Publicystyka

Miało być trzęsienie ziemi, był cyrk. Wystąpienie Rutkowskiego w Sejmie

opublikowano:
Sejmowe korytarze widziały już wiele, ale wtorkowy spektakl z udziałem Krzysztofa Rutkowskiego przejdzie do historii jako modelowy przykład polityczno-medialnej wydmuszki. Celebryta-detektyw zapowiadał polityczne trzęsienie ziemi, zaprosił tłum dziennikarzy i... nie ujawnił absolutnie nic. Ani jednego nazwiska, ani konkretnych zarzutów. Zamiast zapowiadanych dowodów dostaliśmy potok banałów, teatralne uniki i opowieści o pobytach w Grecji oraz Naddniestrzu.

Cyrk zamiast faktów

Konferencja miała przynieść przełom w głośnej sprawie powiązań wiceministra rolnictwa Michała Kołodziejczaka. Sam zainteresowany na konferencji się jednak nie zjawił. Zamiast tego przed mikrofonami stanął Rutkowski w pełnym rynsztunku, roztaczając wokół siebie aurę wielkiego śledczego, który „wie wszystko, ale niczego nie powie”.

Gdy dociekliwi dziennikarze, w tym nasz reporter Samuel Pereira, zaczęli domagać się konkretów, detektyw natychmiast uciekł w wygodną formułkę:

O nazwiskach dzisiaj nie będziemy mówić, ponieważ to prokuratura musi państwu ewentualnie podać”.

Na pytania o zarzuty, sprawców czy treść zawiadomienia padła kolejna zasłona dymna:

Uprzedzając nazwiska i zarzuty, przygotujemy tych ludzi do obrony. My nie możemy tego zrobić”.

Towarzysząca mu mecenas również nie wniosła niczego do sprawy, kwitując wszelkie pytania stwierdzeniem, że „jest to tajemnica”, a zawiadomienie „dopiero co zostało złożone”. Po co więc zwoływano konferencję prasową na korytarzach polskiego parlamentu? Odpowiedź wydaje się oczywista: chodziło wyłącznie o obecność przed kamerami i robienie zasłony dymnej

Pytania o testy, a Rutkowski o... Naddniestrzu

Kiedy dziennikarze próbowali ustalić, czy padną choćby wyjaśnienia dotyczące zarzutów narkotykowych i obyczajowych, Rutkowski zaczął brnąć w coraz bardziej kuriozalne wątki. Przekonywał, że Kołodziejczak powinien zrobić badania z włosa:

Przekonuję pana Michała, żeby dokonał takiego badania. (...) W laboratorium, przez specjalistów, żeby ktoś nie zarzucił, że został podstawiony czy podłożony”.

Gdy reporterzy dopytywali, dlaczego Kołodziejczak nie zrobił tego do tej pory i gdzie podziała się rzekoma próbka z moczu, usłyszeli rezolutne:

Proszę pana, przecież ja jej w kieszeni nie mam!” i równie kuriozalne ma się tutaj odlać?

W miarę jak atmosfera gęstniała, a zebrani na miejscu dziennikarze nie kryli irytacji jałowością wystąpienia, detektyw postanowił zmienić temat na wątki osobiste. Zaczął przypominać o swoich wyrokach w Grecji („Zostałem skazany na sześć lat więzienia w Atenach bez możliwości przedterminowego wyjścia”), pytał dziennikarzy, czy „wiedzą, jak żyć ze świadomością skazania”, a wreszcie zaczął opowiadać o swojej brawurowej wyprawie do Tyraspola w poszukiwaniu posła Romanowskiego, gdzie rzekomo „trzymali go przez trzy godziny w ministerstwie bezpieczeństwa, odpowiedniku KGB”.

„Młodzi agitatorzy” i groźba wojny domowej

Zamiast twardych faktów, zebrani usłyszeli połajanki pod adresem reporterów. Pytania o brak konkretów Rutkowski kwitował oskarżeniami:

Zachowuje się pan, jakby się pan naczytał samouczka młodego agitatora”.

Na koniec dorzucił jeszcze dramatyczny akcent o rzekomym zagrożeniu państwa:

Brakuje nam jednego kroku do wojny domowej. (...) Gdyby dać im toporki i siekiery, to byście pozarzynali się wzajemnie w tym właśnie miejscu!”.

Zamiast oczyszczenia atmosfery i rzetelnego naświetlenia afery w koalicji rządzącej, opinia publiczna otrzymała żenujące reality show. Krzyki, uniki, zero nazwisk, zero zarzutów i detektyw uciekający do wątków o tańcu z gwiazdami i więzieniach w Atenach. Jeśli tak ma wyglądać „rozliczanie” i „ujawnianie prawdy” w wykonaniu Krzysztofa Rutkowskiego, to jedynym efektem tej szopki jest kpina z powagi Sejmu i z samych wyborców.

źr. wPolsce24


Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?

Zachęcamy do:
•⁠ ⁠dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
•⁠ ⁠lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
•⁠ ⁠oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
•⁠ ⁠mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów

Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.


Publicystyka

"Cel: Prezydent. Apogeum przemysłu pogardy”. Ujawniamy kulisy brutalnej nagonki. Mocny reportaż telewizji wPolsce24

opublikowano:
Tak atakują prezydenta
Tak atakują prezydenta (fot. wPolsce24)
Polityczne prowokacje, fake newsy, zmasowane ataki medialne i bezprecedensowy hejt – to codzienność, z którą mierzy się Karol Nawrocki. W telewizji wPolsce24 odsłaniamy mechanizmy bezwzględnej machiny uderzającej w kandydata na urząd prezydenta. Nie przegap premierowej emisji filmu dokumentalnego, który bezkompromisowo punktuje polityków i sprzyjające im redakcje.
Publicystyka

To ma być teraz największy kłopot Niemców? Artykuł w prestiżowym dzienniku wywołał burzę

opublikowano:
Dwie homoseksualne kobiety na ulicach Berlina
Dwie homoseksualne kobiety na ulicach Berlina (fot. shutterstock
Kiedy spojrzy się na nagłówki niemieckich gazet ekonomicznych, obraz nie napawa optymizmem: kryzys przemysłu motoryzacyjnego, rosnące koszty energii, wyzwania związane z bezpieczeństwem czy pękający w szwach system socjalny. Wydawać by się mogło, że to właśnie te tematy powinny bez reszty absorbować tamtejszą opinię publiczną i media głównego nurtu. Nic bardziej mylnego. W niemieckiej prasie opiniotwórczej – takiej jak monachijska „Süddeutsche Zeitung” – nie brakuje miejsca na zupełnie inne, „fundamentalne” dylematy współczesności. Jednym z nich staje się instruktaż i rozważania nad tym, jak skomplikowane i pełne barier bywa dziś... „queerowe randkowanie”.
Publicystyka

STANISŁAW JANECKI: Trwa wielka operacja zastraszania polskiego społeczeństwa, a to, co się działo w okolicy siedziby Trybunału Konstytucyjnego, to jej część

opublikowano:
tusk.webp
Donald Tusk (fot. Fratria)
Nieprzypadkowo prezes PiS Jarosław Kaczyński nazywa obecnie rządzących „władzą zewnętrzną”. Ich sposób rządzenia w jakimś sensie przypomina działania okupanta.
Publicystyka

Zamach na TK, czyli Berek i policyjne pałki

opublikowano:
mid-26a14328
Policja pod siedzibą Trybunału Konstytucyjnego (Fot. PAP/Paweł Supernak)
Bitwa o Trybunał Konstytucyjny nie ma nic wspólnego z prawem. Ma za to z władzą i to władzą autorytarną. Tusk nie chce prowadzić sporów akademickich, doktrynalnych. On walczy o polityczne „życie”. Oszalała z nienawiści zgraja spod znaku Giertycha musi dostać jakiś ochłap. Tym „ochłapem” jest dzisiaj Trybunał Konstytucyjny. Czy wejście nominata Tuska do TK coś zmieni? Dziś jeszcze nic, ale będzie jasnym sygnałem dla społeczeństwa: dziś możemy wszystko.
Publicystyka

Zastraszanie, prezydent i wybory. Po to jest szturm na TK!

opublikowano:
AWIK_Trybunal_23042021_10 (1).webp
Siedziba Trybunału Konstytucyjnego (Fot. Fratria)
Dlaczego Koalicji 13 Grudnia tak bardzo zależy na przejęciu Trybunału Konstytucyjnego? Trzy słowa są kluczowe: zastraszanie, prezydent, wybory.
Publicystyka

Rząd Tuska i sejmowa większość jako pierwsi po 1989 r. doprowadzili do tego, że uratować może ich tylko stan wojenny bądź zamach stanu

opublikowano:
Donald Tusk manipuluje ws. migracji
Donald Tusk manipuluje ws. migracji
Takich przestępstw przeciwko konstytucyjnym organom, jakich dokonują Tusk i jego ludzie nie było od czasu, gdy komuniści pod osłoną bezpieki oraz sowieckiego NKWD w 1946 r. sfałszowali referendum, a w 1947 r. wybory.