na przyjęcie na oddział. Gdy zmarła, jej syn powiadomił prokuraturę (fot. ilustracyjna Pexels)
Chora na raka kobieta spędziła 46 godzin na SOR Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu, zanim przyjęto ją na oddział. Zmarła następnego dnia – a jej rodzina domaga się teraz prawdy o tym, czy udzielono jej niezbędnej pomocy.
Zdrowie

Koniec ze "zmianą płci"? Głośny apel Kotuli do lekarzy

opublikowano:
Katarzyna Kotula zwróciła się do samorządów zawodów medycznych z propozycją zastąpienia określeń takich jak „upośledzenie umysłowe” i „zmiana płci” terminologią, którą uważa za bardziej odpowiednią dla pacjentów.
Katarzyna Kotula (fot.Fratria)
Katarzyna Kotula zamierza walczyć z terminologią medyczną, która jej zdaniem może być krzywdząca dla pacjentów. Stąd też zwróciła się do samorządów zawodów medycznych, aby ich członkowie zaprzestali używania pojęć takich jak „upośledzenie umysłowe” czy „zmiana płci”.
Zdrowie

Początek upadku służby zdrowia? Sąd ogłasza upadłość szpitala na Pomorzu. Karetki jadą po 80 kilometrów

opublikowano:
Mieszkańcy Pomorza znajdujący się dotąd w rejonie działania szpitala w Miastku zostali skazani na długie dojazdy do odległych lecznic
Mieszkańcy Pomorza znajdujący się dotąd w rejonie działania szpitala w Miastku zostali skazani na długie dojazdy do odległych lecznic (Fot. Fratria/zdjęcie ilustracyjne)
System ochrony zdrowia w Polsce dotarł do niebezpiecznego punktu zwrotnego. Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ oficjalnie ogłosił upadłość Szpitala Miejskiego w Miastku na Pomorzu. Placówka z dnia na dzień przestała leczyć, a jej gigantyczne długi przerosły lokalny samorząd. Przykład Miastka budzi jednak potężny niepokój w całym kraju – w obliczu coraz większej dziury w budżecie NFZ i lawinowo rosnących zobowiązań szpitali w całej Polsce, eksperci i pacjenci pytają wprost: czy to dopiero początek tragicznej serii bankructw polskich placówek medycznych?