Policja wypuściła sabotażystów! Śledztwo uratował taksówkarz

Do podpalenia naziemnej stacji bazowej Starlink doszło w Woli Krobowskiej. Obiekt w powiecie grójeckim zaatakowano 23 września 2026 r. późnym wieczorem - wynika z ustaleń śledczych. Sprawcy przedostali się przez ogrodzenie, wylali substancję łatwopalną na szafę sterowniczą i podłożyli ogień. Cała akcja zajęła im około trzech minut. Płomienie objęły obudowę skrzynki zasilającej stacji.
Infrastruktura ta ma znaczenie strategiczne. Operatorem tej infrastruktury jest państwowy Exatel, zapewniający tranzyt internetu przez terytorium Polski do walczącej z rosyjską agresją Ukrainy.
Wstępna wersja o zwarciu
Najbardziej porażający w całej sprawie okazuje się jednak ciąg zdarzeń, do którego doszło następnego dnia. Polska policja skontrolowała obu podejrzanych 24 września rano na terenie powiatu grójeckiego. Funkcjonariusz podjął interwencję po zgłoszeniu od zaniepokojonych mieszkańców. Mimo że jeden z mężczyzn podał fałszywe dane osobowe, obaj zostali natychmiast puszczeni wolno.
Jak tę niewiarygodną opieszałość tłumaczą przełożeni policjantów? Komenda Główna Policji przekonywała, że w chwili legitymowania mężczyzn nie zachodziły okoliczności wskazujące na przestępczy charakter zdarzenia. Według ówczesnych twierdzeń służb wstępne informacje wskazywały na zwykłe zwarcie instalacji elektrycznej. W ten sposób podwładni szefostwa MSWiA zlekceważyli atak na kluczowy węzeł łączności.
Znacznie większym profesjonalizmem i przytomnością umysłu od mundurowych wykazał się zwykły obywatel. Podejrzani wsiedli do taksówki w brudnych ubraniach, wmawiając kierowcy, że spędzili noc w lesie. Kierowca wiozący mężczyzn do Warszawy nabrał podejrzeń. Nagrał ich rozmowę dotyczącą przeprowadzonej akcji, bazy oraz satelity, a następnie przekazał nagranie śledczym.
Dzięki bezczynności służb sprawcy zdążyli jednak bez przeszkód zbiec za granicę. Sabotażyści swobodnie opuścili Polskę, a ich poszukiwania przeciągnęły się na kolejne tygodnie.
Rosyjskie zlecenie
Dopiero 12 października 2026 roku, czyli niemal trzy tygodnie po dywersji na Mazowszu, obaj mężczyźni wpadli w ręce organów ścigania. Służby zatrzymały dwóch obywateli Turcji na dworcu kolejowym w Nürtingen w niemieckim kraju związkowym Badenia-Wirtembergia. W chwili zatrzymania w październiku 2026 r. Muslum T. miał 34 lata, a Umit E. 38 lat.
Zatrzymania w Niemczech dokonano na wniosek polskich organów ścigania. Podstawą ujęcia były listy gończe oraz Europejskie Nakazy Aresztowania. Dokumenty przygotowała policja wspólnie z ABW i Prokuraturą Krajową. Sprawę skomentował podczas konferencji prasowej minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.
- Nie mamy żadnych wątpliwości, że za tym aktem dywersji stoją rosyjskie służby - powiedział Tomasz Siemoniak.
O szczegółach zgromadzonego materiału dowodowego poinformował w rozmowie z mediami komendant główny policji.
- Zabezpieczyliśmy nagrania, wskazujące na to konkretne działanie. Dysponujemy śladami linii papilarnych, DNA sprawców, tym jak się poruszali, kiedy przyjechali do Polski i kiedy zostali z naszego kraju ewakuowani - podkreślił gen. Marek Boroń.
Szef formacji ujawnił ponadto przeszłość i status prawny ujętych mężczyzn na terenie Niemiec.
- Jeden ze sprawców jest rezydentem na terenie Niemiec, drugi Turek miał nakaz opuszczenia Niemiec – zaznaczył szef policji.
Po przekazaniu do Polski w ramach procedury ENA obaj obywatele Turcji mają usłyszeć zarzuty sabotażu, dywersji oraz działania na rzecz obcego wywiadu. Minister koordynator Tomasz Siemoniak wskazał, że rosyjskie służby do takich uderzeń rekrutują ludzi wywodzących się ze środowisk kryminalnych.
Trop prowadzi do Niemiec
Ustalenia śledczych oraz doniesienia niemieckich, m.in. dziennika „Schwäbische Zeitung”, rzucają światło na logistyczne zaplecze zamachu. Według ustaleń opisanych przez tę gazetę podejrzani przyjechali do Polski 23 września samochodem Mini Clubman. Pojazd na niemieckich tablicach rejestracyjnych. Pojazd wyjechał z Karlsruhe i był zarejestrowany na firmę w Niemczech, a za jego kierownicą siedziała obywatelka Turcji.
W Karlsruhe niemiecka policja zatrzymała 25-letnią Diren A. Kobieta jest podejrzewana o przetransportowanie sabotażystów na terytorium Polski. Służby przeszukały lokal, z którego korzystała. Jak wskazują niemieckie media, kobieta ma powiązania ze światem zorganizowanej przestępczości.
Działania za naszą zachodnią granicą objęły także inne miejsca. Prokurator Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej wydał Europejski Nakaz Dochodzeniowy, na mocy którego przeszukano cztery lokalizacje i dwa pojazdy w Niemczech, o czym poinformowała Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej.
źr. wPolsce24 za wPolityce.pl
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
• dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
• lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
• oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
• mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.








