Szyfr z polskich komedii i setki tysięcy euro w tle. Szokujące zeznania w procesie korupcyjnym wokół Nowaka!

Przed Wyższym Sądem Antykorupcyjnym w Kijowie toczy się postępowanie dotyczące gigantycznego skandalu wokół ukraińskiej agencji drogowej, którą w latach 2016–2019 kierował były prominentny minister rządu PO-PSL. Zeznania złożył Jacek P. – wieloletni znajomy Nowaka, który w Polsce poszedł na współpracę ze śledczymi i usłyszał wyrok trzech lat więzienia w zawieszeniu.
„Kolejny żart”, czyli transza w gotówce
Jak wynika z ustaleń organizacji Transparency International Ukraine, w relacjach między zamieszanymi w proceder osobami obowiązywał specjalny kod. Aby nie wzbudzać podejrzeń i maskować rozmowy o nielegalnych transferach, posługiwano się cytatami z polskich komedii oraz popularnych piosenek:
-
Szyfr: Pytanie o „kolejny żart” oznaczało w rzeczywistości żądanie informacji o dacie przekazania kolejnej partii pieniędzy.
-
Zakupy za korupcyjne środki: Jacek P. wprost przyznał przed sądem, że za środki pochodzące od ukraińskiego oligarchy kupił luksusowy samochód oraz mieszkanie w Warszawie.
W centrum sprawy znajduje się kontrakt drogowy na remont strategicznej trasy M-05 łączącej Kijów z Odessą, realizowany przez spółkę Altcom należącą do biznesmena Ołeksandra Tislenki. Przedsięwzięcie było współfinansowane z funduszy Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju.
9 milionów euro kar puszczone płazem?
Ukraińska Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP) odsłoniła skalę interesów. Wpłaty miały stanowić nieformalne wynagrodzenie za gwarancję utrzymania płatności z kontraktu, wielokrotne przesuwanie terminów realizacji oraz brak zerwania umowy przez agencję. Dzięki takiemu parasolowi ochronnemu prywatna firma uniknęła kar umownych szacowanych na blisko 9 milionów euro.
Z ustaleń śledczych wynika, że pierwotny układ zakładał transfery rzędu 300 tysięcy euro miesięcznie za pośrednictwem zarejestrowanego w Polsce podmiotu. Ostatecznie, według ukraińskiej prokuratury, w latach 2017–2019 przekazano w ten sposób 370,2 tys. euro oraz 275 tys. dolarów.
Linia obrony: „Przestępca i oszczerca”
Sławomir Nowak, który w kijowskim procesie zeznawał zdalnie z Polski, w ostrych słowach odrzucił wszystkie oskarżenia. Dawnego przyjaciela określił mianem „przestępcy” oraz „oszczercy”, zarzucając mu prowadzenie podejrzanych transakcji bez jego wiedzy:
Nowak przekonywał, że skontaktował Jacka P. z ukraińskim przedsiębiorcą wyłącznie po to, by pomóc mu w poszukiwaniu zatrudnienia, a sam nie czerpał z tego żadnych zysków. Dodał, że jego rola przy aneksach do umów miała charakter czysto formalny, porównywalny do pracy notariusza. Były polityk podkreślił także, iż polski sąd ocenił zeznania Jacka P. jako niewiarygodne.
Zagmatwana sytuacja prawna
Status prawny byłego ministra transportu pozostaje złożony:
-
Ukraina: Nowak formalnie występuje jako świadek w procesie wymierzonym w biznesmena stojącego za firmą Altcom. Kolejne rozprawy zaplanowano na listopad.
-
Polska: Choć w lutym 2026 r. Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał umorzenie wątku krajowego (17 zarzutów) ze względu na „oczywisty brak faktycznych podstaw oskarżenia”, to sprawa kluczowych zarzutów związanych z zarządzaniem Ukrawtodorem wciąż pozostaje na wokandzie polskiego sądu.
źr. wPolsce24 za wPolityce.pl, zero.pl






