Oto prawdziwa cena obietnic Tuska. Każdy kierowca stracił fortunę

Od weekendu obowiązuje już trzecia odsłona rządowego pakietu, który władza dumnie nazwała „Ceny Paliw Niżej”. Zgodnie z nowymi limitami litr popularnej „dziewięćdziesiątki piątki” ma kosztować nie więcej niż 6,73 zł, benzyny 98 – 7,59 zł, a oleju napędowego – 7,88 zł. Obóz rządzący próbuje odtrąbić sukces, jednak kierowcy przecierają oczy ze zdumienia: gdzie podziała się sztandarowa obietnica z kampanii wyborczej?
3,5 tys. zł straty na głowę. Rachunek za obietnice bez pokrycia
Do sprawy w Porannej rozmowie w RMF FM odniósł się były premier Mateusz Morawiecki. Przyznał, że co prawda po najnowszej korekcie jeszcze nie tankował, ale twarde wyliczenia mówią same za siebie. Gdyby rząd zrealizował to, czym mamił wyborców przed głosowaniem – czyli benzynę po 5,19 zł za litr – w kieszeniach polskich rodzin zostałyby potężne pieniądze.
Obietnica ta nie została zrealizowana, a tym samym każdy kierowca stracił 3,5 tys. zł” – przypomniał szef Rozwoju Plus w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim.
„Kaprys premiera” zamiast systemowych rozwiązań
Morawiecki zwrócił uwagę na całkowitą nieprzewidywalność i cynizm działań obecnej ekipy. Jak przekonywał poprzednie dwa pakiety paliwowe były wyłącznie polityczną zasłoną dymną, a nie realną osłoną dla obywateli.
Obniżka cen na pylonach, a potem znowu podwyżka. Teraz znowu będzie obniżenie, a za parę miesięcy znowu podwyższenie” – przewiduje były szef rządu, obnażając mechanizm ręcznego sterowania cenami tuż przed ważnymi wydarzeniami politycznymi.
Jak podkreślił Morawiecki, rozwiązaniem tej paranoi jest projekt ustawy przygotowany przez stowarzyszenie Rozwój Plus. Zakłada on wprowadzenie automatycznych mechanizmów obniżających podatki i opłaty paliwowe w momentach kryzysowych. Dzięki temu ceny na stacjach przestałyby zależeć od politycznego kalendarza i „kaprysu premiera”, a Polacy zyskaliby stabilność, zamiast stać się zakładnikami PR-owych zagrywek rządu.
źr. wPolsce24









